Uzależnienie od rozwoju

Rozwój osobisty - to brzmi dumnie. Miło jest myśleć o sobie, że właśnie się siebie rozwija, że odkrywa się coś ważnego w sobie, realizuje swój potencjał i generalnie robi się coś dobrego ze swoim życiem.

rozwój osobisty

Pytanie brzmi – czy faktycznie tak jest? Czy rozwój osobisty jest faktycznie tym pozytywnym, kreatywnym procesem? No cóż, różnie z tym bywa. Na zachodzie jest nawet specjalny termin, "seminar-junkies", na określenie osób nieustannie chodzących na kolejne szkolenia i seminaria rozwojowe, kupujących kolejne książki... i stojących w swoim życiu w miejscu.

Wbrew pozorom jest to dość proste – nawet osoby realnie pracujące nad swoim rozwojem mogą zawierzyć nieodpowiedniemu "guru", obiecującemu duże zmiany, ale nie będącemu w stanie ich dostarczyć. Jeśli dodać do tego fakt, że większość osób ma tendencję do kupowania różnych usług, ale nie wprowadzania ich w życie (np. jedynie 7% osób kupujących ebooki rozwojowe czyta je, a tylko 1% wypełnia zawarte w nich ćwiczenia), łatwo można zrozumieć jak pod pozorem rozwoju osobistego można po prostu tkwić w miejscu.

Co jednak zrobić, by faktycznie się rozwijać, a nie tylko o tym myśleć? Na szczęście jest kilka prostych rzeczy, które możesz zrobić, by uzyskać ten efekt.

1. Sprecyzuj swoje cele rozwojowe

Nie ma czegoś takiego, jak "rozwój dla rozwoju". Rozwijasz się zawsze po coś – by być szczęśliwszą, by mieć lepsze relacje z ludźmi, by Twoja kariera była lepsza, żeby się realizować, czy w jakimkolwiek innym celu. Zawsze jednak rozwój powinien mieć konkretny, sprecyzowany cel.

Jeśli Twój rozwój takiego celu nie ma, zdecydowanie czas to zmienić. Zastanów się nad tym, co chcesz uzyskać przez swój rozwój i zapisz to. Zapisz również do kiedy pragniesz te cele osiągnąć. Następnie dopisz w jaki sposób będziesz w stanie ocenić, że to osiągnęłaś. Zadbaj przy tym, żeby te kryteria były jak najbardziej zewnętrzne i obiektywne. Zamiast "będę więcej zarabiać" napisz np. "będę zarabiać minimum X tysięcy złotych". Zamiast "będę mieć lepsze relacje z mężem" zapisz np. "będę kłócić się z mężem nie częściej niż raz na miesiąc". Zawsze dbaj o konkrety – w ten sposób trudniej Ci się będzie oszukiwać odnośnie realizacji takich celów.

Oczywiście, gdy już osiągniesz swoje cele, możesz napisać kolejne. Albo i nie – nikt nie mówi, że trzeba się nieustannie rozwijać, czasem, paradoksalnie, najlepszą rzeczą jaką można zrobić jest mała przerwa od rozwoju.

2. Wykonaj rachunek sumienia

A co do oszukiwania się – czy dotąd nie miałaś do tego skłonności? Wykonaj mały rachunek sumienia, zastanów się nad tym, jakie cele dotąd miałaś, oraz które z nich i w jakim stopniu udało Ci się osiągnąć. Wypisz wszystkie te, których nie udało Ci się zrealizować, częściowo lub całkowicie, w założonym terminie (jeśli nie zakładałaś terminu, wypisz po prostu wszystkie niezrealizowane).

Następnie przy każdym z nich zastanów się, na ile realizowałaś metodę, która miała Ci pomóc go osiągnąć. Oczywiście, nawet najlepsze metody mogą nie zadziałać w każdym przypadku, jednocześnie ten proces powinien dać Ci pewien wgląd w to, na ile sama potrzebujesz się bardziej zaangażować w pracę nad sobą, a na ile warto zmienić założoną metodę. Realistycznie rzecz biorąc, niewiele osób w pełni stosuje się do zadanej metody, ale jeśli robisz ją w ponad 75%, a nie masz żadnych efektów, to prawdopodobnie coś jest nie tak i warto zmienić narzędzie.

Na jakie? Tu oczywiście można sugerować różne rozwiązania, natomiast ze swojej strony proponowałbym przyjrzeć się narzędziom zweryfikowanym, w danym celu, przez badania naukowe. Mogą obiecywać mniej, niż najnowsza moda rozwojowa, ale za to rzeczy, które obiecują, mają solidne uzasadnienie.

3. Stosuj analizę zysków

Narzędzi rozwojowych jest na rynku bez liku, a każdy obiecuje coś nowego, lepszego i zwykle – droższego. Jak się w tym wszystkim odnaleźć? Prostym, a przydatnym narzędziem jest tu tzw. analiza zwrotu z inwestycji (ROI). Żeby ją zrobić, wypisz po prostu korzyści, jakie w Twojej ocenie może Ci przynieść dane rozwiązanie, wraz z prawdopodobieństwem ich wprowadzenia. Następnie przypisz każdej z tych rzeczy wartość pieniężną – ile to jest dla Ciebie warte. Niekiedy da się to wyliczyć finansowo (np. podwyżka w pracy, w skali roku), a niekiedy będziesz musiała po prostu przypisać jakąś cenę. W tym drugim wypadku dobrą metodą jest zadanie sobie pytania "gdybym mogła po prostu kupić sobie tą rzecz, cechę, sytuację życiową, itp. ile gotowa byłabym za nią zapłacić?"  Na koniec pomnóż wartość pieniężną każdej rzeczy przez prawdopodobieństwo jej zaistnienia i zsumuj te wartości.

Masz teraz kwotę, którą możesz porównać do ceny danej oferty. (Pamiętaj, by wycenić również czas, który będziesz musiała poświęcić na daną rzecz – w końcu przez czas poświęcony na książkę czy szkolenie mogłabyś robić inne rzeczy i to też ma jakąś wartość dla Ciebie. Dodaj tę kwotę do normalnej ceny usługi czy produktu).  Teraz wystarczy tylko ocenić, co najbardziej Ci się opłaca. Jeśli coś kosztuje 2 tysiące, stać Cię na to,  a daje Ci zwrot 10.000, to może się to opłacać zdecydowanie bardziej niż coś, co kosztuje wprawdzie 30 zł, ale daje Ci zwrot jedynie 100 zł. Z drugiej strony zawsze jest szansa na znalezienie perełki kosztującej 100 zł, a dającej Ci zwrot 10.000 i więcej – i czasem warto na takie perełki rozwojowe zapolować.



Tekst: Artur Król – psycholog, coach
Źródło: MilionKobiet.pl


Przeczytaj również:

Twój osobisty trener życia

A może szkolenie za pieniądze unijne?

W(ww)ejdź do szkoły



Dodał(a): Emilia Czaczkowska , Wtorek 08.05.2012 (aktualizacja: 2012-05-07)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×