Niewinni czarodzieje

Lubią bajkowość i ekstrawagancję. Ich zdaniem, ubrania mają sprawiać radość i przenosić nas w inny świat. Viktor&Rolf uczą, jak bawić się modą i mieć do niej dystans.

Niewinni czarodzieje

Pokaz kolekcji wiosennej Viktor&Rolf otworzyła mała, koszulowa sukienka zdobiona pionowymi paskami z tasiemek przypominających pióra. Prócz nich miała cztery kołnierze i po cztery pary wielkich sztywnych mankietów. To był wstęp do wariacji na temat koszuli, którą Viktor i Rolf uczynili podstawą wszystkich looków najnowszej kolekcji. Projektanci bawili się jej proporcjami, krojem 
i detalami wykorzystując wstążki, perły, koronki 
i falbanki. Tak powstały tuniki, asymetryczne sukienki, fraki, a nawet kreacje ślubne!


Viktor nazywa się Horsting a Rolf – Snoeren. Obaj urodzili się w 1969 r. w małych holenderskich miasteczkach. Trudno ich odróżnić, bo ubierają się prawie identycznie. Elegancko i formalnie. Mówią również w podobny sposób, dokańczając nawzajem swoje zdania. 
W dzieciństwie obydwaj malowali i byli samotnikami. Choć w ogóle się nie znali, jako nastolatkowie obaj rysowali te same zdjęcia Guya Bourdina i projekty Karla Lagerfelda. 
– Łączy nas więź, której nie umiemy zdefiniować – mówią. Spotkali się, kiedy studiowali modę na Akademii Sztuki i Designu w Arnem i od razu zostali przyjaciółmi. – Uwielbialiśmy spędzać czas w swoim towarzystwie. Odkryliśmy, że mamy podobną wrażliwość. Nasze gusta, styl i ambicje okazały się identyczne – opowiada Viktor.

Obaj są zdeklarowanymi gejami, ale nie stanowią pary. Ponoć nigdy się nie kłócą, a jeśli jeden z nich rzuci pomysł, którego obaj nie czują, wkładają go do szuflady „bo jeszcze nie nadszedł na niego czas”. Zaraz po studiach postanowili, że wyjadą do Paryża i zostaną projektantami. Od początku kochali ekstremalne formy 
i teatralność. Ich projekty cechuje przestrzenność, bajkowość, dystans i poczucie humoru. 
W długich stożkowych sukniach powycinali asymetryczne dziury, jakby bawił się nimi Edward Nożycoręki. Nieproporcjonalne bufki i geometryczne wzory należą do stałego repertuaru marki.

– Moda jest po to, by oderwać nas od realnego świata – powtarzają swe motto projektanci. Ich kolekcje weszły do stałego grafiku pokazów haute couture Paryskiego Tygodnia Mody. Tam Viktor 
i Rolf czują się w swoim żywiole, bo prócz projektowania uwielbiają urządzać show. Każdy ich pokaz jest zdarzeniem z pogranicza teatru 
i sztuki performance. Na jednym z nich modelka stała na platformie, a projektanci nakładali na nią kolejne warstwy ubrań. W innym wystąpiła Tilda Swinton z orszakiem modelek wystylizowanych na jej podobieństwo. Muzyka podczas pokazów często jest grana na żywo przez takie gwiazdy jak Roisin Murphy, Tori Amos i Rufusa Wainwrighta.

W 2006 r. marka H&M zaproponowała im zaprojektowanie kolekcji, dzięki której odnieśli komercyjny sukces. Uważają, że moda to nie tylko ubrania lecz przede wszystkim aura i chcieli nią otoczyć również te kobiety, których nie stać na kupno drogich ubrań. Dlatego postanowili również projektować perfumy. A ponieważ cokolwiek robią, musi być ekstremalne, ich sztandarowy zapach nazywa się „Flowerbomb”. Jest wyrafinowaną kompilacją nut jaśminu, orchidei, frezji. Autorzy chcieli, by był słodki, 
a jednocześnie mocny i zdecydowany, gdyż ma służyć kobietom jako „tajna broń”. 
Z tego powodu stworzyli dla niego buteleczkę 
w kształcie granatu. Zarówno flakon, jak 
i perfumy są wystrzałowe. Jak działają na mężczyzn? Cóż, pozostaje sprawdzić!

Tekst: Anna Frątczak

Fot: BE&W

Źródło: Hot Moda&Shopping


Dodał(a): Redakcja , Środa 16.03.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×