Jedzenie do poprawki

Roczny maluch je obiad jak dla dorosłego, przedszkolak zaspokaja pragnienie słodkim napojem udającym sok, a gimnazjalista… Ucieka z lekcji WF, bo wstydzi się swojej tuszy. I jak tu uchronić dzieci przed chorobliwą otyłością?

Odżywianie dzieci

Chyba każda mama jest przekonana, że dba o to, by jej dziecko było jak najlepiej odżywione. Jednak "dobrze" nie zawsze znaczy "zdrowo", bo badania pokazują, że co piąte dziecko w wieku szkolnym jest otyłe. Lekarze ostrzegają, że takie dzieci mogą pozostać otyłe i w dorosłym wieku, a od niedawna alarmują, że problem chorób związanych z nadwagą, m.in. nadciśnienia tętniczego i cukrzycy typu 2, zaczyna dotyczyć także najmłodszych. Nie pozostawiają wątpliwości, dlaczego tak się dzieje.

Nasz sposób odżywiania znacząco zmienił się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat. Kiedyś dzieci jadły głównie to, co mama ugotowała w domu – zupy, kaszki, klopsiki, jarzynki. Dziś domowa kuchnia ma mocną konkurencję –bary szybkiej obsługi i producentów gotowej żywności. Już kilkulatki chodzą na hamburgery i smażone w głębokim tłuszczu skrzydełka, przed telewizorem chrupią chipsy i batony czekoladowe, a do szkoły zamiast owoców zabierają pseudoowocowe napoje z bąbelkami. Nie da się ukryć, że my, rodzice, nie jesteśmy tu bez winy. W kwestii nawyków kulinarnych doskonale sprawdza się stare powiedzenie: "Czym skorupka za młodu...". Bo to my stanowimy dla naszych dzieci wzór i to my decydujemy, co jedzą w pierwszych latach życia.

1. ZA WCZEŚNIE PRZY "DOROSŁYM" STOLE

Pediatrzy przyznają, że w pierwszym roku życia dzieci żywione są modelowo – karmione mlekiem mamy i stopniowo przyzwyczajane do jedzenia warzyw, mięsa, ryb. Problem zaczyna się, gdy kończą 12 miesięcy. Od tego momentu ambicją większości mam jest jak najszybsze przestawienie malucha na "dorosłe" jedzenie. Dzieciaki są więc sadzane przy rodzinnym stole i dostają to, co wszyscy.– Bardzo dobrze, jeśli dziecko je razem z rodziną, ale to starsi muszą przystosować się do jego potrzeb. Wspólne posiłki powinny być lekkostrawne – mówi dr n. med. Katarzyna Popińska. – Wykluczone są potrawy smażone, z tłustego mięsa. Jeśli szykujemy na obiad pierogi, niech będą z twarożkiem, gotowane, a nie smażone, bez dodatku tłustej śmietany czy cebuli. W ten sposób należy odchudzić wszystkie potrawy. Zaręczam, że posłuży to całej rodzinie. To ważne, bo układ trawienny dziecka nie jest jeszcze w pełni dojrzały, a właśnie w pierwszych latach życia kształtują się nawyki i upodobania kulinarne.

Dziecko nieprzyzwyczajone do jedzenia warzyw do każdego posiłku, ryb i pieczywa z pełnego ziarna nie będzie po nie sięgać także w późniejszych latach. Przykładem zbyt śmiałego przestawiania dzieci na "dorosły" jadłospis jest za wczesne podawanie im mleka krowiego. Do trzeciego roku życia powinny one pić mleko modyfikowane, bo białko mleka krowiego może u nich wywoływać objawy nietolerancji pokarmowej. Mimo to co piąty maluch po ukończeniu pierwszego roku życia już je dostaje. Gdy z tego powodu zaczyna cierpieć na niestrawność, jest podejrzewany o alergię i niekiedy pozbawiany podstawowego źródła wapnia i białka. A powinien pić cztery szklanki mleka każdego dnia. – Należy stopniowo przyzwyczajać małe dziecko do mleka krowiego, podając je na zmianę z modyfikowanym – mówi Katarzyna Popińska. – Mama może np. przygotować na podwieczorek budyń z mleka krowiego, a na kolację podać do picia mleko modyfikowane.

2. ZA SŁODKO, ZA SŁONO, ZA TŁUSTO

Gdy dziecko jest starsze i samo zaczyna decydować o tym, co będzie jadło, ryzyko nadwagi i związanych z nią problemów staje się jeszcze bardziej realne. Z badań przeprowadzonych w 2009 r. na zlecenie Głównego Inspektoratu Sanitarnego wynika, że prawie połowa gimnazjalistów z powodu tuszy nie akceptuje swojego wyglądu. Równocześnie przyznają oni, że najchętniej jedzą pizzę, hamburgery, batony i chipsy, popijając je napojami gazowanymi z puszki. To produkty zawierające potężne dawki soli, tłuszczu i cukru. – Przez słodycze dziecko je znacznie mniej wartościowych posiłków – ostrzega Katarzyna Popińska. –Szklanka słodkiego napoju wystarczy, by straciło ochotę na zupę. Oznacza to zmniejszone dostawy składników odżywczych.

Trawienie dużej ilości cukru obciąża trzustkę, powoduje też szybsze zużywanie zapasów witaminy B1, wapnia, magnezu i chromu. Może ich wtedy zabraknąć do spełniania innych ważnych funkcji w organizmie, takich jak stymulowanie wzrostu kości czy rozwoju układu nerwowego. Jak dużo cukru dzieci jedzą? Puszka napoju gazowanego zawiera ok. 10 łyżeczek. Dosładzane są też m.in. gotowe sosy, jogurty owocowe i większość płatków zbożowych, które nasze pociechy sypią do mleka. Z kolei sól dodawana jest do wędlin, pieczywa, nawet słodyczy. Dziennie kilkulatek może zjeść mniej więcej pół łyżeczki soli (2,5 g). Łatwo tę normę przekroczyć, bo mała porcja frytek z keczupem kupiona w barze szybkiej obsługi zawiera jedną trzecią dozwolonej dawki.

Trudno też oprzeć się produktom o dużej zawartości tłuszczu, bo są one smaczniejsze od chudych. Dzieciaki wolą frytki od gotowanych ziemniaków z koperkiem, parówki od gotowanej piersi kurczaka, kruchy herbatnik od sucharka. Problem tkwi nie tylko w ilości, ale i rodzaju tłuszczu, jaki dzieci zjadają. W ich ulubionych potrawach przeważają tłuszcze nasycone (wędliny wieprzowe, tłusty nabiał) oraz tzw. tłuszcze trans (pieczywo cukiernicze i słodycze, zwłaszcza te o długim terminie przydatności do spożycia). Są one odpowiedzialne za wzrost poziomu cholesterolu i ciśnienia tętniczego. – Jeśli trzyletnie dziecko wypija cztery szklanki dwuprocentowego mleka dziennie, pokrywa zapotrzebowanie organizmu na tłuszcze pochodzenia zwierzęcego – mówi Katarzyna Popińska. – To daje wyobrażenie, jak niewiele ich potrzebuje. Znacznie częściej mamy zapominają o tym, że powinno też jeść tłuszcz roślinny, najlepiej olej rzepakowy i oliwę z oliwek dodawane do surówek.


Dodał(a): Katarzyna Szuwara , Środa 25.01.2012 (aktualizacja: 2012-01-25)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×