Byłam prostytutką

Renata twierdzi, że przeszłość można wymazać, ale dla jej przyszłego męża to nie jest proste. Im dłużej są ze sobą, tym częściej on pyta: "Jak mogłaś?".

Byłam prostytutką



Pracuję jako manikiurzystka, ale kiedyś byłam prostytutką – przedstawia się Renata (34). Na moje zdziwione spojrzenie odpowiada: – Zawsze będę dziwką, chociaż przestałam pracować dwa lata temu. W naszej branży mówi się, że ten "zawód" determinuje całe życie. Jestem naznaczona. Ale odeszłam z agencji na zawsze. Dla miłości...


Pierwsza usługa

Większość prostytutek opowiada, że wychowała się na wsi, w ciężkich warunkach. Ja pochodzę z dużego wojewódzkiego miasta. Nie cierpiałam głodu, nikt mnie nie bił, ale zawsze czułam się gorsza. Żyłam w tej "gorszej" dzielnicy, w mieszkaniu ze wspólną łazienką na piętrze, w niepełnej rodzinie. Ojciec zostawił nas, gdy skończyłam cztery lata. Pamiętam tylko kłucie jego brody, niewyraźny zarys sylwetki. Podobno się zakochał i założył nową rodzinę. Kiedy byłam w podstawówce, mama uległa wypadkowi i poszła na rentę. Poza mną wychowywała dwóch braci. Żyliśmy skromnie, ale byliśmy szczęśliwi.

W technikum poznałam bogatą koleżankę, Beatę. Polubiłyśmy się. Imponowała mi: odważna, seksowna, na facetów działała jak magnes. Też chciałam taka być! Raz, przed maturą, Beata zabrała mnie na imprezę do willi znajomego. "Będzie masa facetów, śmietanka. Możesz się dobrze ustawić!" – zapowiedziała. "Poznam bogatego męża?" – zażartowałam. "Nie to mam na myśli" – odpowiedziała zagadkowo. Wstydziłam się pytać, o co chodzi. Na miejscu zobaczyłam kilka dziewczyn w podobnym do nas wieku i ze 20 mężczyzn około czterdziestki. Impreza w ogrodzie, podświetlane białe namioty, barmani i kucharze – takie rzeczy widziałam wcześniej tylko na filmach. Beata przedstawiła mnie wysokiemu facetowi o siwiejących skroniach. Szybko się upiłam. Resztę pamiętam jak przez mgłę: pokój na górze, gruby dywan, miękkie łóżko wodne. Obudziłam się w nim nad ranem. Sama. Na stoliku leżało 50 z.

Piętnaście lat temu była to dla mnie kupa pieniędzy! To była pierwsza usługa, którą wyświadczyłam. Pierwszy seks za pieniądze. Bez zabezpieczenia... Na szczęście nie zaszłam w ciążę ani nie zachorowałam Farciara! Odtąd Beata zabierała mnie tam co tydzień. Tego faceta już nigdy nie spotkałam byli inni. Po każdej sobocie miałam w portfelu 50-100 zł. Zainwestowałam w siebie – fryzjer, obcisłe dżinsy, topy z dekoltami. Czułam, że podobam się mężczyznom Miałam warunki: spory biust, szczupłą talię, falowane blond włosy. Beata została moją przyjaciółką. Mamie mówiłam, że w weekendy uczymy się razem do matury Wszystkie pieniądze traciłam na kosmetyki, ciuchy, kino i przyjemności.


Jak towar na sprzedaż

Po maturze Beata nagle wyjechała. Podobno za granicę. Czułam się zdradzona, oszukana. Brakowało mi imprez, adrenaliny, rauszu alkoholowego, ciekawości, z kim dzisiaj "to" zrobię, i... szelestu banknotów, które dyskretnie nam zostawiano. Musiałam pójść do pracy. Zostałam księgową w państwowej firmie, ale po kilku latach straciłam posadę. W domu zaczęło być krucho z pieniędzmi. Rozsyłałam życiorysy, nikt nie dzwonił. Złapałam pół etatu w butiku, ale skromna pensja nie wystarczała na wszystko. W końcu, zdesperowana, odpowiedziałam na ogłoszenie luksusowej agencji towarzyskiej w Warszawie. "Rok popracuję, odkuję się i wtedy poszukam normalnej pracy" – postanowiłam.

Mamie powiedziałam, że dostałam kontrakt w firmie za granicą i wyjeżdżam. Uwierzyła. Pojechałam w najlepszych ciuchach, które miałam jeszcze z czasów technikum, kiedy spałam z bogatymi facetami w willi. W agencji obejrzeli mnie jak krowę na targu, kazali rozebrać się do naga i pokazać wyniki badań. Pytali, czy kiedyś robiłam "to" za forsę. W końcu mnie przyjęli. Podpisaliśmy umowę na rok. Oficjalnie robiłam masaż erotyczny. W rzeczywistości świadczyłam usługi seksualne. Zanim zaczęłam, wysłali mnie do fryzjera, kosmetyczki, dentysty i kupili parę ciuchów w sex-shopie. Byłam zadowolona: pracowałam od 18 do 4, je- den dzień w tygodniu miałam wolny.

Zamieszkałam w wielkim szarym domu pod miastem, ogrodzonym wysokim parkanem. Na tyłach był ogród, stały w nim leżaki i parasole, kwitły róże... Dni płynęły leniwie. Miałam dwóch, trzech klientów na dobę i dużo czasu dla siebie. Czytałam, malowałam obrazki węglem, oglądałam filmy na DVD. Po południu zaczynałam pić drinki, żeby być na rauszu. Potem zjeżdżali się faceci. Pachnieli dobrymi perfumami i byli zadbani. Kiedy któryś był agresywny, ochrona wystawiała go za drzwi. Założyłam lokatę oszczędnościową, zaczęłam też wysyłać pieniądze do domu. Starałam się traktować swoje zajęcie jak zwykłą pracę. Znieczulona alkoholem wyłączałam myśli. Kiedy pojawiały się wyrzuty sumienia, liczyłam pieniądze, które zarabiałam. Klienci byli różni, często oczekiwali rozmowy. Więc gadaliśmy: o żonach, dzieciach, filmach, podróżach. Żalili się, że nikt nie docenia, jak oni ciężko pracują... 

Po roku dorobiłam się kilku stałych klientów. Jednym z nich był K. "Jest w setce najbogatszych Polaków" – szepnęła mi koleżanka. Nie wiem, czy to  prawda, ale facet miał maniery. Seks był dodatkiem. K. chwalił się dziećmi, pokazywał mi ich zdjęcia. Straszne, prawda? W burdelu! "Moim jedynym przyjacielem jest mój kierowca, Arek – wyznał raz K. – Namawiałem go, żeby przyszedł, ale nie chce. Woli czekać w aucie".  Po paru miesiącach przyprowadził w końcu Arka. "To o niej ci opowiadałem!" – wskazał na mnie. Arek patrzył w podłogę, zawstydzony. "A teraz masz od szefa prezent na urodziny. Godzina dla was!" – dodał K. Poszliśmy do pokoju, przyjrzałam mu się dokładniej: wysoki, misiowaty, miał niebieskie oczy. Gadaliśmy od niechcenia. "A co z moim zleceniem?" – zapytałam. Podeszłam do niego, ośmieliłam. Zrobiliśmy "to". 



Dodał(a): Olga Wap , Środa 31.08.2011 (aktualizacja: 2011-08-31)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (11)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
bboybemybaby
aż mi się łezka zagręciła! Serio. A co do artykułu... Jesli kocha prawdziwie, powinien tego nie roztrząsać, zająć się tym co teraz, zgubić to co było pod warstwą nowych dni - wspaniałych chwil, które zniwelują tamte stare. Oczywiście trzeba mu w tym pomóc :)
Dodano: 2011-12-23 10:58:19 Zgłoś nadużycie
Janette
Laski, cos gra na tej stronce www.torrentland.pl sprawdzie czekam na Was! :)
Dodano: 2011-09-18 14:19:37 Zgłoś nadużycie
Izz
Wg mnie, facet skoro ją z tego wyciągnął, prosił ją, bo chce z nią być, a 'przeszłość nie ma znaczenia', to powinno tak być. To nie fair, że tak postępuje. Arek podjął decyzję, że zaakceptuje przeszłość Renaty, więc powinien to zrobić. Jeśli nie był gotowy, to mógł nie zaczynać, nie dawać jej szansy, a potem jej odrzucać. To nie fair. Nie pochwalam prostytucji, jest to okropne, obleśne, obrzydliwe i zasługujące na potępienie, ale to nie ja chcę żyć z prostytutką, nie ja się na to pisałam, więc nie muszę tego akceptować; Arek powinien.

Wg mnie nie powinni brać ślubu, dopóki sobie wszystkiego nie poukładają.
Dodano: 2011-09-15 15:16:59 Zgłoś nadużycie
polanka
Passionfruit, myslę, że to też nie jest rozwiązanie. Może on czułby się lepiej, żyjąc w nieświadomości, ale ten sekret dusiłby Renatę do końca życia. Pewnie nie potrafiłaby zyć z tą tajemnicą, bo jednak miłość to także zaufanie, dzielenie sie problemami, smutkiem i zmartwieniami (nawet tymi, które kiedyś odeszły).
Dodano: 2011-09-01 22:27:51 Zgłoś nadużycie
paula2509
smutne
Dodano: 2011-09-01 16:37:40 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Czy to prawdziwa historia? Jest taka... nie wiem, poruszyła mnie. Myślę, że facetowi zawsze będzie przeszkadzać, że żona kiedyś się sprzedawała. Lepiej by było, gdyby on o tym nie wiedział.
Dodano: 2011-09-01 14:05:09 Zgłoś nadużycie
polanka
Myślę, że ta przeszłość zawsze będzie do nich wracała i Arek nigdy nie będzie w stanie się z tym pogodzić. Mają jednak prawo do miłości i szczęścia więc na pewno warto walczyć o ten związek. Widzę tu jedno rozwiązanie- terapia. Tylko specjalista jest w stanie złagodzić wspomnienie przeszłości.
Dodano: 2011-09-01 09:09:14 Zgłoś nadużycie
damianultras
Moim zdaniem taka kobieta nie powinna się decydować na rodzinę. Jedynie pod warunkiem, że bardzo żałuje swoich czynów przed sobą i Bogiem i chce je zacząć od nowa.
Dodano: 2011-09-01 08:19:15 Zgłoś nadużycie
no name
A opowiadania bardzo mi sie podoba :)
Dodano: 2011-08-31 17:03:19 Zgłoś nadużycie
no name
Nie da owszem ale mozna o niej nie tyle zapomniec co zaakceptowac i nie wypominac i wtedy odejdzie w niepamiec. A jezeli wybaczylismy to nie ma powodow to ciaglego wypominania takze co do atrykulu nie podzielam zachowania tego Arka...
Dodano: 2011-08-31 16:59:10 Zgłoś nadużycie
1  2  »

Zobacz również

×