Te co skaczą i fruwają

Wszy budzą obrzydzenie. Kojarzą się z brudem, biedą, zaniedbaniem. Jesteś przekonana, że ten problem nie dotyczy twojej rodziny, bo myjesz często włosy dzieciom i sobie, kąpiecie się codziennie, używasz dobrej jakości szamponów... Niestety, czystość i porządek nie są gwarancją, że wszy ominą twój dom. W Polsce, szczególnie w dużych aglomeracjach epidemia wszawicy rośnie z roku na rok.

Te co skaczą i fruwają

Od kilku miesięcy, jak donoszą nam rodzice z Warszawy, szerzy się w szkołach i przedszkolach plaga wszawicy – informuje www.miastodzieci.pl. "Jak wielkie jest to zjawisko, właściwie nikt nie wie. Powiatowe Inspektoraty Sanitarne mają ograniczone dane, ponieważ lekarze, na których spoczywa obowiązek informowania o przypadkach wszawicy wśród dzieci, najczęściej tego nie robią, bądź też nie otrzymują od rodziców takich zgłoszeń. Dlatego też zwracamy się do Państwa z apelem o indywidualne zgłaszanie przypadków  wszawicy wśród waszych czy znajomych dzieci do Powiatowych Inspektoratów  Sanitarnych".

Mamo, czy wiesz, co mi chodzi po głowie?

Skąd ta nagła panika? Jak to możliwe, że w czasach, kiedy kładziemy tak ogromny nacisk na higienę, szerzy się wszawica? Powodów jest kilka. Pierwszy to ten, że tkwimy w błędnym przekonaniu, że wszawica to wyłącznie choroba brudu. Też, ale nie tylko. To również skutek tego, że żyjemy  w dużych skupiskach ludzkich i coraz częściej znajdujemy się w sytuacjach, w których duża grupa osób przebywa na małej przestrzeni, np. dzieci w przedszkolach, szkołach, w salach zabaw, na koloniach. Taka fizyczna bliskość stwarza idealne warunki do tego, aby wszy przenosiły się z jednej osoby na drugą. Również zmiany klimatyczne, czyli coraz cieplejsze zimy, brak mrozu i śniegu,  większa ilość dni deszczowych sprawiają, że dzieci spędzają więcej czasu w pomieszczeniach zamkniętych. Bawiąc się ze sobą, szybko i łatwo się od siebie zarażają. Kolejny ważny powód, to brak kontroli w szkołach i przedszkolach.

Do niedawna higienistki regularnie sprawdzały dzieciom czystość włosów i wyłapywały każdy przypadek wszawicy, co zapobiegało jej rozprzestrzenianiu. Niestety, od jakiegoś czasu kontrole takie zostały wstrzymane. Dlaczego? Dyrektorzy szkół, nauczyciele, nawet farmaceuci w aptekach informują rodziców, że nikomu (poza rodzicami) nie wolno sprawdzać czystości włosów dziecka, ponieważ tego typu interwencja uważana jest za brak poszanowania godności ucznia, które gwarantuje mu "Konwencja o Prawach Dziecka". Ministerstwo Zdrowia jednak przeczy tej opinii: "Przepisy, rozporządzenia, jak również zalecenia Instytutu Matki i Dziecka nie przewidują przeprowadzania w szkołach przeglądu higieny osobistej (czystości odzieży i ciała) w dużej grupie uczniów, bez wcześniejszego uprzedzenia, w obecności osób trzecich, np. nauczyciela, i bez zgody rodziców". Przepis ten ma chronić uczniów, którzy mogliby być nosicielami wszy, przed publicznym napiętnowaniem, wyśmianiem w szkole. Czyli zaleca takt i dyskrecję przy tego typu kontrolach, a nie ich całkowite zaniechanie.

Przepisy zostały jednak zinterpretowane inaczej i teraz w większości szkół i przedszkoli po prostu informuje się rodziców, że ich dziecko podejrzanie się drapie, prosząc o ustalenie przyczyny. Rodzice zwykle są oburzeni, bo nie wierzą, że ich dziecko może mieć wszy. A kiedy odkryją, co chodzi po głowie ich dzieciom, wstydzą się poinformować o tym szkołę i znajomych. Nie chcą, żeby do dziecka przylgnęła etykieta brudasa. Nawet jeśli sami wyleczą dziecko, malec może przynieść wszy ponownie od kolegi, któremu wcześniej "sprzedał" kłopotliwy problem. I kółko się zamyka.

Te co skaczą i fruwająUtopić wszy w majonezie!

Trudno nam walczyć z wszawicą również dlatego, że nie mamy pojęcia, jak można się nią zarazić, jak jej uniknąć, ani jak ją leczyć. W internecie krążą przedziwne pomysły na to, w jaki sposób pozbyć się tych pasożytów. Najczęściej spotykane metody to: smarowanie głowy alkoholem, octem, oliwą z oliwek, majonezem, zanurzanie głowy na 6 godzin w wodzie, a nawet spryskanie włosów silnymi preparatami do ochrony roślin! Żaden z nich nie jest  skuteczny, a stosowanie preparatów biobójczych może okazać się bardzo niebezpieczne!

Wszom wstęp wzbroniony!

Wszawica jest przykrą chorobą zakaźną, ale w naszym klimacie nie stanowi poważnego zagrożenia zdrowotnego. Gorsza jest zła sława, jaką za sobą ciągnie. Dlatego zachowaj czujność i po każdym powrocie dziecka z kolonii albo kiedy zauważysz, że zaczyna się drapać, na wszelki wypadek wyczesz mu umyte, jeszcze mokre włosy specjalnym grzebieniem o ciasno ustawionych zębach. Jeśli zaniepokoją cię małe, białawe kuleczki jakie na nim znajdziesz (gnidy, czyli jaja wszy) albo dostrzeżesz miniaturowe, szarawe insekty, umyj dziecku włosy preparatem przeciwko wszom. Poinformuj o tym zdarzeniu wychowawcę, pediatrę i Powiatowy Inspektorat Sanitarny. Dzięki temu wiadomość, że w danym miejscu pojawiła się wszawica – imię oraz nazwisko dziecka musi zostać zachowane w tajemnicy! – dotrze do reszty rodziców. Jeżeli i oni zachowają się odpowiedzialnie tak jak ty, powstrzymacie epidemię wszawicy w waszym otoczeniu.


Dodał(a): Edyta Zlomaniec , Poniedziałek 18.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-21)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
aga777
A jakie preparaty polecacie w takim razie stosować jeśli naturalne sposoby zawodzą?
Coś słyszałam o szamponie sora forte... jest skuteczny? nie uczula? nie niszczy włosów?
Dodano: 2014-04-14 14:09:19 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×