Szafiarka ostro o torebkach Wittchena w Lidlu

Dyskont już kolejny raz zaserwował swoim klientom wyprzedaż cenionych marek w zdecydowanie obniżonych cenach. Zobaczcie, jak na tę sytuację zareagowała jedna z szafiarek.

Szafiarka ostro o torebkach Wittchena w Lidlu

Zapewne niejedna kobieta czekała na ten dzień - torebki marki Wittchen w Lidlu za jedyne 250 zł. W niektórych sklepach jeszcze przed otwarciem ustawiały się kolejki klientek, a po otwarciu dyskontu, kobiety jak szalone biegły do koszyków, aby wybrać jedną z torebek uznanej marki. Sytuacja wyglądała nie lada groteskowo, a zarazem strasznie. Ile jest w stanie zrobić człowiek, aby taniej nabyć torebkę? Część z tych produktów zaraz znalazła swoje miejsce na portalach sprzedażowych za wiele wyższą cenę, ale nie o tym.

Jedna z szafiarek ostro skrytykowała całą akcję i wcale nie chodzi o sposób dokonywania zakupów, lecz o sam fakt pojawienia się torebek marki Wittchen w dyskoncie w o wiele niższej cenie niż ta, która widnieje w salonach marki.

10 lat temu zakochałam się w torebkach marki Wittchen. Pamiętam pierwszą torebkę, którą dostałam na urodziny, a której cena była wtedy dla mnie zaporowa. Pamiętam radość, szczęście i pewnego rodzaju dumę.

Zawsze zaciekle broniłam tej polskiej marki… broniłam nawet wtedy, gdy jakość spadła dość odczuwalnie. Jeszcze do niedawna z przyjemnością sięgałam po produkty tej marki i dość często nabywałam je na prezenty dla bliskich. Pierwsza promocja marki Wittchen w Lidlu przeszła obok mnie dość obojętnie, ale nie ukrywam, że poczułam dyskomfort. Małe ukłucie wewnętrznego buntu i torebki poszły na tył szafy, a co za tym idzie były na drugim planie. Kolejne „rzuty” w Lidlu i walka o torebki po 250 zł sprawiły, że przestałam zaglądać do ich sklepu i przestałam zaglądać na stronę. Z czasem zauważyłam, że zaczęłam torebki Wittchena traktować jak te robocze, te gorsze. Pewnie każda kobieta ma torebki, które kocha, dba o nie i z przyjemnością ich dotyka oraz ma takie, które bierze by oszczędzić te ulubione.

(...) Niby głupie jest przejmowanie się takimi drobnostkami jak „walka o Wittchena w Lidlu”, ale nic nie poradzę na uczucie rozczarowania. Pewnie nie powinnam pisać, że czuję się oszukana, ale wyobraźcie sobie, że Waszą ulubioną markę nagle rzucają do kosza w Lidlu... nagle człowiek zaczyna żałować każdej wydanej złotówki. No cóż, gratuluję degradacji i życzę powodzenia w łapaniu klientów na torebki za 500 zł czy 900 zł, gdy w świadomości są te Lidlowe za 250 zł nędznie rzucone do koszy jak ziemniaki.


Nie zabrakło ostrej krytyki tego wpisu, lecz trzeba przyznać, że Disa dość racjonalnie broni własnej opinii pisząc m.in. Po prostu nie mam ochoty płacić (średnio) 700 zł za torebki, które później walają się w koszach w dyskoncie spożywczym.

Blogerka znalazła także zwolenników: A ja to akurat rozumiem. Po to ciułamy, po to kupujemy sobie coś lepszego (w domyśle porządniejszego i lepszej jakości) żeby sobie poprawić samopoczucie. I nagle okazuje się że obiekt naszych marzeń jest wart dużo dużo mniej a co więcej nawet ta ceremonia zakupu została mocno sponiewierana bo jednak wyrywanie sobie towaru raczej nie jest czynnością przyjemną. I zaden ból dupy tu nie ma w ogóle znaczenia. Dobra luksusowe sa właśnie po to by to poczucie luksusu dawać. I nie kazdy musi je miec.

Całość wpisu i komentarze do niego znajdziecie TUTAJ

Zobaczcie, jak wyglądał początek promocji w jednym z dyskontów:



Jaka jest Wasza opinia o tej akcji dyskontu i cenionej marki?

Źródło: MilionKobiet.pl/ Disa.pl
Foto: Mat. prasowe/ YouTube


Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Poniedziałek 20.10.2014 (aktualizacja: 2014-10-20)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×