Gang Olsenek

Zrezygnowały z aktorstwa i na dobre zajęły się modą. Siostry Mary-Kate i Ashley to poważne businesswoman. Ich modowe imperium jest warte miliony!

Gang Olsenek

  Mierzą zaledwie kilkanaście stóp, ale są większe niż sądzimy – napisał o nich amerykański "Vogue". Dwie niepozorne siostrzyczki są bohaterkami kilkudziesięciu blogów modowych w różnych językach świata. Tysiące młodych dziewczyn chce naśladować ich styl, a sukienki, które zaprojektowały, nosi sama Michelle Obama. Od dziecka były ulubienicami Ameryki i chyba połowy świata, która oglądała serial „Pełna chata”. Trzyletnie bliźniaczki grały w nim Michelle – najmłodsze dziecko w rodzinie Tennerów.

  Urodziły się w 1986 r. w Los Angeles. Ich matka była baletnicą, a ojciec pośrednikiem organizującym pożyczki hipoteczne. Rodzice zgłosili je na casting do reklamy, kiedy były jeszcze niemowlętami. Można powiedzieć, że dorastały na ekranie. Po sukcesie "Pełnej chaty", stały się gwiazdami seriali i kina familijnego. Za zarobione miliony z pomocą rodziców i producenta Roberta Throne’a w 1993 r. założyły firmę "Dual-star", zajmującą się produkowaniem filmów. Już jako dziewięcioletnie dziewczynki zostały obsadzone na stanowiskach dyrektorów zarządzających. Nic dziwnego, że gdy skończyły 18 lat, zrezygnowały ze wspólników i całkowicie przejęły firmę. – Od dziecka uczyłyśmy się od najlepszych specjalistów w branży– mówi Ashley, która uważa, że brak wyższego wykształcenia nie przeszkadza w robieniu doskonałych interesów. Tym bardziej, że ich firma nie zajmuje się już produkowaniem filmów, lecz tym, co siostrzyczki lubią najbardziej – modą!

Młode bilionerki

  W maju tego roku pojawiły się na okładce amerykańskiego "Newsweeka". "Poznaj kolejne amerykańskie miliarderki. Jak małe, słodkie bliźniaczki Olsen zbudowały potężne modowe imperium" – głosił podpis na czołówce. Autorka tekstu przewiduje, że siostrzyczki zostaną kolejnymi po twórcy Facebooka – Marku Zuckerbergu, młodymi amerykańskimi biliarderkami! W dzieciństwie nie marzyły o projektowaniu. Dzięki temu, że na planach filmowych przebierano je po kilka razy dziennie polubiły ciuchy bardziej od aktorstwa. W ich szafach zalegają dziś sterty ubrań od ulubionych projektantów: Marca Jacobsa, Céline, Balenciagi i Miucci Prady. – Podpatrując kreacje wielkich mistrzów i kolekcjonując rzeczy vintage, nauczyłyśmy się projektować – przekonuje Mary-Kate. Dziś prowadzą trzy odzieżowe marki: młodzieżową Elizabeth an James, męską – Olsenboye i najważniejszą, wysokobudżetową – The Row. – Pracujemy 6 dni w tygodniu, do późnego wieczora, potem idziemy do domu i padamy – opowiada Ashley, oprowadzając dziennikarkę "Vogue" po swoim studiu w nowojorskiej dzielnicy Chelsea. Wygląda na to, że siostry naprawdę trzymają rękę na pulsie i w firmie kontrolują wszystko. Z tego powodu obie przestały grać w filmach. I wyszło im to na dobre.

Gap spotyka Jill Sander

The Row istnieje niespełna 4 lata, a rzeczy z logo marki są sprzedawane w najlepszych domach towarowych USA. Konkurują z rzeczami topowych projektantów: Ricka Owensa, Lanvin i Azzedin Alaïa, którzy przez lata budowali swoją pozycję. Zwykłe dżersejowe T-shirty projektu bliźniacze kosztują po 290 dolarów! I sprzedają się na pniu. Bynajmniej nie dlatego, że siostry promują firmę swoim wizerunkiem. Nawet w logo nie ma ich nazwiska. – Odniosły sukces, bo wiedzą, czego oczekują ich klientki – pisze dziennikarka "Newsweeka". Styl marki The Row można określić słowami "Gap spotyka Jil Sander". Ubrania mają minimalistyczne fasony, a wykonano je z materiałów wysokiej jakości. Kroje są zdecydowanie luźne, co nadaje im mniej formalnego, a bardziej sportowego charakteru. Dominują długie proste suknie i spódnice (np. z koronki) i oversizowe męskie garnitury w stylu Céline. Ku niezadowoleniu ekologów siostry kochają również futra i egzotyczne skór– krokodyla, węża czy leoparda.

Bogate kloszardki

O ile w swych projektach są raczej powściągliwe, na co dzień śmiało eksperymentują z modą. W USA stały się ikonami stylu boho. Mary-Kate lansuje look "bogatej kloszardki". Preferuje zniszczone ramoneski, sprane dżinsy, cygaretki, luźne swetry i szerokie, kraciaste koszule. To ona przywróciła do mody hippisowskie suknie, powłóczyste tuniki i wielką orientalną biżuterię. Lubi look "na cebulkę". Potrafi nosić jednocześnie dwa T-shirty, kilka swetrów lub dwie marynarki. Ze względu na niewielki wzrost, ma zamiłowanie do wysokich, ekstrawaganckich butów. Zawsze stara się wyróżniać i zaskakiwać. Flanela w kratę rodem z lat 90., przerobiona na długą, wieczorową suknię to jeden z najśmielszych pomysłów. W przeciwieństwie do siostry, Ashley chętniej stawia na klasykę. Rockowe ramoneski łączy z garniturowymi spodniami lub elegancką bluzką. Lubi stonowane, monochromatyczne zestawy. Często nosi długie, jednokolorowe suknie, a nade wszystko kocha luźne męskie garnitury do których zakłada ultrakobiece szpilki. Bo w tym wszystkim nie wyglądać zbyt "formalnie", dokłada akcesoria w rozmiarze XL: torbę, szal i okulary. Niezależnie, czy siostry idą do biura, na spacer czy wielką galę, ich fryzury wyglądają jakby właśnie "wstały z łóżka", co świetnie współgra z ich niezobowiązującym stylem.

Małe jest wielkie

Ashley jest o dwie minuty starsza i dwa centymetry wyższa od Mary-Kate. Wydaje się być bardziej zrównoważona i spokojniejsza. Ona odpowiada za marketing i strategię firmy. -  Od dziecka uwielbiałam chodzić na biznesowe spotkania – wyznaje. Mary-Kate to raczej niespokojny duch, a jej domeną jej kreatywność. W przeszłości była posądzana o zażywanie narkotyków i problemy z anoreksją, z powodu których trafiła nawet do kliniki. Była bliską przyjaciółką Heatha Ledgera. Prasa spekulowała nawet, że mieli ze sobą romans. To ona dwa lata temu odnalazła jego martwe ciało w hotelu w Nowym Jorku.

Siostry skrzętnie strzegą swej prywatności, a na wszelkich galach i imprezach pojawiają się wyłącznie we własnym towarzystwie. Na zdjęciach wyglądają jak jeden, wzajemnie ochraniający się organizm. – Wszystkie nasze
wspomnienia są wspólne. Jeśli jedną użądli pszczoła, obie odczuwamy ból – śmieje się MK. Wspólna jest również ich wizja przyszłości. – Chcemy rozwinąć studio. Myślimy o zatrudnieniu młodych ciekawych artystów i designerów – mówi Ashley. Nikogo nie powinno dziwić, jeśli za 10 lat drobne bliźniaczki będą potentatkami na rynku amerykańskiej mody. – Nasz sekret polega na tym, że jesteśmy niewielkie, ale myślimy na wielką skalę – puentuje Mary-Kate. I jak tu nie wierzyć w przysłowie "co dwie głowy to nie jedna" ?

Tekst: Anna Frątczak
Foto: BE&W

Źródło: HOT moda&shopping

Przeczytaj również:

Dziewczyna Gucci

Pierwsza dama kina



Dodał(a): Karolina Czaja , Piątek 16.09.2011 (aktualizacja: 2011-09-16)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (5)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
paula2509
wyraziłam swoją opinię, bo mam do tego prawo,a reszcie nic do tego:)
Dodano: 2011-09-26 12:31:30 Zgłoś nadużycie
minium
Wyglądaja jakby uciekły z sierocińca a po drodze obrabowały luksusowy sklep.
Mimo kosztowności stylizacji brakuje tu elegancji i lekkosci...ubranie nie powinno przytłaczać kobiety.
Dodano: 2011-09-21 21:31:02 Zgłoś nadużycie
isa20
Jak ktoś się nie zna na modzie to może powiedzieć, że źle się ubierają. Ale to jest styl, który dopracowały w każdym szczególe. To, że zwykły człowiek z ulicy by sie tak nie ubrał nie oznacz od razu, że te ubrania są okropne.
Dodano: 2011-09-18 16:45:29 Zgłoś nadużycie
pilusx3
zawsze je lubiłam :)
Dodano: 2011-09-18 16:32:59 Zgłoś nadużycie
paula2509
okropnie się ubierają
Dodano: 2011-09-18 10:08:37 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×