Ciągle wybieram złych facetów

Dlaczego? Specjaliści twierdzą, że taka sytuacja bierze się z problemów z domu rodzinnego. Czasami poważnych, czasami mniejszego kalibru. Poznaj historie dwóch kobiet. Jeśli jesteś w sytuacji podobnej do tej, w której jest jedna z bohaterek, przeczytaj, co możesz zrobić, by uwolnić się od tych samych, złych wyborów.

Zły wybór partnera

Po pierwszym nieudanym małżeństwie albo miłosnym rozczarowaniu można sobie pomyśleć: "OK, miałam pecha". Ale za którymś razem trudno już jest się oszukiwać. To nie może być przypadek. Zastanawiasz się, dlaczego z milionów facetów, którzy chodzą po ulicach, ty wybierasz chamów, alkoholików, damskich bokserów czy w najlepszym przypadku niedostępnych emocjonalnie zimnych drani, którzy nie są w stanie obdarzyć cię nawet jedną dziesiątą tego uczucia, które ty ofiarowujesz.

Przypomina to trochę bajkę o księżniczce zamkniętej w wieży, przed którą co i rusz pojawia się jakiś rycerz w zbroi. Księżniczka spuszcza z okna długi warkocz, rycerz się wspina. Niestety, okazuje się, że za przyłbicą nie kryje się mądry i miły książę, tylko paskudny ogr. I nie udaje się go przemienić w sympatycznego Shreka. Księżniczka rozstaje się z ogrem, za jakiś czas pojawia się kolejny rycerz, ale i on, jak się okazuje przy bliższym poznaniu, należy do tego samego gatunku, co poprzedni.

Wygląda to na jakąś klątwę. I jest nią, ale tylko ty możesz się wyzwolić spod złego uroku. Uwierz, pod twoją wieżą naprawdę pojawiają się wspaniali książęta. Tylko ty nieświadomie wciąż wybierasz ogry...

Przypadek Anki
Pogoń za nieuchwytnym celem


Anka właśnie szykuje się do drugiego rozwodu. Jak na 33 lata, to niezły wynik. Mąż, z którym już nie mieszka, notorycznie ją zdradzał. Poprzedni wyjechał do Irlandii i przestał się odzywać, przyjechał dopiero na sprawę rozwodową. "Kiedy patrzę na swoje życie, widzę, że zawsze wybierałam facetów, którzy kompletnie nie byli mną zainteresowani. Miałam wielu kolegów, którzy jawnie okazywali mi sympatię, byli skorzy do pomocy. Uważałam ich za nudziarzy. Ciśnienie mi się podnosiło, gdy obok pojawiał się ktoś, kto mnie olewał, o kogo musiałam zabiegać, kto nie wyznawał mi miłości i kogo nie byłam pewna. Rzucałam się w związek z kimś takim, wierząc, że lód stopnieje. Pod płaszczykiem obojętności upatrywałam wielkiego uczucia. Ale po pewnym czasie okazywało się, że tam pod spodem nic nie ma. Żadnej miłości. Teraz dopiero widzę, że powtarzam wciąż ten sam schemat".

Ten schemat jest dobrze znany psychologom. Pia Mellody, autorka "Toksycznej miłości" i specjalistka od trudnych związków, nazywa ludzi takich jak Anka Nałogowcami Kochania. Taki nałogowiec z pewnością zwiąże się z Osobą Unikającą Bliskości. Ci dwoje pasują do siebie jak dwa puzzle – tam, gdzie jedno wyciąga dłoń do partnera, drugie się cofa. Zdają się uzupełniać. Ale tylko na pozór. Tak naprawdę żadna ze stron nigdy nie poczuje satysfakcji w takim związku. Nałogowiec Kochania dlatego, że wciąż będzie odtrącany i niekochany, Osoba Unikająca Bliskości dlatego, że boi się przywiązania i miłości. Ci ludzie dobierają się swoimi problemami, ale nie stworzą udanej, partnerskiej relacji.

Nałogowcami Kochania najczęściej są kobiety takie jak Anka. Z czego rodzi się ten nałóg? Dobrze tłumaczy to Robin Norwood w książce "Kobiety, które kochają za bardzo". Jej zdaniem u podstaw tego uzależnienia – bo wybieranie wciąż tego samego, fatalnego typu facetów to w rzeczywistości szkodliwe uzależnienie – leżą problemy z domu rodzinnego. Czasami są to problemy poważne: alkoholizm jednego lub obojga rodziców, wykorzystywanie seksualne, przemoc. Ale nie tylko. "Mogłaś mieć w dzieciństwie problemy subtelniejszego kalibru. Na przykład z ojcem, który utrzymywał dom na należytym poziomie, ale z zasady nie lubił kobiet i nie ufał im, dlatego i ty nie polubiłaś samej siebie. Albo z matką, która w czterech ścianach przybierała zawsze postawę zawistną i rywalizacyjną, a jednocześnie popisywała się i pyszniła tobą przed obcymi, wskutek czego musiałaś wszędzie zbierać same piątki, żeby ją zadowolić, a zarazem stale drżałaś na myśl o wrogości, jaką wzbudzą w niej twe sukcesy" – czytamy w książce Robin Norwood.

Tak właśnie było w przypadku Anki. Matka stawiała jej bardzo wysokie wymagania.Jako dziecko Anka miała wrażenie, że ciągle musi zasługiwać na jej miłość. Starała się bardzo, ale rzadko skapywało jej coś z matczynego uczucia.

Jako dorośli mamy tendencję do powtarzania układu, który znamy z dzieciństwa, nawet jeśli był dla nas nie do końca dobry. Częściowo dzieje się tak dlatego, że nie znamy alternatywy. A częściowo dlatego, że podświadomie mamy zakodowane pragnienie, by odnieść sukces i zdobyć miłość kogoś, kto się od nas odwraca, kto jest dla nas niedostępny. Myślimy, że gdy nam się powiedzie, zły czar pryśnie.

Ale nie może się powieść. Kolejne, powtarzające schemat z dzieciństwa, relacje tylko zwiększają to pragnienie, a tym samym potęgują siłę złego czaru. Jeśli Anka nie podejmie jakichś działań, jej następny mąż również będzie typem zimnego drania, który nie potrafi lub nie chce pokochać jej, tak jak ona na to zasługuje.

Dodał(a): Magdalena Milewska , Poniedziałek 12.03.2012 (aktualizacja: 2012-07-31)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
nick6
Dosyć często jest tak,że kobiety wybierają niegrzecznych chłopców - i myślą ,że są w stanie jako jedyne takiego zmienić;p
Dodano: 2012-03-12 08:08:00 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×