Przekuj porażkę w sukces!

Nie zawsze wszystko ci się udaje, nawet jeśli bardzo się starasz. Ale nie chodzi przecież o to, by rozpaczać i "upajać się" porażką. Bo z każdej, najkwaśniejszej nawet cytryny, którą daje ci los, możesz zrobić lemoniadę. I klęskę przekuć w sukces.

Kiedy dostaniesz cytrynę zrób z niej lemoniadę!


W pracy awans przeszedł ci koło nosa. Jesteś zdołowana, rozczarowana. Jest ci źle. Nic nie szkodzi – poznałaś przecież fantastycznego faceta. Byliście na trzech randkach, wszystko świetnie się zapowiada. Na czwarte spotkanie przychodzisz z przyjaciółką, którą spotkałaś przypadkiem na ulicy. I jakby piorun strzelił – i w niego, i w nią. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wracasz do domu i łkasz w poduszkę. Dlaczego nic ci się nie udaje? Dlaczego ponosisz same porażki – na polu zawodowym, osobistym...

Tobie rzeczywiście tak się wydaje – że jak się wali, to ze wszystkich stron. Ale tak nie jest. Po prostu przygięta jednym niepowodzeniem, znacznie bardziej przejmujesz się innymi, drobniejszymi. Gdybyś dostała ten awans, w ogóle nie wzięłabyś do serca tego, że ewentualny kandydat na partnera zadurzył się w twojej przyjaciółce. Pomyślałabyś: "No i dobrze, teraz i tak muszę skupić się na pracy, a on widać nie był mi pisany". Hm, gdyby tak można było na zawołanie uruchomić pozytywne myślenie...

Ależ można!

Pewien mężczyzna chciał robić wspaniałe filmy animowane. Było to marzenie ściętej głowy. Ten człowiek urodził się w bardzo biednej rodzinie. Musiał pracować od najmłodszych lat. Wstawał o trzeciej rano, żeby roznieść gazety. Pomagał w ten sposób finansowo swoim rodzicom. Uczył się kiepsko i w tym czasie nikt nie dałby za niego złamanego grosza. W 1923 roku ruszył na podbój Hollywood. Stukał do drzwi wszystkich wytwórni – bez powodzenia, oczywiście. Nie przejął się tym.

Założył własną wytwórnię, w... garażu stryja. Pierwsze animowane filmiki przyniosły mu popularność. Ale on chciał czegoś więcej. Postanowił nakręcić pierwszy w historii kina animowany film długometrażowy. Koledzy z branży pukali się w głowę: "Kto będzie chciał to oglądać?". A jednak. Film "Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków" podbił serca publiczności. To był sukces. Ale po nim przyszły porażki... Następne produkcje przynosiły straty. Na początku lat 50. wyglądało na to, że wytwórnia filmów animowanych padnie. Ale on się nie poddawał. I miał rację – któryś z kolei film znów odniósł spektakularny sukces... I tak to się plotło – raz na górze, raz na dole.

Tak wyglądało życie Walta Disneya. Człowieka uważanego za twórcę kreatywnego myślenia. I myślenia pozytywnego. Bo choć w trudnej sytuacji często chcemy się poddać, to właśnie nie należy tego robić. Bo poddanie się oznacza stratę całego wysiłku, włożonego w jakieś przedsięwzięcie.

Nie poddać się

To nie znaczy nie być elastycznym. Po tym, jak dyrektor obwieścił, że nowym kierownikiem będzie twój kolega, a nie, jak sądziłaś, ty, najgorsze, co możesz zrobić, to nie przyjąć tego faktu do wiadomości. Rzucać się, miotać, wściekać, płakać. Mówić: "To niemożliwe, to pomyłka". W ten sposób nadal tkwisz w tej sytuacji, nie ruszasz sprawy do przodu nawet o milimetr. Czas stanąć twarzą w twarz z prawdą. Powiedzieć sobie: "Trudno, to on dostał to, na czym mi zależało". W momencie, kiedy zaakceptujesz to, co się stało, możesz rozpocząć pracę nad zmianą trybu myślenia.

Postaraj się znaleźć dobre strony całej tej sytuacji, nawet jeśli jest to nadzwyczaj skomplikowane. Usiądź przy stole z kartką i wypisz plusy. Po pierwsze, nie będziesz musiała przechodzić stresu związanego z awansem. Po drugie, nadal będziesz spokojnie pracowała, nie będziesz musiała ślęczeć w biurze po 12 godzin na dobę. Przypomnij sobie – już wcześniej parę razy obiło ci się o uszy stwierdzenie, że to stanowisko to prawdziwa mina. Wiadomo, dział ma chwilowo złe wyniki, odpowiedzialność spadnie na "nowego". Dobrze, że ty się przed tym uchroniłaś.

Naprawdę wszystko ma swoje dobre i złe strony. Czekając na awans, myślałaś tylko o tych dobrych. Teraz staraj się dostrzec, co jest z tyłu – wszystkie niedogodności bycia kierownikiem.

Psychologowie nazywają ten proces efektem kwaśnych winogron. Lis widział winogrona, chciał ich dosięgnąć. Gdy się nie udało, powiedział sobie: "E, pewnie są kwaśne, dobrze, że ich nie zjadłem, tylko bym się pochorował". Weź z niego przykład. Znajdź powody, dla których ty też byś się pochorowała, gdybyś została kierownikiem, partnerką tego faceta, który zakochał się w twojej przyjaciółce... Nie ma nic bardziej fatalnego dla naszej przyszłości, jak ponure rozpamiętywanie i gdybanie: "A gdybym zrobiła to, na pewno lepiej bym na tym wyszła... A gdybym poszła tam, na pewno lepiej by mi się ułożyło..." i tak dalej, i tak dalej. Zauważ, że dziwnym trafem ludzie, którzy tak gdybają i dziesięć razy roztrząsają swoje utracone, fantastyczne oczywiście, możliwości, stoją w miejscu.

Życie polega na dokonywaniu wyborów. A nie można tego robić, jeśli masz ciągle za uszami lęk o to, co by było, gdybyś poszła drugą drogą. Musisz być pewna, że to, co wybrałaś, decyzja, którą podjęłaś – są najlepsze. Nawet jeśli konsekwencje tego są przykre.

Dodał(a): Michalina Gruszka , Wtorek 01.05.2012 (aktualizacja: 2012-04-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×