Biurowy romans

Jeśli spędzamy w biurze pół życia, a drugie pół przeznaczamy na spanie i relaks, to gdzie szukać partnera? Jednak romans w pracy jest jak budowanie domu na nieznanym gruncie. Może się okazać, że postawiłaś go na ruchomych piaskach. I wszystko zawali ci się na głowę. A następnego dnia będziesz musiała wstać, zrobić makijaż i iść do biura. Bo takiego romansu nie kończy się, ot tak.

Biurowy romans


Marta (32): Stażystka i pan dyrektor
]

Moja historia jest banalna. Stażystka i pan dyrektor. Prawie jak Bill Clinton i Monica Levinski. Byłam na czwartym roku marketingu i zarządzania. Oferta stażu z dużego, międzynarodowego koncernu z branży RTV – to był dla mnie dar niebios. Zaczęłam w wakacje jako asystentka działu handlowego. Miałam nadzieję, że po kilku miesiącach, najdalej roku, uda mi się przeskoczyć do działu marketingu i zająć się tym, co chciałam robić. Roberta poznałam po kilku dniach. Był dyrektorem finansowym. Błyskotliwa kariera, niecałe 40 lat na karku, duże pieniądze, ugruntowana pozycja zawodowa. Oraz żona i dzieci, jak się potem okazało. Był przystojny. Wpadł mi w oko. Przyszedł omówić coś z moją szefową. Poczułam, że jego wzrok zatrzymał się na mnie na dłużej. Potem parę razy spotkałam go w windzie, stołówce. Za każdym razem witał się ze mną, zagadywał, żartował. Nic zobowiązującego.

To jeszcze nie grzech

Mógł wszystkie sprawy z moją szefową załatwiać przez sekretarkę. Ale zaczął przychodzić osobiście. Nigdy nie przegapił okazji, żeby coś do mnie powiedzieć, zatrzymać się przy moim biurku na kilka minut, zapytać, gdzie studiuję, czym się interesuję. Zaczęłam łapać się na tym, że czekam, kiedy przyjdzie, że codziennie, robiąc makijaż, myślę o tym, czy go spotkam. Nie jestem idiotką. Wiedziałam, że romans w biurze to nie jest dobry pomysł. Kończyłam prestiżowy kierunek studiów i chciałam zrobić karierę dzięki umiejętnościom, znajomości języków, a nie przez łóżko.

Ale... Na razie nie robiłam nic złego. Rozmawialiśmy tylko, on mi się podobał, ja jemu – to jeszcze nie grzech. Tak to sobie tłumaczyłam i pozwoliłam sobie "wjechać" na całego w to uczucie, zadurzyć się. Bardzo szybko ludzie w dziale zaczęli się orientować, że coś się dzieje. To był typowo męski dział. Jedyne kobiety to kierowniczka, jej asystentka, no i ja. Panowie handlowcy lubili proste, dosadne żarty. Pamiętam taką sytuację: Robert dwa razy tego samego dnia przyszedł do mojego kącika z prośbą, żebym wysłała mu jakiś faks, bo jego sekretarka wyszła. To było dość grubymi nićmi szyte – bliżej swojego gabinetu miał kilka faksów. Oczywiście pomogłam mu.

Następnego dnia rano, przy całym zespole, najbardziej "dowcipny" kolega wyłączył faks z gniazdka, położył mi go na kolanach i powiedział: "Może tak będzie wygodniej, co?". I wszyscy rechotali. Myślałam, że spalę się ze wstydu. Zbyłam to jakimś żartem, zajęłam się swoimi sprawami i po kwadransie nikt już o tym nie pamiętał. Oprócz mnie. Czułam, że policzki mi płoną. Wtedy nawet obiecałam sobie, że koniec z tym, bo za bardzo zależy mi na tym stażu. I nie chcę też być posądzona o to, że jestem taką "szparką-sekretarką". Ale byłam już zakochana. Nie myślałam, że mogę rozbić mu rodzinę. Nie myślałam o niczym. Gdy on zaproponował, żebyśmy umówili się na lunch na mieście, zgodziłam się bez wahania.

Zaczęliśmy się spotykać. Potem ze sobą sypiać. Mieszkałam z rodzicami, on z rodziną. Na początek brał klucze od swojej sekretarki. Nie mam pojęcia, jak jej to tłumaczył, zresztą jestem przekonana, że ona wiedziała, po co mu te klucze. Godziła się na to. Może z obawy przed utratą pracy? Robert często mnie odbierał. Wychodziłam, szłam w stronę przystanku. On zatrzymywał się przy najbliższej przecznicy, ja szybko wsiadałam do wozu. Sądziłam, że nikt nas na tym nie nakryje. Ale szybko ktoś nas przyuważył. Zresztą, pewnie wcale nie musiał. Nie oszukujmy się, widać po zakochanych, że spali ze sobą. Widać to w sposobie, w jaki na siebie patrzą, w mowie ich ciał. Im bardziej chcesz to ukryć, tym bardziej to widać.


Dodał(a): Marta Śliwińska , Środa 10.08.2011 (aktualizacja: 2011-08-10)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×