Komunikacja serc

Inspiracją w codziennych działaniach dla mnie jest Nonviolent Comunication Marshalla Rosenberga znana w Polsce jako Porozumienie bez Przemocy. Traktuję PBP jako narzędzia sprzyjające nawiązaniu ważnego dla mnie kontaktu i relacji z innymi osobami, ale też jako jedną z latarni morskich, które wskazują mi drogę i sens w życiu.

Komunikacja serc

Porozumienie bez przemocy zakłada, że wszyscy mamy takie same, uniwersalne potrzeby, a nasze działania wynikają z dążenia by je zaspokoić.

W swoich pracach Marshall Rosenberg uczy krok po kroku jak w codziennym życiu, w prostych zachowaniach dostrzec chęć zaspokojenia uniwersalnych potrzeb lub innymi słowy pozytywną intencję stojącą za słowami czy czynami.

Porozumienie a tym samym i komunikacja z drugą osobą możliwe jest wówczas, gdy potrzeby obu stron są tak samo ważne i respektowane. Kolejnym krokiem jest zauważenie, iż dana potrzeba może być zaspokojona na bardzo wiele sposobów. Nie koncentrując się na jednej strategii możliwe jest znalezienie rozwiązania, które nie jest kompromisem, ale sytuacją "win-win", w której obie strony są usatysfakcjonowane.

Ważne jest by w takim kontakcie być autentycznym i szczerym poprzez np.  wyrażanie tego co nas w danej chwili porusza czy co jest dla nas ważne. Porozumienie bez przemocy nie jest metodą wytłumienia emocji, z czym się czasem spotykałam jako krytyką. Jeśli emocje są bardzo silne, w tym podejściu jest jak najbardziej przestrzeń do ich wyrażania. Kluczowe jest nie to jak mówimy tylko co i z jaką intencją.

Jeśli to co mówimy płynie prosto z serca i jest reakcją na to co się w nas w danej chwili dzieje, a jednocześnie jeśli zauważamy i szanujemy uczucia i potrzeby drugiej osoby to jest początek budowania empatycznego kontaktu. Ten sposób patrzenia na świat i innych ludzi sprawia, że życie podoba mi się jeszcze bardziej!

MOJE UCZUCIA I POTRZEBY - UCZUCIA I POTRZEBY ROZMÓWCY

Cytując Alberta Einsteina: "Najważniejszym pytaniem, które każdy z nas może postawić jest to, czy wszechświat jest przyjaznym miejsce". A dlaczego: "Ponieważ odpowiedź na to pytanie wpływa na to co zrobimy ze swoim życiem. Jeśli wszechświat jest przyjaznym miejscem, spędzimy nas czas na budowaniu mostów. Jeśli nie, ludzie spędzają go na budowaniu murów. Decyzja należy do nas".

Popatrzymy na to z perspektywy codziennych wyzwań zabieganego rodzica. Gdy widzę moje dzieci (7lat i 3 lata) walczące, w pełnym tego słowa znaczeniu tj. przepychające się i mówiące słowa czy zdania które na pewno nie służą ich wspólnej więzi i porozumieniu to czuję smutek i rozczarowanie.

Gdy zaraz potem moja córeczka krzyczy w złości do brata: "daj mi spokój" zaczynam na chwilę tracić wiarę, że porozumienie jest możliwe i maluchy się jakoś czy kiedyś dogadają. Jednak gdy odczytam ten komunikat jako wyrażenie tego co w danej chwili jest dla niej ważne i czego tak naprawdę potrzebuje cała sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Widzę jak bardzo ekspresyjnie (oj bardzo) wyraża potrzebę do szacunku oraz do wykonywania rzeczy w swoim tempie i w komforcie (bez stałych ingerencji brata) od razu nabieram wiatru w żagle i wiem co dalej powiedzieć i jak mogę wesprzeć ich kontakt. Wiem, że bardzo zależy mi na relacji "brat-siostra" moich dzieci, wzajemnej bliskości, wsparciu i kontakcie i od razu jest mi lżej.

W dużym uproszczeniu pisząc pytam córeczki czy to może jest tak teraz z nią że jest zła bo chce mieć chwilę spokoju? I czy ważne jest dla niej by teraz pobawić się chwilę sama i mieć ciszę oraz spokój? Mówię też jak ja się czuję kontekście tej całej sytuacji i co w takich sytuacjach jest dla mnie ważne. Sytuacja kończy się tak, że córka chwilę bawi się sama, ale potem przychodzi i proponuje bratu wspólną zabawę. Co więcej, moje doświadczenia z zwrócenia córce uwagi, że nie wolno tak mówić do brata i jak np. będzie tak dalej mówić to ... (wskazuję na możliwe konsekwencje np. zakaz oglądania bajki itp.) pokazuję, że tego typu podejście nie działa na dłuższą metą a co najważniejsze nie buduje przestrzeni zaufania i szacunku oraz dialogu rodzic –dziecko – na której mi bardzo zależy.

Zastanawiając się nad motywacją dzieci do działania przyglądam się czym się kierują wypełniając moją prośbę. Czy robią określone rzeczy dlatego, że czują przymus, strach lub obawiają się kary? A może chcą uzyskać nagrodę lub się przypodobać? Dla mnie ważne jest by spełniały moje prośby z chęci współtworzenia naszej relacji, wzbogacania więzi, szacunku – by motywacji szukały w sercu a nie w zewnętrznych czynnikach czy warunkach.

Po takiej walce moich dzieci często rozmawiamy o szacunku. O szacunku dla siebie samego, ale też dla innych i możliwych sposobach proszenia o niego lub okazywania. W codziennych działaniach i relacjach z innymi zależy mi na zrozumieniu, kontakcie – a porozumienie bez przemocy bardzo mnie w tym wspiera. Wierzę, że praktyka czyni mistrza – choć droga ta pełna jest wyzwań!

Tekst: Joanna Berendt, trener i coach

Źródło:Komunikacja serc


Dodał(a): Emilia Czaczkowska , Poniedziałek 12.12.2011
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×