Czas będzie z gumy, jeśli się o to postaramy

Każdy rodzic żałuje, że doba ma tylko 24 godziny, bo brakuje mu wolnych chwil dla dziecka. A jednocześnie marnuje czas nie wiadomo na co – twierdzi Dorota Zawadzka, superniania. Jak więc dobrze go wykorzystać?

zimowa zabawa

Redakcja: Żyjemy coraz szybciej – dorośli bardziej angażują się w pracę i we własny rozwój, dzieci całe dnie spędzają w przedszkolach, szkołach, na zajęciach dodatkowych. Jak w tej zabieganej codzienności znaleźć chwilę na bycie razem? "Gdyby tak czas był z gumy..." –marzymy.  

Dorota Zawadzka: Moim zdaniem jest z gumy, bo wszystko zależy od tego, jak go sobie zorganizujemy. Nieprawdopodobnie dużo czasu spędzamy na mówieniu, co i jak zrobimy, a nie na działaniu. I wtedy cała para idzie w gwizdek. Uważa pani, że czas poświęcany dziecku należy planować? Tak. Im jest mniejsze, tym dokładniej powinniśmy zaplanować jego i swój dzień. Zaczynamy od karmienia – można spytać pediatrę lub przyjaciółkę, która ma dziecko, jak to zorganizować. Potem planujemy spacer, decydujemy, kiedy dziecko ma wypoczywać w ciągu dnia i jak ma przebiegać rytuał wieczornego zasypiania. Jak to zrobimy, okaże się, że mamy sporo czasu. Dlaczego nie można spać, kiedy dziecko śpi? "Bo muszę obiad ugotować"– słyszę. "Komu?" – pytam. "Mężowi". "To niech on sobie sam gotuje przez pewien czas" – podpowiadam. Matki nie wiedzą, że teściowa może wziąć dziecko na spacer, że mąż może je wykąpać i położyć spać. Wydaje im się, że wszystko muszą zrobić same, a potem są zmęczone, nie mają czasu ani dla siebie, ani na świadomą zabawę z dzieckiem.

Czy zabawa z dzieckiem jest aż tak ważna?

Każdy rodzic powinien wiedzieć, jak rozwija się dziecko. I jak się bawić z niemowlęciem, bo samo potrząsanie grzechotką nie wystarcza. Rodzice często starają się wymyślać dziecku zabawy dopiero wtedy, kiedy zaczyna się samo przemieszczać. I dbają głównie o to, żeby czegoś nie zniszczyło, więc dają mu klocki czy jakiś samochodzik. Nie jesteśmy aktywni w poszukiwaniu pomysłów na zabawę.

Radzi pani inicjować zabawy z dzieckiem?


Tak. Powinniśmy uczyć je zabawy. Oczywiście, trzeba mu zostawić przestrzeń na kreatywność, ale warto też pokazać, co z zabawką można zrobić. Jeśli podsuniemy dziecku trzy pomysły, trzydzieści następnych wymyśli samo. Samochodzik jeździ i robi "brum", ale może też parkować, latać, wjeżdżać do garażu z klocków. Ile razy mówimy: "O, proszę, dostał autko i kółka pourywał". Dla dziecka to też zabawa! Mamy tendencję do kupowania zabawek "mądrzejszych" niż nasze dzieci, a one muszą być na nie gotowe.

Ile czasu poświęcić na zabawę z dwu- czy trzylatkiem?

Kiedy dziecko siedzi w krzesełku do karmienia, a my gotujemy obiad, bawmy się z nim, rozmawiając, pokazując drewnianą łyżkę, dając plastikowe sitko, które będzie sobie przykładać do twarzy. Podczas kąpieli polewajmy malucha wodą, wrzucajmy do wanienki kolorowe gumowe kaczuszki. Ale muszą też być chwile, kiedy z dzieckiem bawimy się po prostu na podłodze. Nie umiem powiedzieć, ile tego czasu powinno być. Dziecko da sygnał, że już nie chce się bawić.

Mówi pani o sobie, że zawsze była "pomysłowo chora", że pani synowie nie narzekali na brak inspiracji do zabawy.

Tak, nie siedzieli przed telewizorem i nie marudzili, że im nudno. Dziecko będzie się świetnie bawiło choćby kartonowym pudełkiem, z którego zbuduje domek. Ze zwykłej serwetki da się wykonać milion rzeczy. Atrakcją może być nawet wspólne sprzątanie szuflad czy porządkowanie zabawek. Będą to też wspaniałe okazje do rozmowy, dowiemy się, co dziecko myśli, czego pragnie, jakie jest.

Dobrze, jeśli czas spędzany z dzieckiem i nam przynosi frajdę.  

Niestety, często dochodzi do konfliktu interesów. Warto sobie uświadomić, że oglądanie meczu, serialu czy popołudnie spędzone w centrum handlowym to nie jest czas darowany dziecku. Siedzenie na ławce na placu zabaw, kiedy dzieciak się po nim snuje, też nie. Rozmawiajmy z nim, żeby się dowiedzieć, czego potrzebuje i jak chce się bawić.

Czemu tak naprawdę ma służyć czas spędzany z dzieckiem?

Wielu rodziców liczy na wzajemność w relacji ze swoją pociechą, a to błąd. Tego można wymagać od partnera, a dziecku rodzic ma po prostu dawać. Warto wiedzieć, co należy mu zapewnić. Na pewno je nakarmić, ale też zabezpieczyć potrzeby emocjonalne, czyli razem się pozłościć, popłakać, cieszyć. Trzeba je uczyć relacji społecznych, wspierać w poznawaniu świata, czyli oglądać z nim liście i robaki, zastanawiać się, co z czego powstało, jaką ma fakturę. Wszędzie można się uczyć – w drodze do przedszkola można powiedzieć np.: "Zobacz, to są nerwy liścia. Co będzie, jak liść porwiemy?". Wystarczy zatrzymać się nad mrówką czy patykiem.

Szara rzeczywistość wygląda tak, że w tygodniu mamy dla dziecka późne popołudnie i wieczór. Jak ten czas zaplanować, żeby być z nim tak prawdziwie?

Zawsze powtarzam kobietom: "Nie jesteś sama, masz partnera, z którym tworzysz dom". I często słyszę: "Ale on wraca o godzinie 21, bo ktoś musi zarobić na dom, na wakacje". A ja na to: "Dziecku trzeba dać rodzinę, nie pieniądze". Ludziom się wydaje, że skoro więcej pracują, będą mieli więcej pieniędzy i będzie im się lepiej żyło. Nieprawda. Będą mieli więcej rzeczy, ale siebie nie poznają, bo zabraknie im czasu na to, żeby się razem pośmiać, pokłócić, pobawić, ponudzić.

Za to nasze dzieci mają pokoje wypełnione pięknymi zabawkami...

I zimne, bo brakuje w nich emocji. To często są domy, w których nie ma rodziny. A właśnie ona jest podstawą szczęśliwego dzieciństwa. Jeśli mamy dla siebie tylko wieczór, możemy wspólnie zrobić kolację i ją zjeść. Rozłożyć na stole obrus, serwetki i być razem. To nie musi  być długi czas, ale intensywny i atrakcyjny dla dziecka. Te 20 minut, kiedy rodzic jest z nim i ma wyłączony telefon. Zabawę można urządzić ze zwykłych czynności, takich jak szykowanie ubrań na następny dzień. Niech córeczka się poprzebiera, a my zróbmy jej zdjęcia telefonem komórkowym. Poczuje się jak modelka. Będziecie wspólnie się cieszyć i zajmie wam to pół godziny.

A jak spędzać weekendy? To wydaje się łatwiejsze organizacyjnie.

Nie umiemy spędzać czasu jako rodzina. Kiedy jesteśmy razem, nudzimy się ze sobą, męczymy. Rzadko jeździmy na rowerach, chodzimy na spacery. A jak już pójdziemy do parku na godzinę i dziecko zacznie marudzić, wracamy do domu, włączamy telewizor. Nie mamy dla siebie atrakcyjnej oferty. Warto urządzić sobie wieczór rozmów, kiedy każdy powie, co chce robić w weekend. Okaże się, że tata chciałby poczytać prasę, mama zrobić porządki i kupić sobie dżinsy, syn poszedłby na basen, a córka do kina. Teraz zaplanujmy weekend tak, aby każdy coś z tego dostał i zrozumiał, że jego potrzeby są tak samo ważne jak potrzeby innych. Zastanówmy się, co możemy robić razem, a co osobno. Na przykład w sobotę rano mama sprząta, a tata idzie z synem na basen. Gdy wrócą, wspólnie robią obiad, który jedzą wszyscy domownicy. Potem mama odpoczywa, idzie z córką do kina i na zakupy. A tata ma chwilę dla siebie. W niedzielę możemy razem pooglądać filmy, pograć w gry planszowe i się ponudzić, bo to też jest potrzebne. Bardzo ważne, by każdy miał poczucie, że zrobił coś dla siebie i dla rodziny. Wówczas zachowamy tak potrzebną nam równowagę. Chodzi o to, żebyśmy mieli ze sobą kontakt, żebyśmy się znali i lubili.

Tekst: Aleksandra Nowakowska

Przeczytaj również:

Pomocnik Świętego Mikołaja

Chcę się bawić i już!

Zazdrość o opiekunkę



Dodał(a): Katarzyna Szuwara , Piątek 13.01.2012 (aktualizacja: 2012-01-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Mariannaaa
Widzę, że w tym temacie poruszany jest teatr dla dzieci w Warszawie :) Nie byłam jeszcze z dziećmi w Teatrze Małego Widza, ale znalazłam repertuar http://teatrmalegowidza.pl/repertuar.php i widzę, że jest w czym wybierać. Czy polecacie jakieś przedstawienie?
Dodano: 2014-10-12 21:13:55 Zgłoś nadużycie
Karo4
My w soboty często chodzimy do Teatru Małego Widza w Warszawie. Często też razem gotujemy i razem po tym sprzątamy (to już bywa mniej przyjemne :D)
Dodano: 2014-05-07 13:21:47 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×