Marnotrawna córka mody

W rodzinnym spadku Margherita Missoni dostała sławę, pieniądze i perspektywę bycia projektantką. Najpierw zrobiła wszystko, by uciec przed swoim przeznaczeniem, dziś razem z mamą robi wielką modę.

Margherita Missoni.jpg

Kto by nie chciał być na jej miejscu. Sławna, bogata i wyjątkowo piękna. Ma figurę modelki (172 cm),lśniące orzechowe włosy i wielkie ciemnobrązowe oczy. Ciuchów ma pod dostatkiem, więc regularnie gości na listach najlepiej ubranych kobiet świata. Jej matka Angela jest dyrektor kreatywną rodzinnej marki Missoni. Wcześniej firmą kierowała babcia, 80-letnia Rosita, która dziś projektuje wyposażenie wnętrz do sieci rodzinnych hoteli. W ubiegłym sezonie Margherita również zadebiutowała jako designerka, tworząc linię akcesoriów do letniej kolekcji Missoni. – To dla mnie świetny start – mówi i choć jeszcze kilka lat temu zarzekała się, że nie będzie projektantką, dziś brzmi bardzo przekonywująco.

Z domu Missoni

Jej głos jest niski i poważny, przez co wydaje się być dojrzalsza niż wskazuje na to jej 28 lat. Ciepła, entuzjastyczna, wylewna jak każda Włoszka. Potrafi wybuchać szczerym, zaraźliwym  śmiechem, a kiedy opowiada o rodzinnej firmie – płacze ze wzruszenia. Dom mody Missoni założyli w 1953 r. jej dziadkowie – Rosita i Ottavio. Para poznała się podczas Olimpiady w Londynie w 1948 r., na której Ottavio startował jako sprinter. Rodzina Rosity miała fabrykę szali, Ottavio sam szył sobie dresy projektował stroje dla włoskiej reprezentacji. Po ślubie postanowili, że zajmą się tym, co ich łączy i założyli warsztat dziewiarski. Pewnego dnia wymyślone przez nich swetry w zygzaki w kombinacjach z 40 kolorów zachwyciły Annę Piaggi z włoskiego Vogue. Anna pokazała je swojej koleżance – Dianie Vreeland, ówczesnej naczelnej amerykańskiej edycji pisma, która w latach 60. wprowadziła markę na modowy top.

Pavarotti i Vivienne Westwood

Po dziś dzień dzianiny Missoni są uznawane za najlepsze na świecie. Niezmiennie od 60 lat produkuje się je w Sumirago, rodzinnej wiosce Missonich, położonej 40 km od Mediolanu. Tam,  wśród rodzeństwa, kuzynostwa i wujków, wychowała się Margherita. – Mój dom był oddalony 200 metrów od fabryki i 50 metrów od domu mojej babci – opowiada. Klimat rodzinnej rezydencji określa jako miks włoskiej tradycji i hippisowskiej komuny. –Pomieszkiwali u nas różni ludzie, nie tylko z kręgu rodziny, ale np. mężczyzna, który kiedyś przyszedł położyć mozaikę zadomowił się w małym domku w ogrodzie. Żył tam kilka lat ze swoimi dwoma partnerami – opowiada.

Weekendy spędzała w Mediolanie, bywając m.in. w garderobie Lucciano Pavarottiego, gdy jej babcia projektowała kostiumy dla opery. W tygodniu, po szkole chodziła do mamy do fabryki, gdzie bawiła się w modelkę, robiła polaroidowe zdjęcia, grzebała w koszach ze ścinkami materiałów. W wieku 5 lat uparła się, by pójść do przedszkola w koronie Vivienne Westwood (Westwood pracowała dla Missoni). Jeszcze nie miała pojęcia, jaką wartość mają podobne insygnia, ale jako 12-latka świadomie już pragnęła rzeczy od wielkich projektantów. – Pamiętam mój pierwszy płaszczyk Gucci.
Mama zmieniła w nim guziki, bo miały widoczne logo. Jej zdaniem, nie przystawało ono uczennicy – chichocze Margherita.

Dodał(a): Dorota Sędek , Czwartek 08.12.2011 (aktualizacja: 2011-12-07)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (4)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
olinkaa24
ładna :)
Dodano: 2012-04-16 20:06:10 Zgłoś nadużycie
bahamiller
piękne włosy i cera :)
Dodano: 2012-04-02 20:17:17 Zgłoś nadużycie
szyszka094
ładna:)
Dodano: 2011-12-27 19:19:12 Zgłoś nadużycie
paula2509
hehe:)
Dodano: 2011-12-11 09:27:16 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×