Miejska awangarda

Elegancję miesza z wielkomiejskim luzem. ALEXANDER WANG przywraca wdzięk dresom i udowadnia, że T- shirt może być sexy.

Miejska awangarda

Po każdym pokazie w podskokach wpada na wybieg. Szczuplutki, w wąziutkich czarnych rurkach i za dużym T-shircie. Wyżelowane włosy opadają na porcelanową twarz tryskającą energią. Wygląda jak chłopiec w sklepie ze słodyczami, który właśnie dostał  ogromną czekoladę. – Cudowne dziecko  mody – pisała o nim prasa, gdy w 2007 r.  zadebiutował na światowych wybiegach.  

Miał zaledwie 23 lata. W jego grungowych, coolowych ubraniach zakochały się największe modystki: Kate Moss, Chloë Sevigny, Mischa Burton i sama Anna Wintour. Dziś ma 26 lat i posiada własną, znaną na całym  świecie markę, sygnowaną własnym nazwiskiem. W świecie mody  jest ewenementem! Wychował się w San  Francisco w rodzinie  o chińskich korzeniach.  Jako dziecko godzinami wertował "Vogue" i marzył, żeby zostać projektantem. Rodzice  i rodzeństwo od początku wierzyli w jego  talent. Gdy skończył 15 lat, pojechał na kurs  projektowania do  londyńskiej Saint Martins. Potem przeniósł się do nowojorskiej Parson’s  School of Design, zdobył staż u Marca Jacobsa  i Dereka Lama.

Dzięki niezwykle pozytywnemu podejściu do życia, na drugim roku studiów śmiało wystartował z pierwszą minikolekcją. Nigdy nie pragnął pracować dla żadnego domu mody, od razu chciał projektować  pod własnym nazwiskiem. Rodzina Wanga  prowadzi wiele biznesów, głównie w branży restauracyjnej i hotelowej. Choć w modzie nie  mieli doświadczenia, solidarnie postanowili  rozkręcić biznes brata. Siostra – Aimee wstawiła  jego pierwszą kolekcję do showroomów.

W ciągu kilku dni zamówiło ją aż 80 sklepów! Rok później ruszyli z pełną linią. Aimee stanęła  na czele firmy, brat – Denis, został doradcą  finansowym. Alex doskonale wiedział, co chce  robić. – Moda z czerwonego dywanu mnie  dobija. Jest nudna, oczywista i przewidywalna  – mówi. Dlatego woli projektować szorty,  kurtki cyklistówki, i – oczywiście – T-shirty,  których rocznie sprzedaje setki. Banalne?

Nie w wydaniu Wanga. Jak nikt potrafi  nadać zwykłym rzeczom nową osobowość. Szare dresy połączył ze skórą i uczynił  hitami sezonu. Mistrzowsko eksperymentuje  z materiałami, krojem i kontrastem. Modelki  z rozmiaru zero przebrał w rozmiar 3 po  to, by pobawić się proporcjami. W efekcie  wylansował trend "baggy" – czyli rzeczy  o kilka numerów za duże. Inspiracje chłonie  zewsząd. Na multikulturowej nowojorskiej  ulicy obserwuje turystów, uchodźców, a najchętniej... bezdomnych. Podpatrując  modelki na backstage’u, wpadł na pomysł  miksowania kontrastów. – Dostają elegancką  marynarkę od Karla Lagerfelda, a biegnąc na  pokaz, zakładają do niej podarte dżinsy. To  jest cool – mówi. Tej zimy lansuje dzwonowate  getry zachodzące na grube obcasy, szerokie spodnie z wysokim stanem i warstwowane kamizelki. Z flaneli, tweedu, wełny. Stawia  na kolor szary, grafitowy.

Hitem jego kolekcji  jest aksamit. – Chciałem uchwycić klimat  surowych męskich garniturów i dodać  cygański akcent w postaci aksamitu w różnych  postaciach – komentuje swoją kolekcję. Żeby wyglądać jak dziewczyna z jego wybiegu  wystarczy poszperać w szafi e i pójść na żywioł:  przerabiać, miksować, warstwować, łamać zasady przewidywalnego stroju. Dokładnie jak  czyni to każdy "WANGabunda".


Tekst: Anna Frątczak

Foto: BE&W

Źródło: Hot Moda&Shopping


Dodał(a): Redakcja , Piątek 27.05.2011 (aktualizacja: 2011-05-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
MariolciaK
Brawo dla tego Pana! Dzięki niemu możemy pozwolić sobie na trochę luzu!
Dodano: 2011-07-21 17:39:26 Zgłoś nadużycie
szyszka094
lubię czasem założyć taki luźny zestaw dresik z T-shirtem:)
Dodano: 2011-07-14 23:47:11 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×