Jak wzmocnić odporność dziecka?

Fajnie było latem lenić się na słońcu. Niestety, razem z tobą i twoim dzieckiem leniła się też wasza odporność.Teraz, kiedy wirusy ruszyły do szturmu nie zdążyła się jeszcze zmobilizować. Stąd częste jesienne infekcje. Jak więc pomóc maluchowi, którego układ immunologiczny jest nie do końca wykształcony?

Jak wzmocnić odporność dziecka?

Jak wzmocnić odporność dziecka?

Połowa infekcji, które dzieci przechodzą w ciągu roku, przypada na październik i listopad. Nic w tym dziwnego. Rozleniwiony latem organizm musi przystosować się do niskiej temperatury oraz do nowych obowiązków. Większość dzieci idzie przecież do przedszkola lub szkoły. Niestety, układ ochronny nie zawsze nadąża i staje się łatwym celem dla wszędobylskich bakterii i wirusów. Jeżeli maluch zaczyna pociągać nosem i kichać, ma podwyższoną temperaturę, to dowód nie tylko na to, że dopadła go infekcja, ale także na to, że jego organizm walczy z wirusami lub bakteriami, które chorobę wywołały. Istotne jest przy tym, jak szybko sobie z nimi poradzi.

Gdy drobnoustroje atakują

Jako pierwsze mają z nimi kontakt skóra i błony śluzowe, które wyściełają m.in. jamę ustną, gardło, oskrzela, płuca i przewód pokarmowy. Skóra, jeżeli nie ma na niej skaleczeń, jest dla zarazków barierą nie do przejścia. Za to jeśli maluch włoży do buzi brudne paluszki, bakterie i wirusy (tzw. antygeny) wnikają do organizmu bez przeszkód. Podobnie gdy trafi do pomieszczenia, w którym "fruwają" zarazki – dostają się one do dróg oddechowych wraz z wdychanym powietrzem. Drobnoustroje, które dotrą do błon śluzowych, trafiają na pierwszą linię obrony układu odpornościowego. Znajdują się tam immunoglobuliny, głównie klasy A (IgA). To przeciwciała, których zadaniem jest szybka neutralizacja nieproszonych gości. Jeżeli zarazkom uda się je ominąć, do akcji przystępują krwinki białe – fagocyty.

Wraz z krwią i limfą krążą po całym organizmie. Na sygnał, że pojawiły się zarazki, gromadzą się w zagrożonym rejonie. Pochłaniają i trawią wirusy i bakterie, a przy okazji prezentują je limfocytom, krwinkom białym wytwarzanym w szpiku kostnym. Limfocyty zapamiętują wroga i wytwarzają odpowiednie przeciwciała, zdolne go pokonać.  Przybywa też specjalnych białek (laktoferyny oraz interferonu), które nie dopuszczają, by antygeny przenikały do wnętrza zdrowych komórek. Gdy  i to nie wystarcza i zarazki dalej atakują, znów uaktywniają się limfocyty. Tym razem wysyłają one do walki immunoglobuliny wyspecjalizowane w niszczeniu określonych wirusów i bakterii. Potyczka z infekcją trwa zwykle kilka dni. Jednak maluchy nie są przystosowane do takiej walki.

Wrogowie i sprzymierzeńcy odporności - sprawdź koniecznie!

Długie dojrzewanie

Dziecko rodzi się z zalążkami odporności własnej oraz przeciwciałami, które otrzymuje od matki. Jego układ immunologiczny rozwija się etapami. Pełną sprawność uzyskuje dopiero w okresie pokwitania, czyli ok. 12. roku życia. Przedszkolne infekcje i nagła poprawa, gdy dziecko pójdzie do szkoły, wynikają właśnie z takiego skokowego rozwoju układu odpornościowego. Poza tym przyczyną podatności najmłodszych na infekcje jest również niedojrzałość innych układów, np. oddechowego.

W czasie ciąży dziecko otrzymuje od mamy tzw. odporność bierną – przez łożysko przenikają do płodu immunoglobuliny klasy G (IgG), stanowiące główną ochronę przez pierwsze pół roku życia. Tuż po porodzie odporność malucha też uzależniona jest od mamy. Wraz z jej mlekiem dziecko otrzymuje pierwsze substancje, które zaczynają budować jego własny system obronny: laktoferynę, prebiotyki (węglowodany umożliwiające rozwój mikroflory bakteryjnej w jelitach), niewielką ilość IgA oraz selen i beta-karoten, które unieszkodliwiają wolne rodniki. Tak zwana pamięć immunologiczna i zdolność organizmu do wytwarzania substancji odpornościowych kształtuje się dopiero wtedy, gdy malec kończy pół roku.


Musi swoje odchorować

Dlatego maluchy, które trafiają do żłobka, przez większość roku chorują. Ich delikatna odporność nie radzi sobie ze zmasowanym atakiem zarazków. Te pierwsze infekcje mają często ciężki przebieg. Organizm małego dziecka łatwo się odwadnia, a temperatura potrafi gwałtownie wzrosnąć. W trudnej sytuacji są także te dzieci, które mają
starsze rodzeństwo. Łapią bowiem infekcje od brata czy siostry, którzy chodzą już do przedszkola lub szkoły. Problem nie znika, gdy najmłodsze pójdzie w ich ślady. Wtedy każde z dzieci przynosi do domu "swoje" zarazki i rodzeństwo zaczyna zakażać się nawzajem. Poza tym pierwsze miesiące w żłobku i przedszkolu to duży stres. Dzieci bardzo przeżywają rozstanie z mamą. Kilka godzin poza domem, zwiększona aktywność, hałas sprawiają, że maluch jest przemęczony. To dodatkowo osłabia delikatną odporność i powoduje że 6-8 infekcji w ciągu roku lekarze uznają za normę.

Podleczone zostaw w domu

Układ odpornościowy kształtuje się przez kontakty z bakteriami i wirusami. Innej Odporność do poprawkidrogi nie ma. Dlatego trzymanie dziecka pod kloszem nie jest najlepszym pomysłem. Jednak trzeba też stworzyć organizmowi warunki do przetrwania tej walki. Chore dziecko, zwłaszcza gdy jest młodsze i wymaga intensywnej opieki, należy pozostawić w domu i wezwać lekarza. – Bardzo trudno jest podać ogólną zasadę postępowania, bo każdy maluch choruje w nieco inny sposób – tłumaczy dr hab. n. med. Anna Pituch-Noworolska. – Z jednej strony stosowanie antybiotyków przy każdej, nawet niewielkiej infekcji nie jest polecane. Z drugiej jednak, przetrzymywanie malucha na syropach i witaminach, licząc, że organizm sam sobie poradzi, może doprowadzić do rozwoju banalnej początkowo infekcji.

O sposobie leczenia powinien zadecydować lekarz rodzinny lub pediatra, najlepiej ten, który opiekuje się dzieckiem stale i potrafi dobrze ocenić jego możliwości radzenia sobie z chorobą. Nie wolno też stosować zasady, że jeśli dziecko nie ma gorączki, może wrócić do przedszkola, mimo że nadal mocno kaszle, ma chrypkę lub silny katar. Malec powinien zostać w domu jeszcze przynajmniej 2-3 dni i całkowicie wyzdrowieć. Niedoleczone infekcje będą się nakładały. Natomiast dziecko, które często choruje, warto pozostawić w domu nawet na miesiąc. To może sprawić, że potem będzie chorowało znacznie rzadziej, a infekcje będą miały lżejszy przebieg.

Dobre bakterie

Nie wszystkie bakterie oznaczają kłopoty ze zdrowiem. Są też takie, których brak osłabia pracę układu odpornościowego. W telewizji można usłyszeć, że większość naszej odporności kryje się w... brzuchu. To prawda, bo ścianki jelit to największa powierzchnia, przez którą do wnętrza organizmu przenikają chorobotwórcze drobnoustroje. Dlatego tam koncentrują się wysiłki układu odpornościowego. Do pracy mobilizują go bakterie zasiedlające jelita. Dzięki nim wzrasta produkcja limfocytów i przeciwciał.

Rozwojowi tych bakterii sprzyja poród naturalny, karmienie dziecka piersią. Hamuje go przyjmowanie antybiotyków. Dlatego podczas leczenia maluch powinien dostawać preparaty z probiotykami, czyli pożytecznymi bakteriami. Starsze  dzieci mogą regularnie jadać jogurty i kefiry zawierające bakterie probiotyczne. Gdy przyjmują antybiotyki – nawet dwa razy dziennie.   

Dodatkowe wzmocnienie

– W okresie jesienno-zimowym można stymulować układ odpornościowy – mówi Anna Pituch-Noworolska. – Popularne wyciągi z ziół czy tran z rekina mogą pomóc, a na pewno nie zaszkodzą. Popieramy też podawanie dzieciom preparatów witaminowych, ale tylko w okresie jesienno-zimowym. Przez resztę roku dziecko powinno otrzymywać potrzebną porcję witamin i soli mineralnych w owocach i warzywach. W okresach wzrostu liczby zachorowań, a takimi są jesień i wiosna, dobrze jest podawać dziecku beta-glukany, które mają bezpośredni wpływ na sprawne funkcjonowanie układu odpornościowego.

Pobudzają one odpowiednie komórki do uwalniania interferonu oraz aktywizują fagocyty, które pochłaniają wirusy i bakterie. Dzięki nim można łagodzić i skracać proste infekcje. Preparaty z beta-glukanami dostępne są w aptekach bez recepty. W naturze zawierają je m.in. owies, jęczmień, żyto, pszenica, drożdże spożywcze. Jednak gdy trzeba szybko wzmocnić układ odpornościowy, warto sięgnąć po preparaty z apteki. 

Kliknij i zrób test na odporność!

Dystans wskazany

Nie ma sposobu, aby uchronić przed zarazkami dziecko, które przebywa z rówieśnikami, chodzi do kina, jeździ autobusem. Dlatego warto uczyć je zachowań, które pozwolą zmniejszyć ryzyko złapania infekcji. Powinno też wiedzieć, skąd biorą się choroby, co jest powodem, że zaczyna kichać i gorączkuje. Jeśli mama powie mu, że winne są stworki, których nie widać, na pewno będzie umiało wyobrazić sobie zarazki i zapamięta, jak ich unikać.

Najważniejsze to przyzwyczaić malucha do mycia rąk po powrocie do domu, przed każdym posiłkiem, po  skorzystaniu z toalety. Powinien wiedzieć, że nie należy brudnymi paluszkami dotykać ust, pocierać oczu, zwłaszcza jeśli podróżował autobusem, był w sklepie czy bawił się w piaskownicy. Starsze dziecko należy ostrzegać przed dzieleniem się kanapką lub jabłkiem na zasadzie "daj gryza" lub piciem napoju z jednej butelki przez kilka osób. Nawet jeśli żaden ze "wspólników" nie jest akurat przeziębiony, lepiej rozdzielić kanapkę, a napój rozlać do kubeczków jednorazowych.

Zdrowo i rozsądnie na co dzień

Nie pomogą najskuteczniejsze leki i staranne unikanie zarazków, jeżeli mama nie zadba o dobrą kondycję dziecka. Rozwijający się organizm potrzebuje urozmaiconych posiłków, w których znajdą się wszystkie składniki spożywcze, w tym warzywa i owoce, dostarczające niezbędnej porcji witamin. Z badań wynika, że ich rola w budowaniu odporności jest zwykle niedoceniana i tylko kilka procent mam uważa, że właściwe odżywianie ma wpływ na zapobieganie infekcjom. Sytuację pogarsza fakt, że jedynie najmłodsze dzieci jedzą to, co mama im poda. Gorzej jest ze starszymi, które mają już swoje preferencje kulinarne i potrafią odmówić jedzenia, jeśli nie dostaną ulubionego dania trzy razy dziennie. Rzadko są to warzywa, częściej – słodycze.

Nikt też nie wymyślił lepszego sposobu na hartowanie organizmu niż ruch na świeżym powietrzu. Jedynie maluchy poniżej pierwszego roku życia należy pozostawić w domu, gdy temperatura spada poniżej -8 st. C. Mróz może podrażnić ich delikatną błonę śluzową nosa. Natomiast bez względu na temperaturę mogą na zewnątrz bawić się dzieci starsze. Jednak każde, młodsze i starsze, powinno być ubrane stosownie do pogody. Gdy jest zimno, musi nosić czapkę, bo przez głowę organizm traci połowę ciepła. Z kolei nawet w listopadzie zdarzają się bardzo ciepłe dni. Gdy mama wychodzi na spacer w lekkiej bluzie, nie powinna przykrywać dziecka grubą kołderką ani zakładać mu zimowego kombinezonu. Zima nie powinna też przeszkodzić np. w korzystaniu z basenu. Trzeba tylko zachować zwiększoną ostrożność, starannie dosuszając dziecku włosy i nie wychodząc na chłód, gdy jest bardzo rozgrzane. Lepiej wtedy spędzić w szatni jeszcze kilkanaście minut, by jego temperatura wróciła do normy.

 Teskt: Iwona Milewska

Konsultacja: Dr hab. n. med. Anna Pituch-Noworolska, immunolog,

Ordynator Oddziału Immunologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.




Dodał(a): Magdalena Milewska , Poniedziałek 08.10.2012 (aktualizacja: 2012-10-08)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Nina144
U nas rewelacyjnie sprawdza się podawanie dziecku probiotyku acidolac, który wzmacnia naturalne funkcje obronne jelit, a co za tym idzie również odporność organizmu. Myślę, że nie doceniamy bakterii probiotycznych. W przypadku infekcji również nie panikuję i nie podaję silnych leków. W zupełności wystarcza syrop fosidal na kaszel oraz inhalacje z majeranku. Do tego duża dawka witaminy c i czosnek w diecie. Działa rewelacyjnie.
Dodano: 2017-09-07 19:15:08 Zgłoś nadużycie
Anonim
Jeśli chodzi o szczepionki, to mam ambiwalentny stosunek a wrogi jeśli ktoś mi coś każe. Moim zdaniem, prawidłowa dieta, higieniczny tryb życia (ruch!) są lepsze niż wszystkie te suplementy w aptece. Owszem, sama czasem sięgam po nie ale zawsze z rozwagą, nie bo coś jest "modne". A dzieciom polecam podawać choćby wodę z miodem i cytryną, systematycznie będzie mobilizować układ odpornościowy. Ewentualnie można dziecku podać sillniejszy miód Manuka (np. o faktorze 250+). W okresie przeziębień przyda się też większa dawka witaminy c, i tutaj można sięgnąć np. po musujące tabletki.
Dodano: 2012-10-23 12:31:27 Zgłoś nadużycie
Anonim
a jak ze szczepionkami? też osłabiają odporność czy nie? znalazłam dzisiaj informację na ten temat na nowej stronie medycznej: http://pogromcymitowmedycznych.pl/myth/178/coroczne-szczepienie-przeciwko-grypie-os%C5%82abia-uk%C5%82ad-odporno%C5%9Bciowy/ czekam aż wypowie się jeden z lekarzy, którzy się tam ekspercko wypowiadają ;)
Dodano: 2012-10-09 21:18:46 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×