Co nam robi FEJSBUK

Portale społecznościowe coraz częściej zamiast ułatwiać nam życie i cieszyć, stają się źródłem frustracji. Bo jak na dłuższą metę utrzymywać kontakty z setkami osób i bez stresu śledzić ich życiowe i zawodowe sukcesy? Naucz się więc korzystać z portali tak, by nie tracić cennego czasu i poczucia własnej wartości.

Co nam robi FEJSBUK

Piątkowy wieczór. Siedzisz sama w domu, bo mąż poszedł oglądać Ligę Mistrzów do sąsiada. Dzieci śpią, w telewizji nudy. Wchodzisz na Facebooka. O, Anka zamieściła zdjęcia z zimowego wypadu na narty w Alpy. Pręży się w białym kombinezonie na tle jakiejś włoskiej wioseczki. Pod fotografią podpis: "Dolce & Gabbana sprawdza się nawet w Dolomitach!". Ech, ta to ma życie... Ciągle dokądś jeździ, a ty potem oglądasz ją na kolorowych zdjęciach.
Przerzucasz się na Naszą Klasę. Nic tak nie poprawia samopoczucia jak odrobina wspomnień. Angażujesz się w jakąś dyskusję, w którą włącza się też Kaśka. Kobieta sukcesu, właścicielka kilku hurtowni i fabryki okien. Proponuje spotkanie klasowe w swojej willi z pięknym ogrodem. Cieszysz się, że trafi ci się taki superwyjazd. Ale zaraz smutniejesz: jak ty, taka szara myszka, wypadniesz na tle bizneswoman? Wszyscy z twojej klasy pną się po szczeblach kariery, a ty bawisz dzieci... Dwugodzinną sesję w sieci kończysz zdołowana, z paczką chusteczek i pudełkiem ptasiego mleczka, na kanapie przed telewizorem.

Cała prawda za witryną

Każdy z nas kiedyś się zakochał. W Facebooku, Gronie, Naszej Klasie, czatach i forach dyskusyjnych. Nie ruszając się z własnego fotela, możemy w ciągu 30 sekund wejść w wielki świat. Może i wielki, ale czy... prawdziwy? To, co prezentują twoi znajomi na popularnych portalach, to nie autentyczne, realne ja. "Autoprezentacja wirtualna to coś pośredniego między ja realnym a ja idealnym. To trzeci typ – ja wirtualne, przedłużenie ja idealnego, czasem negacja lub uzupełnienie realnego ja" – twierdzą w książce "Zaczatowani" Krystyna Pytlakowska i Jerzy Gomuła. Ludzie wykorzystują rozmaite techniki, by jak najlepiej "podretuszować" swój wizerunek w sieci. Oczywiście, stosujemy taktyki autoprezentacyjne wszędzie, na każdym kroku – ale nigdzie nie możemy tego robić tak efektywnie jak na portalach społecznościowych. I nigdzie indziej... nie jest to aż tak dotkliwe dla innych. Dlaczego? Bo zgodnie z teorią porównań społecznych każdy z nas buduje obraz siebie poprzez odniesienia do reszty.

Skąd masz wiedzieć, czy trzy z plusem z klasówki syna to dobra, czy zła ocena? Oczywiście, zdajesz sobie sprawę z tego, że skala ocen rozciąga się od jedynki do szóstki, pozwala ci się to zorientować w sytuacji. Ale dopiero wiedza, że trzy plus to był najgorszy lub najlepszy stopień w klasie, daje ci jej pełen obraz. Podobnie jest z portalami. Nieustająco porównujesz się do innych ich użytkowników. A jaki swój obraz oni malują? Wszyscy są piękni, twórczy, mają bogate życie towarzyskie i fascynujące prace oraz hobby. Nie masz dostępu do informacji o tym, że np. Kaśka jest strzępkiem nerwów, bo nie może spłacić wszystkich kredytów, a Ankę po raz kolejny rzucił facet i bardzo z tego powodu cierpi. Przemawiają do ciebie optymistyczne obrazki, wierzysz w to, co widzisz na profilach. A przecież one są jak witryna sklepowa, w środku może być pusto i nieciekawie. Jak więc bronić się przed smutkiem i zaniżaniem naszego poczucia wartości przez Facebooka, Naszą Klasę i inne im podobne? Jak czerpać z nich same korzyści?


Dodał(a): Ola Wójcik , Czwartek 07.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-06)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (8)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
hayabusa86
a ja bardzo lekko traktuję te portale, bardziej mi służą do grania w różne gry przez mojego synka bo o dziwo nie ma w tych grach przemocy, a w internecie ciężko o takie. Także co prawda nietypowo ale znalazłam plusy nk:)
Dodano: 2011-07-28 07:50:38 Zgłoś nadużycie
Nat
Nie mam naszej klasy, ani fejsbuka i bardzo się z tego powodu cieszę. Ktoś kiedyś mi powiedział, że skoro nie ma mnie na fejs., to nie istnieję - w żartach, ale w każdym żarcie trochę prawdy. Co się dzieje z nami? Życie zaczyna tracić smak. Co to za życie na Internecie? Wszystko niesie ze sobą zagrożenie, nawet takie udogodnienia. Pozorne, bo czy nie wolelibyśmy spotykać się w parku, zamiast czatować na fejsbuku?
Dodano: 2011-07-14 02:12:24 Zgłoś nadużycie
zarapowana
Tego typu portale są całkiem fajne, tylko trzeba umieć z nich korzystać. Ja ich używam do utrzymywania kontaktu z pewnymi ludźmi, umawiania się na jakieś spotkania.. Niestety niektórzy robią ze swych kont fotoblogi i miejsca bezsensownych docinek i kłótni. Jednak chyba jestem na nie.
Dodano: 2011-07-09 10:36:02 Zgłoś nadużycie
nataszkaaaa18
Co najbardziej mnie denerwuje to oprócz dodawania zdjęć, którymi ewidentnie znajomi się chwalą, to dodawanie zdjęć na których nawet ich nie ma, Typu (podpis pod zdjeciem - Moja ślicznotka) zdjęc samochodu. wrrrr
Dodano: 2011-07-09 09:43:39 Zgłoś nadużycie
nick6
Nie mam Facebooka ,ale moi znajomi którzy mają są od tego uzależnieni...:D Co do zdjęć zgodzę się z passionfruit ,że wiadomo ,że wstawia sie zdjęcia którymi można się pochwalić a nie zwykłymi.
Dodano: 2011-07-08 11:44:50 Zgłoś nadużycie
Klaudia
Artykuł świetny! Facebook i nasz klasa robi sieczkę z mózgu, człowiek uzależnia się od portali, a chyba nie o to w życiu chodzi... Bo tak na prawdę co nas obchodzi co robią osoby, które widujemy raz na kilka lat, czy znamy z widzenia? W porządku, Anka skończyła sesję, Zuzka oblała dwa egzaminy, ktoś inny zdał za pierwszym razem prawo jazdy, a jeszcze inny pojechał do Egiptu; wiadomo z dobrych rzeczy można się cieszyć, ze złych raczej nie... ale ludzie chyba nie zdają sobie sprawy, że często z naszych niepowodzeń, tzw. 'prawdziwi' przyjaciele mają satysfakcję, a chyba nikt nie chce karmić wroga, prawda?
Dodano: 2011-07-07 23:51:23 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Jak dla mnie to oczywiste, że każdy zamieszcza zdjęcia którymi może sie pochwalić, przeciez nie będę wstawiać mojego zdjęcia jak wstaję rano z sianem na głowie, czy zdjęcia bajzlu jaki mam w piwinicy czy jak jestem w szpitalu ze złamana nogą. Wiadomo, zdjęcia z wakacji, z imprezy jak jestem pieknie umalowana i ubrana, w mieszkaniu jak mam akurat super idealnie posprzątane itp.
Czy fakt że jestem kłębkiem nerwów lub nieszczęśliwie zakochana da się w ogóle umieścić na zdjęciu?
O takich smutnych sprawach nie dyskutuje sie na portalach społęcznościowych ze 'znajomymi' którzy czasem nie przywitaja się z Tobą na ulicy.
Dodano: 2011-07-07 13:11:48 Zgłoś nadużycie
pilusx3
bardzo mądry artykuł ;)
Dodano: 2011-07-07 12:58:25 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×