One to potrafią!

Marzą, wytyczają sobie cele i je osiągają. Jak to robią? Ania, Dorota i Karolina wszystko maja dobrze zaplanowane. Wiedzą także, że bez względu na to, czy chodzi o karierę, wykształcenie dzieci, czy hobby, ważne, żeby konsekwentnie iść wytyczoną drogą. Nie zniechęcać się, cieszyć się tym, co już się osiągnęło, ale też myśleć o przyszłość.

One to potrafią!

Moja własna kolekcja ubrań

Anna Waluk, 36 lat, stylistka, projektantka mody. Planuje otworzenie swojej pracowni i stworzenie kolekcji ubrań dla kobiet. Pięć lat temu nie sądziła, że to się uda. Teraz wymarzony cel ma w zasięgu ręki. Pomogły jej w tym: talent, pracowitość i rozsądne planowanie finansów, a także cierpliwość i zdolność stawiania czoła przeszkodom.

Z dzieciństwa Ania doskonale pamięta strych w domu babci. To było zaczarowaOne to potrafią!ne miejsce, pełne ubrań, których nikt nie nosił od lat. Wystarczyło włożyć koronkową sukienkę i słomkowy kapelusz, żeby bawić się w Anię z Zielonego Wzgórza. Z biegiem lat skarby ze strychu traktowała bardziej praktycznie. – Przerabiałam je i byłam dumna, gdy koleżanki pytały: "Skąd masz taką fajną bluzkę?" – opowiada Ania.

Kreatywne podejście do stroju i wyglądu zostało Ani do dziś. Teraz, po ponad 20 latach od uszycia pierwszej bluzki ze starej sukienki babci, wie, że chce założyć własną pracownię ubioru. – Ale zanim zrozumiałam, co naprawdę pragnę robić w życiu, musiałam przejść swoją drogę prób i błędów – przyznaje.

Zawsze pociągały ją zawody artystyczne, zdała więc na architekturę w Białymstoku.   Po pierwszym roku wyjechała z chłopakiem do Londy nu. Po to, żeby za robić na mieszka nie   i lepszy start. Miała przecież tyle planów. Ale doskonale zdawała sobie sprawę   z tego, że bez pieniędzy trudno będzie je zrealizować. – Robiłam tam biżuterię, szyłam kapelusze. Oprócz tego sprzątałam, bo przecież ze sztuki wyżyć się nie dało. Miałam cel: pójdę do szkoły plastycznej, zacznę więcej malować, sprzedawać obrazy do galerii – opowiada.  

Narzeczony jednak chciał wrócić do Polski. Wybrała miłość. Wzięli ślub, kupili mieszkanie w Białymstoku. Koleżanki właśnie kończyły studia i dostawały pierwsze ambitne prace. Ania właściwie zaczynała od początku. Postanowiła studiować architekturę wnętrz. Nie dostała się. Wiele osób w takiej sytuacji załamałoby się i zrezygnowałoby z ambitnych planów. Ale nie ona. Zdała do dwuletniej szkoły plastycznej. Pracowała, malując obrazy dla galerii. Zaszła w ciążę. Zagrożoną. Prawie całą przeleżała w szpitalu. Potem zajmowała się małym Kacprem. Wieczorami, gdy mąż przychodził z pracy i mógł przypilnować synka, malowała i rysowała. Po to, żeby nie oszaleć w świecie pieluch, zupek, zabawek, piaskownic. I żeby robić coś, co podpowiadał jej instynkt: rozwijać swój talent. Nie zapomnieć, że oprócz bycia matką i żoną jest też kobietą, która do szczęścia potrzebuje satysfakcjonującej pracy.

Gdy Kacper podrósł i poszedł do przedszkola, zaczęła pracować jako dekoratorka w sklepie znanej marki. Po trzech latach przeprowadzka do Warszawy, nowe mieszkanie, nowa praca w bardziej prestiżowej firmie.

Ania jednak nie widziała swojej przyszłości w ubieraniu sklepowych manekinów. – Spróbowałam wizażu – mówi. – Ale uznałam, że to nie dla mnie. Bo choć uwielbiam ubierać i malować ludzi, to jednak nie mam talentu do układania włosów. Pomyślałam: "To ponad moje siły". Czasem wyznaczasz sobie cel, a po drodze okazuje się, że jest coś, czego nie przewidziałaś  – wzdycha Ania. – I wtedy trzeba powiedzieć sobie: "Stop. Nie tędy droga. Poszukaj innej".

Tą inną drogą okazało się roczne studium stylizacji. Gdy je skończyła, zdała do Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii  i Projektowania Ubioru. – Było naprawdę ciężko – przyznaje. – Bywały dni, kiedy chciało mi się płakać z przemęczenia. Studiowałam, pracowałam jako stylistka, miałam małe dziecko i dom na głowie. Myślałam: "Po co ja się tak męczę?". Gdy jednak widziałam zaprojektowaną przez siebie i uszytą bluzkę, czułam się dumna i szczęśliwa. Myślałam: "Warto". Mąż przytulał mnie i powtarzał: "Zobacz, ile drogi masz za sobą. Już niedaleko do końca. Dasz radę".

Na wiosnę obroniła dyplom. Jest coraz bliżej realizacji planu: własnej kolekcji ubrań. Takich, które kobiety chciałyby nosić na co dzień. – Teraz liczy się cierpliwość – mówi Ania. – Być może pierwszą kolekcję stworzę za rok, pięć lub dziesięć lat. To zależy od mojej determinacji, ale też od finansów, bez których trudno spełniać swoje marzenia. Muszę więc o nich myśleć. Ale wiem, że mi się uda. I pamiętam o tym, co powiedział Giorgio Armani: "Cokolwiek robisz   w życiu, przykładaj wagę do detali, tylko wtedy stworzysz coś wyjątkowego". Ja dodaję jeszcze jedno: zacznij doceniać to, co już zdobyłaś. Bo to dodaje sił i pomaga uwierzyć, że mimo przeszkód osiągniesz wszystko, na czym ci zależy, co sobie zaplanowałaś.


Dodał(a): Emilia Czaczkowska , Piątek 10.06.2011 (aktualizacja: 2012-03-01)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (5)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
olcha
http://www.wskiz.edu/index.php?option=com_content&task=view&id=3010&Itemid=1 obiecałam link, a nie wrzuciłam ;)
Dodano: 2011-07-07 20:16:31 Zgłoś nadużycie
olcha
http://www.wskiz.edu/index.php?option=com_content&task=view&id=3010&Itemid=1 obiecałam link, a nie wrzuciłam ;)
Dodano: 2011-07-07 20:16:24 Zgłoś nadużycie
olcha
Znam jeszcze jedną kobietę sukcesu, Izabella Łukomską-Pyżalska. Wrzucam link do ciekawej rozmowy z Izabellą Łukomską-Pyżalską – absolwentką Wyższej Szkoły Komunikacji i Zarządzania, warto przeczytać i brać przykład.
Dodano: 2011-07-07 20:15:55 Zgłoś nadużycie
wiola
Podziwiam takie silne i odważne kobiety,chociaż wydaje mi się że wszystko co robią jest kosztem np.rodziny,bo nie wierzę że mają dla niej czas po prostu doba jest na to za krótka.
Dodano: 2011-06-19 09:57:05 Zgłoś nadużycie
damianultras
Spełnienie zawodowe kobiet to moim zdaniem model XXI wieku i taka kobieta potrzebuję również rodziny. A mało jest mężczyzn, którzy spełniliby oczekiwania kobiet naszych czasów. Bo po pierwsze nie chodzi już tutaj o pieniądze, kobiata może sama zarobić dużo ale o inne cechy. Wstydzimy się religii bo wmawiają nam, że to zacofane i niemodne ale na szczęście nie wszyscy tak myślą.
Dodano: 2011-06-16 22:59:35 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×