Mów głośniej, bo nie słyszę

Jeżeli twoje dziecko stało się nadpobudliwe i niechętnie reaguje na polecenia, nie musi to oznaczać, że masz kłopot wychowawczy. To może być pierwszy objaw problemów ze słuchem.

problemy ze słuchem

Jeszcze niedawno uważaliśmy, że problemy te dotyczą głównie starszych osób. To babcie i dziadkowie słyszą coraz gorzej, dlatego podkręcają radio i telewizor, trzeba do nich głośniej mówić. Ich osłabiony słuch jest wynikiem naturalnego starzenia się organizmu, więc nikogo nie dziwi. Ale coraz częściej dołączają do nich... dzieci. Badania przeprowadzone przez Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu wykazały, że co piąte dziecko w pierwszych klasach szkoły podstawowej ma problemy ze słuchem. I nie są to maluchy z wadami wrodzonymi, bo tych jest zdecydowanie mniej (troje na tysiąc noworodków). Winne są wszechobecny hałas, lekkomyślność dorosłych, którzy nie zawsze wykazują się odpowiednią czujnością, opiekując się najmłodszymi, oraz to, że nasze pociechy wciąż chodzą przeziębione.

Wacik w uchu nie pomoże

Infekcje górnych dróg oddechowych powstałe na tle alergicznym lub spowodowane przez wirusy to najczęstsza przyczyna problemów ze słuchem u małych dzieci – mówi dr n. med. Anna Geremek--Samsonowicz, otolaryngolog i audiolog. Jeżeli zakatarzony kilkulatek nie ma podwyższonej temperatury, zazwyczaj nie idziemy z nim do lekarza, tylko leczymy go domowymi sposobami i pozwalamy mu chodzić do przedszkola lub szkoły. W rezultacie infekcja trwa dłużej i często atakuje uszy. Nic w tym dziwnego, bo między nosem, gardłem i uszami nie ma żadnych przegród. Trąbka słuchowa, która łączy ucho z nosogardzielą, jest u najmłodszych dzieci szeroka, krótka i ustawiona poziomo. Stan zapalny z nosa i gardła łatwo przenika do uszu. Problem w tym, że zapalenie ucha środkowego nie zawsze objawia się bólem. Niezauważone, często przechodzi w stan przewlekły i może trwać nawet kilka tygodni. Nieleczone, doprowadza do postępującej utraty słuchu.

– Najmłodsze dzieci nie potrafią dokładnie określić, co im dolega. Czasem jest tak, że dopiero wyciek z ucha wskazuje, że coś jest nie w porządku – mówi Anna Geremek-Samsonowicz. – Zapalenie zawsze wymaga leczenia farmakologicznego. Tak zwane babcine metody nie wystarczą. Wciąż jeszcze nie uświadamiamy sobie, że ucho choruje od środka, a nie od zewnątrz. Winne są bowiem drobnoustroje, które wnikają tam przez gardło. Dlatego stare sposoby polegające na zatykaniu uszu watą oraz unikaniu ich moczenia nie mają racji bytu. Kiedyś podstawową formą leczenia zapalenia ucha środkowego była kuracja antybiotykowa. Dziś stosuje się ją rzadziej, bo badania pokazały, że "puszka kostna", którą otoczone jest ucho środkowe, osłabia działanie antybiotyków.

– Wszystko zależy od stanu dziecka. W niektórych wypadkach trzeba podać antybiotyk, ale staramy się nie robić tego w każdej sytuacji. Przepisujemy leki przeciwwysiękowe, przeciwobrzękowe, przeciwbólowe, zalecamy inhalacje domowe oraz specjalistyczne, wykonywane w gabinecie fizjoterapeutycznym. Chodzi o to, aby jak najszybciej przywrócić śluzówkę do pierwotnego stanu – wyjaśnia Anna Geremek -Samsonowicz. Czasem jednak dopiero interwencja chirurgiczna umożliwia oczyszczenie ucha. Konieczne jest wtedy nacięcie błony bębenkowej, czyli zastosowanie drenażu, aby zebrany głęboko płyn mógł wydostać się na zewnątrz. Po wyleczeniu stanu zapalnego problemy ze słuchem zwykle mijają.

Dmuchnij, proszę

Najmłodsze dzieci są szczególnie podatne na zapalenie ucha środkowego także z tej przyczyny, że nie umieją oczyszczać nosa z kataru. Dopiero trzylatki są w stanie używać chusteczki, a i to nie wszystkie. – Nie uczmy dziecka dmuchać w chusteczkę. Maluch zatyka nią nos, nadyma się, a cały impet idzie w uszy – ostrzega Anna Geremek-Samsonowicz. – Najpierw trzeba dziecko nauczyć dmuchania nosem, ale wtedy, gdy nie będzie miało kataru. Pomoże dmuchanie na piórko, piłeczkę pingpongową. To wzmocni mięśnie potrzebne podczas oczyszczania nosa. Gdy dziecko złapie katar, niech czyści nos do umywalki, aby było mu wygodniej. Należy tylko pamiętać, by zawsze zatkać mu jedną dziurkę, inaczej katar cofnie się do uszu. 

Fantazja nie zna granic

Przyczyną problemów ze słuchem są także nieszczęśliwe zdarzenia. Najmłodsze pociechy dopiero poznają świat, dlatego uwielbiają wszelkie eksperymenty. Często wkładają sobie do uszu różne małe przedmioty – najlepiej mieszczą się w nich plastikowe klocki należące do starszego rodzeństwa, koraliki, pestki... – Wyjmowałam już nawet kiełkujące ziarna fasoli, bo w uchu panują doskonałe warunki do ich rozwoju – jest ciepło i wilgotno. Jeśli maluch nie powie od razu, co zrobił, szybko o tym zapomina. O intruzie w uchu daje znać dopiero ból i stan zapalny – mówi Anna Geremek-Samsonowicz. Co robić w takich wypadkach? Lepiej nie usuwać obcych ciał na własną rękę, bo można tylko pogorszyć sprawę, np. wepchnąć przedmiot jeszcze głębiej, ryzykując uszkodzenie błony bębenkowej. Trzeba jak najszybciej pójść z dzieckiem do laryngologa. Dużą ostrożność warto też zachować, czyszcząc maluchowi uszy wacikami. Najlepiej używać takich, których kształt uniemożliwia zbyt głęboką penetrację kanału słuchowego. I na pewno nie należy pozwalać dziecku, by samo oczyszczało uszy wacikami. Szczególną czujność rodzice muszą wykazać, gdy ich pociecha jeździ na rolkach, rowerze, desce. Po bolesnym upadku zwykle zwracamy uwagę na głowę, rzadko myślimy o uszkodzeniach słuchu. A powinniśmy, bo w zagłębieniach kości skroniowych znajdują się organy odpowiedzialne za słuch (ślimaki) oraz nerwy odbierające bodźce słuchowe. Pęknięcie tych kości może spowodować ich zniszczenie i nieodwracalne uszkodzenie słuchu. Dlatego tak ważne jest, aby dzieci zakładały kaski ochronne. Lepiej też powstrzymywać zadziorne maluchy przed bójkami. Dla słuchu niebezpieczne jest nawet płaskie uderzenie dłonią w ucho. Powstaje wtedy fala, która może uszkodzić błonę bębenkową i układ kosteczek słuchowych.


Dodał(a): Katarzyna Szuwara , Wtorek 14.02.2012 (aktualizacja: 2012-02-13)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×