Co to jest dress code?

To angielskie stwierdzenie na stałe już chyba weszło do naszego biznesowego języka. Mówi ni mniej ni więcej, jak o tym w jaki sposób ubierać się do pracy, by nie przekroczyć granic dobrego smaku, gustu i wymagań pracodawcy. Czy jednak biznesowo musi oznaczać nudno?

Co to jest dress code?

Co to jest dress code?

Dress code jest zbiorem zasad i  reguł, do których powinniśmy się stosować, wybierając strój do pracy.  W wielu korporacjach jest to zapisane w statucie i wówczas pracownicy są rozliczani z tego, czy nie przekraczają wytyczonych przez pracodawcę granic codziennego look’a.

Od pracownika wymaga się dziś dopasowania stroju do stanowiska, jakie piastuje, ponieważ za pomocą ubrania możemy o sobie bardzo wiele powiedzieć, ale i też dzięki niemu wpływać na drugiego człowieka. Nie od dziś też wiadomo, że wygląd pracownika może wpłynąć na odbiór firmy w oczach potencjalnego klienta.

- Dlatego tak istotną kwestią jest dopasowanie stroju zarówno do zajmowanego stanowiska, jak i całej polityki firmy. Kwestią kluczową, w przypadku doboru ubrania, wydaje mi się zawsze schludność i dopasowanie go do figury – tłumaczy Natalia Viktorovna, projektantka, stylistka, znawczyni mody, prowadząca bloga Glamourina.pl.

W pracy zawsze sprawdzi się ponadczasowa klasyka i raczej należałoby zapomnieć o ekstrawagancji i wymienić ją na stonowaną elegancję.  Rzecz jasna nie dotyczy to pracowników agenci kreatywnych czy reklamowych. Niemniej pracownicy marketingu w korporacjach muszą już uważać nad podkreślaniem swojego indywidualizmu strojem. Oczywiście powinniśmy podkreślać osobowość, ale musi to współgrać z ogólną polityką firmy.

Facet ma prościej, kobieta za to ma więcej możliwości

Można powiedzieć, że panowie zostali osadzeni w dość sztywnych ramach. Przyjęło się bowiem, że klasyczny męski strój do pracy, to dobrze skrojony, dopasowany do sylwetki garnitur. Rzecz jasna w nierzucającym się w oczy kolorze, a więc zdecydowanie stonowany. Do tego koszula i krawat i na pewno dobrane buty.

- Widać jednak w wielu korporacjach, że ciut się te granice mody męskiej rozszerzają. Zaczyna się bowiem widywać panów w samej koszuli i eleganckich spodniach. Albo marynarce, koszuli i ciemnych dżinsach lub w okresie jesienno-zimowym, w koszuli i gładkim swetrze – dodaje Natalia Viktorovna.

Panowie powinni zdecydowanie zapomnieć o sandałach, koszulkach w stylu "bahama", krótkich spodenkach, czy znoszonych t-shritach.

Panie mają większe pole manewru. Mogą wybierać jako strój do pracy klasyczną spódnicę i elegancką bluzkę, kostium, spodium, spodnie i koszulę, sukienkę. Wersji i połączeń jest tu bardzo wiele.

- Dodatkowym atutem, który mogą wykorzystać panie, w przypadku chęci wzbogacenia stroju firmowego biżuteria. Jedyna zasada tu – to nie przesadzać. Załóżmy więc ciekawy dodatek, ale jeden, oryginalny, maksymalnie dwa. Podkreśli on bez wątpienia strój i naszą osobowość, ale nie zamieni nas w karykaturę elegancji – przestrzega Natalia Viktorovna.

Warto pamiętać by w stroju firmowym nie epatować seksualnością. W pracy doceniają nas za kompetencje, więc wszelkie dekolty, zbyt krótkie spódnice, gołe nogi, sandałki, klapki, to zdecydowana przesada.

Źródło: Mat. prasowe



Dodał(a): Marietta Przybyłek , Środa 27.03.2013 (aktualizacja: 2013-03-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
grazynkaszapolowska
"W wielu korporacjach jest to zapisane w statucie i wówczas pracownicy są rozliczani z tego, czy nie przekraczają wytyczonych przez pracodawcę granic codziennego look’a." Serio?! Po pierwsze, jako obrończyni czystości języka polskiego, mówię stanowcze NIE takim makaronizmom - takie językowe potworki są karykaturą dziennikarstwa, budzą raczej politowanie, niż zachwyt. Nikt nie myśli "cóż za obyty redaktor, używa zagranicznych słów", a raczej "ktoś tu nie zna języka polskiego, a pozuje na znawcę światowych trendów". A poza wszystkim, jeśli już ktoś chce koniecznie się wyróżniać, to niech stosuje chociaż zasady języka polskiego. W wymienionym przypadku apostrof jest źle użyty, bo stosujemy go wyłącznie, gdy obca nazwa kończy się bezdźwięczną samogłoską, a my chcemy dodać kolejną. W przypadku spółgłoski taki zabieg jest nie tyle bezzasadny, co błędny. Już abstrahując od tego, że brzmi to po prostu śmiesznie.
Dodano: 2013-03-27 11:46:26 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×