Czego można nauczyć się od blondynki?

Wiele! Jasnowłose kobiety mają swoje tajemnice, dzięki którym skuteczniej niż brunetki pokonują trudności. Wydają się małe i słabe. To zwykła sztuczka, manipulacja, czy raczej zaradność i inteligencja?

blondynka

Najbardziej znaną blondynką jest Marilyn Monroe. Mężczyźni za nią szaleli, kobiety chciały być takie jak ona. – To pierwsza piękność, która wypromowała wizerunek blondynki i uczyniła z niego atut – twierdzi dr Sylwia Bedyńska, psycholog z SWPS w Warszawie, zajmująca się badaniem stereotypów płciowych. Marilyn, podobnie jak większość kobiet, rozjaśniała włosy. Ze statystyk, którymi dysponuje firma L’Oréal, wynika, że ponad 50 % pań w Europie farbuje się na blond. Dlaczego? Jasny kolor sprawia, że twarz staje się bardziej delikatna, młodsza, nabiera łagodności, a przecież chcemy, by inni odbierali nas pozytywnie, by nam ufali. Jeśli robimy dobre wrażenie, ludzie przypisują nam pozytywne cechy – tak działa tzw. efekt aureoli. Gdy ktoś uzna nas za "miłą blondyneczkę", pomyśli też, że mu nie zagrozimy.

Z góry założy, że jesteśmy uczciwe, sumienne itp. Intuicyjnie wiedzą o tym te z nas, które farbują się na blond. O tym, jak zmiana koloru włosów może odmienić życie, przekonało się wiele gwiazd show-biznesu. – Bycie blondynką opłaca się tam, gdzie wygląd to podstawa – twierdzi Sylwia Bedyńska. Coś w tym jest, bo największe sławy są farbowanymi blondynkami. Madonna, Jennifer Aniston, Scarlett Johansson, Claudia Schiffer... Żadnej z wymienionych pań nie można jednak odmówić talentu i inteligencji. Kto więc wymyśla i powtarza niepoprawne dowcipy o blondynkach?


Strategia manipulacji


Opowiadają je często kobiety (podobno, jak głoszą złośliwi, brunetki), które w męskim środowisku chcą uchodzić za równe, a nawet równiejsze. Bardziej męskie. W ten sposób walczą o swoją pozycję. – Ale są też kobiety, które zakładają maski blondynek. To skuteczna strategia adaptacyjna, bo dzięki niej łatwiej zjednują sobie mężczyzn – twierdzi Sylwia Bedyńska. Dowodem na to, że farbowanie się jest skutecznie działającą sztuczką, są badania Brytyjczyków. Wynika z nich, że kobiety o blond włosach zarabiają aż o 600 funtów rocznie więcej niż brunetki i rude! Wpisywanie się w schemat jasnowłosej – niezbyt bystrej, miłej i bezbronnej – daje profity. Najłatwiej zjednać sobie innych, pokazując słabości i niedoskonałości. To prosta zasada: ten, komu wydamy się nieporadne, chętniej przyjdzie nam z pomocą.


Jasnowłose kobiety zarabiają więcej niż brunetki i rude. Nie tylko dlatego, że są ładne.


Bycie małą i słabą jest znaną strategią manipulacji, która nazywa się autodeprecjacją, świetnie pokazaną w filmie "Pracująca dziewczyna". Główna bohaterka, grana przez Melanie Griffith, udaje nierozgarniętą i zagubioną. Nikt nie podejrzewa, że ta blond-włosa sekretarka o dziecięcym głosie wkrótce zostanie szefem. Sztuka polega na tym, że wie, przy kim sprawiać wrażenie głupszej, niż jest, a przy kim wykazać się kompetencjami. Jaka płynie z tego nauka? Przełożony powinien myśleć, że świetnie wykonamy powierzone zadanie, ale też nie zagrozimy jego pozycji. Słowem, blondynka, przychodząc na spotkanie do swojego zwierzchnika, jest merytorycznie przygotowana, ma jednak wątpliwości i dylematy. Pyta mądrzejszego od siebie (szefa), jakie ostatecznie podjąć decyzje. Dzięki temu on wie, że bez jego pomocy ona sobie nie poradzi. Takie podkreślanie podległości może pomóc w karierze, zwłaszcza jeśli szef jest despotyczny.

Inną metodą zjednywania sobie przełożonego jest wprowadzanie go w swoje życiowe problemy. Blond piękność wie, jaka postawa jest przez zwierzchnika akceptowana, stara się więc tak przedstawić swoją sytuację, aby pokazać się w pozytywnym świetle. Eksponuje zalety, przemilcza wady. Opowiada o podłym mężu albo o zagmatwanych relacjach rodzinnych. Jeśli szef wie, że jest ona w trudnym położeniu, inaczej będzie patrzył na zwolnienia lekarskie czy urlop na żądanie. Bo takie opowieści czynią go współodpowiedzialnym za jej los. Staje się on jej mentorem. Rasowa blondynka nie omieszka też podziękować mu za to setki razy. I przy każdej okazji będzie powtarzać, że bez niego niczego by nie osiągnęła (to działa też na szefowe!). Niezawodnym sposobem na wzmocnienie swojej pozycji w pracy jest też "przypadkowe" opowiadanie zwierzchnikowi o tym, co zrobiło się dla firmy, jak jest się jej oddanym... Nie warto się łudzić, że kawał dobrej roboty zostanie doceniony bez naszego PR-u. Powiedzenie: "Siedź w kącie, a i tak cię znajdą" rzadko bywa skuteczne. Zachwalaj więc swoje zasługi. Jeśli nie kłamiesz i nie robisz tego kosztem innych, myśl, że po prostu potrafisz o siebie zadbać. Tak postąpiłaby zaradna blondynka.


Dodał(a): Katarzyna Bęza , Piątek 27.04.2012 (aktualizacja: 2012-04-26)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×