6 złotych zasad wzorowych rodziców

Nikt nie rodzi się jako świetny rodzic. Bo to nie geny się liczą, ale wiedza i umiejętności, które zdobywamy, często także popełniając błędy. Na szczęście tych najpoważniejszych da się uniknąć zawczasu!

Znasz powiedzenie, że dobrze jest się uczyć na własnych błędach, ale jeszcze lepiej uczyć się na cudzych? Trudno o obszar naszego życia, w którym ta zasada sprawdza się lepiej niż relacje z dziećmi. Oczywiście, tu błędy są nieuniknione i każdy rodzic wiele ich popełnił. A i niejeden jeszcze pewnie popełni. Nie ma jednak sensu sobie tego wyrzucać do końca życia. Ale z drugiej strony, jeśli tylko można ich uniknąć – trzeba to robić za wszelką cenę! Dlaczego? Bo konsekwencje naszych błędów mogą być czasem bardzo poważne. I, co gorsza, to nie my będziemy je ponosić! O czym zatem należy wiedzieć w pierwszym rzędzie? Oto kilka najczęstszych rodzicielskich potknięć. Jeśli to możliwe, spróbuj ich uniknąć. Albo przynajmniej postaraj się pamiętać o niektórych! Dzięki czemu staniesz się lepszym rodzicem szczęśliwszego dziecka!

1.  Zapomnij o zasadzie, że dzieci i ryby głosu nie mają

To powiedzonko jest tyleż popularne, co zwyczajnie głupie (w każdym razie w części odnoszącej się do dzieci). Niestety, wciąż często mamy tendencję do zakładania, że szczęśliwe i zadbane dziecko to dziecko nakarmione, przewinięte, ubrane i wyspane. Czegóż mu trzeba więcej? Rodziców, którzy traktują je poważnie. I słuchają zarówno tego, co ma im do powiedzenia, jak i tego, co komunikuje swoim zachowaniem i emocjami. To prawda, że wszyscy jesteśmy zabiegani i doba to za mało, aby być jednocześnie świetnym pracownikiem, żoną i matką. Ale to nie powód, by nie interesować się tym, że kisiel w przedszkolu był pyszny, bo truskawkowy, a Piotrek z podwórka to ma całą rękę w gipsie! Pozwólcie współdecydować maluchowi, czy nowy samochód ma być niebieski czy czerwony. Gdzie pojechać na wakacje. To da mu poczucie, że to, co myśli i czuje, jest dla innych ważne. To cenny, emocjonalny posag.

2.  Dziecko jest ważne, ale nie najważniejsze

Dużym błędem jest czynienie z malucha centrum domowego życia. Przyjście na świat dziecka nie oznacza, że nagle przestaliście być małżeństwem, parą kochanków, przyjaciół! Rodzicielstwo to kolejna z ról, którą gramy w życiu. I nie można pozwolić, aby była to rola dominująca! Dlaczego? Bo podporządkowanie całego swojego życia dziecku nie służy ani nam (zostajemy z niczym, gdy maluch kończy 20 lat i wyprowadza się z domu), ani dziecku (to naturalne wyfrunięcie z gniazda będzie nieporównanie trudniejsze). Niech dziecko będzie po prostu nowym członkiem rodziny. Tak samo ważnym, jak pozostali. I zadbajcie o to, by codziennie mieć przynajmniej godzinę tylko dla siebie. Nawet najlepsi rodzice, jeśli są złym małżeństwem, nauczą swoje dziecko złych nawyków w relacjach z płcią przeciwną!

3.  Kontroluj swoją kontrolę nad dzieckiem

Świat zapewne nie jest wyjątkowo bezpiecznym miejscem, ale często nie jest aż tak groźny dla dzieci, jak zakłada większość rodziców. Przesadne kontrolowanie i skłonność do wychowywania maluchów pod kloszem to jeden z najczęstszych błędów rodziców. Także dlatego, że przeczy on zasadzie "długodystansowości" (nie ulegaj kaprysom malucha, bo to, co rozwiąże problem dziś, może utrudnić mu życie w przyszłości. Pomyśl, czy to, czego chcesz je nauczyć, przyda mu się za 10 czy 20 lat). Dziecko, które nigdy nie przewróci się na wuefie, wzbudzając tym salwy śmiechu kolegów czy nie odniesie innej porażki tylko po to, aby przekonać się, że świat się wtedy nie kończy, wcale nie będzie szczęśliwsze. Takie wydarzenia są jak szczepionka. Skłonność do ciągłego kontrolowania dziecka warto w sobie tłumić też dlatego, że u takich dzieci często rodzi się poczucie, że skoro cały czas trzeba na mnie uważać, to pewnie jestem słabszy, gorszy... Takie myślenie nikomu nie pomaga!

4.  Rozpieszczaj w granicach rozsądku

Rozpieszczanie to, wbrew pozorom, kontrowersyjny temat. Niektórzy uważają, że należy tego unikać za wszelką cenę. Inni, w myśl zasady: "Jak dorośnie nikt nie będzie go rozpieszczać", robią to przy każdej okazji. Kto ma rację? Nikt. Albo wszyscy po trochu. Najlepiej więc zachować złoty środek i raczej rozpieszczać mniej lub bardziej. Dlaczego? Właśnie dlatego, że dorosłe życie nas nie rozpieszcza. I przejście z okresu dzieciństwa, które rządziło się zupełnie innymi prawami, do odpowiedzialnej i samodzielnej dorosłości (co, mimo wysiłków wielu rodziców, zawsze następuje!), może być dla dziecka terapią szokową. A przy okazji też dla ludzi w życiu dziecka obecnych: partnera, przyjaciół etc. Bo spełnianie każdej zachcianki malucha, pozwalanie mu na wszystko, to hodowanie w domu ancymonka, który za 20 lat nie będzie w stanie stworzyć normalnego związku, bo wszystkie dziewczyny będą uciekać od chłopaka, który uważa, że jego potrzeby są najważniejsze. Miłość rodzicielska to tak naprawdę trudna sprawa. Najtrudniejsze w niej jest to, że trzeba się nauczyć w niej hamować. Bo czasem zamiast kochać dziecko bezgranicznie, lepiej kochać je rozsądnie!

5.  Pewne spektakle są tylko dla dorosłych

Wasze dziecko jest członkiem rodziny, ale to wcale nie oznacza, że o wszystkim musi się na własne oczy i uszy przekonywać. Nie ma dziecka, które dobrze znosi widok kłócących się rodziców. Każdy maluch reaguje wtedy lękiem (bo widzi, że dzieje się coś złego, ale tego nie rozumie, nie wie, dlaczego tata i mama krzyczą na siebie). Może też w takiej sytuacji mieć poczucie winy (pewnie byłem niedobry i to wszystko przeze mnie). Oszczędzajcie mu takich scen. A jeśli już do nich dojdzie, gdy emocje opadną, spokojnie z dzieckiem porozmawiajcie. Niech znowu poczuje się bezpiecznie. Ostrożnie również z trudnymi rozmowami w obecności malucha. Nawet jeśli kilkulatek wydaje się bez reszty pochłonięty operacją misia pod stołem, to nie znaczy, że nie słyszy, o czym rozmawiacie ściszonymi głosami!

6.  Ucz się i pracuj, a dojdziesz do celu. Pytanie - czyj to będzie cel?

Czasy nie sprzyjają beztroskiemu dzieciństwu, którego sami w większości doświadczyliśmy. Z wielogodzinnym zwisaniem z podwórkowych drabinek czy poszukiwaniem czterolistnej koniczyny na łące. Dzisiejsze maluchy już od pierwszych lat życia muszą walczyć. Na przykład o miejsce w dobrym przedszkolu czy szkole. A potem zaczynają pracować na przyszłe "życie na poziomie". Biegają więc na dodatkowy język, biorą lekcje muzyki, uprawiają kilka sportów. Nierzadko dopingowane dzielnie przez rodziców, którzy chcąc dla nich jak najlepiej, wierzą, że przeładowany grafik kilkulatka to świadectwo ich troski o rozwój, talenty i przyszłość malucha. A jak jest naprawdę? Rozwijanie ambicji kilkulatka nie jest niczym złym. Pod warunkiem, że są to właśnie ambicje dziecka! A nie nasze. I, że oprócz nauki i pracy, jest w życiu naszej pociechy jeszcze sporo miejsca na to, czego każdy maluch bezwzględnie potrzebuje – chwilę nudy, gdy można się poturlać po tapczanie, czy w spokoju pomarzyć, że jest się kapitanem rakiety. Słowem – w życiu naszego dziecka nie może zabraknąć czasu na banalne czasem przyjemności. I to samodzielnie wybrane!

Tekst: Lena Jasińska  





Dodał(a): Redakcja , Poniedziałek 09.05.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×