Co przynieść z pracy do związku?

W biurze dogadujesz się z współpracownikami, a w domu kłócisz się z partnerem? Może niektóre umiejętności zawodowe warto zastosować w domu.

Szczęsliwa para

Życzliwa, ugodowa – taką Basię, 30-letnią specjalistkę od marketingu, znają współpracownicy. Humorzasta i robiąca z igły widły – z taką Basią ma do czynienia jej narzeczony. Tego rodzaju rozdwojenie osobowości to nic dziwnego, ponieważ w pracy i w domu wchodzimy w różne role. Ale czasem trzeba je trochę "przemieszać" i to, co sprawdza się w pracy, wykorzystać w życiu prywatnym. Gdy Basia po raz kolejny dyskutuje z narzeczonym, jak spędzić wieczór, zamiast upierać się, że chce zostać w domu, powinna się z nim zgodzić: "To świetny pomysł, żebyśmy poszli do kina". On poczuje się zadowolony, że przyznała mu rację, a wtedy ona może dodać słówko, które sprawdza się w negocjacjach z klientami: "ale". "Ale jestem tak zmęczona, że marzę tylko o przytuleniu się i obejrzeniu filmu na DVD".
– Nie chodzi o udawanie czy manipulowanie – zastrzega dr Tomasz Srebnicki, psychoterapeuta z Centrum CBT w Warszawie. – Po prostu warto postarać się, by w związku gorszych chwil było mniej, stosując niektóre metody zarządzania. Tu też działają.

Zasada kanapki

W pracy: gdy robisz wyrzuty pracownikowi, starasz się dostrzec jego dobre strony i podkreślić je w spokojnej, rzeczowej rozmowie.
W domu: krytykuj zachowanie partnera, a nie cechy jego osobowości.

Wiesz, że ludzie bywają drażliwi, więc w pracy stosujesz sprawdzoną metodę wytykania błędów. "Zasada kanapki' polega na tym, że krytyka jest otoczona pochwałami. 'Wyrazy uznania za przygotowanie raportu na czas. Ale, niestety, są w nim nieścisłości… Jestem pewna, że po wprowadzeniu poprawek pana raport będzie świetny". Dbasz o to, żeby swoje uwagi przedstawiać spokojnie i rzeczowo. W domu częściej ponoszą cię nerwy. Cóż, trudno o spokój, gdy on znów zostawił bałagan w kuchni lub zapomniał kupić jedzenie dla psa. Ale tylko spokój może sprawić, że następnym razem dotrzyma obietnicy. Więc nie narzekaj ani nie zarzucaj go pretensjami: "Bo ty zawsze bałaganisz", "Nigdy nie dotrzymujesz słowa". Zrób kilka głębszych oddechów i zastosuj zasadę: pochwała – krytyka – pochwała. Na przykład: "Podoba mi się w tobie to, że interesujesz się polityką i czytasz gazety. Ale nie
znoszę, gdy zostawiasz je na stole w kuchni. Wiem, że mogę na ciebie liczyć. Pamiętaj, kochanie, by następnym razem je posprzątać". Stosuj tę metodę konsekwentnie, a przekonasz się, że takie zdania podziałają lepiej niż cały wieczór narzekania.

Dodał(a): Dorota Sędek , Środa 15.02.2012 (aktualizacja: 2012-02-13)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×