Czerwona jak cegła

Czasami wystarczy czyjeś krzywe spojrzenie i czujesz, że twoja twarz płonie. Im bardziej się na tym skupiasz, tym bardziej pieką cię policzki. I choć rumieni się większość z nas, tylko dla nielicznych oblewanie się pąsem stanowi problem. Z którym, przy odrobinie pracy, można sobie poradzić.

skóra twarzy

Rumienią się i kobiety, i mężczyźni. Z badań wynika, że w kłopotliwej sytuacji czerwieni się aż 55 proc. Brytyjczyków i jedynie 21 proc. Hiszpanów. Nie świadczy to jednak o tym, że mieszkańcy Madrytu są bardziej pewni siebie niż mieszkańcy Londynu. Po prostu – im jaśniejsza, wrażliwsza cera, tym bardziej widać na niej zaczerwienienie. U smagłych południowców rumieńca nie widać. My, Polacy, mamy najczęściej dość jasny odcień skóry, więc czerwienimy się często. Do oblewania się pąsem przyznają się nawet znani i lubiani.

W programie "Szymon Majewski Show" aktor Piotr Adamczyk, opowiedział, jak w czasach szkolnych założył z kolegami "KC". Nie miało to nic wspólnego z komitetem centralnym partii robotniczej. Był to po prostu Klub Ceglastych. Czyli tych, którzy się czerwienią.Powszechnie wiąże się skłonność do rumieńców z nieśmiałością, ale to przełożenie nie jest tak proste. Częściej pąsowieją ci, którzy czują się na cenzurowanym, mają wrażenie, że ktoś ich obserwuje, są spięci. Na rumieniec podatni są też ci, których stresują kontakty z (często nieznanymi) osobami. A także ci, którzy zbytnio liczą się z opiniami innych. Rumienienie się to reakcja automatyczna. Gdy się denerwujemy, dochodzi do pobudzenia autonomicznego układu nerwowego.

To powoduje skurcz naczyń obwodowych. Krew ucieka z kończyn (stąd towarzyszące zdenerwowaniu wrażenie zimnych dłoni) do górnych partii ciała. Przepływa przez naczynia krwionośne umieszczone pod skórą, powodując widoczną zmianę zabarwienia twarzy. Pociechą dla "ceglastych" może być to, że z każdym kolejnym rokiem czerwienimy się coraz mniej, bo jesteśmy bardziej odporni na ewentualną krytykę, a skóra z wiekiem staje się mniej wrażliwa. Jeśli jednak nie chcesz czekać do emerytury, a pąsowiejące policzki przeszkadzają ci żyć, spróbuj pozbyć się tej przykrej dolegliwości, lub przynajmniej złagodzić jej skutki. A wcześniej zrób mały test, by się dowiedzieć, czy rumieniec w twoim wypadku to rzeczywiście problem.


Sposoby na "cegłę"

Nie jest prosto przestać się rumienić. Ale są metody, które pozwalają zlikwidować lub przynajmniej zmniejszyć częstotliwość występowania rumieńców. Oto one.

1. Czerwień się, co sił Stań przed lustrem i staraj się zaczerwienić. Myśl: "Teraz spiekę raka!". I co? I nic. Policzki  są tego samego koloru, co wcześniej. Nie da się wywołać rumieńca nakazowo. Mimo to psychoterapeuci nakazują pacjentom myśleć o czerwienieniu się kilkanaście  razy dziennie i próbować czerwienić się np. trzy razy dziennie po 10 minut. Nazywa się to intencją paradoksalną. Ci, którzy próbują rumienić się, odkrywają z niemałym
zdumieniem, że w tym okresie prawie  wcale nie oblewali się pąsem!

2. Przeprowadź trening Odwrażliw swój układ nerwowy na sytuacje wywołujące rumieniec. Baw się w wyobrażanie sobie różnych konfundujących zdarzeń, o których wiesz, że zabarwiłyby twoje policzki karminem. W myślach ćwicz się, widząc siebie w chwili niezwykle żenującej i wywołującej zakłopotanie. Po pewnym czasie okaże  się, że rzeczywistość nie dorasta do twoich fantazji i w świecie realnym czerwienisz  się mniej.

3. Zrób myślowy zimny  prysznic Kiedy czujesz, że policzki zaczynają ci płonąć, wyobraź sobie, że wskakujesz do basenu albo bierzesz zimny prysznic. Poczuj wręcz lodowate strużki wody. To działa, choćby dlatego, że zajmujesz czymś myśli, zamiast skupiać się na rumieńcu.

4. Zajmij się czymś innym  W kłopotliwej sytuacji wyobraź sobie, że jesteś dziennikarką piszącą reportaż. Staraj się obserwować uważnie otoczenie, w myślach układaj opisy osób, miejsca, w którym się znajdujecie. Nie koncentruj się na sobie, a zwłaszcza na swoim rosnącym zakłopotaniu.

 5.
Bądź racjonalna Rumieniec działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego: jesteś zakłopotana, więc się rumienisz, to wpędza cię w jeszcze większe zakłopotanie, robisz się coraz bardziej czerwona... Po chwili nie jesteś już w stanie myśleć o niczym innym, jak tylko o rumieńcu. Postaraj się w takim momencie przeanalizować swoje emocje. Zapytaj samą siebie, dlaczego tak się boisz. "Bo on uzna, że jestem idiotką", "Bo ona weźmie mnie za głupią gęś". I co? Zawsze znajdzie się ktoś, kto pomyśli, że jesteś gęsią czy idiotką, nie zadowolisz wszystkich. Próbuj zmieniać swoje postawy, wykorzystuj w relacjach z innymi nie tylko serce, ale i rozum.

6. Skorzystaj z medycyny i kosmetologii. Lekarz psychiatra może przepisać leki, które będą pomagały zapanować nad rumieńcem. Nie jest to jednak ich jedyne i główne działanie. Bywa że nawracające, uporczywe rumieńce są symptomem: depresji, fobii społecznej, nerwicy. Wtedy pomóc mogą: beta-blokery redukujące nadmierną wrażliwość autonomicznego układu nerwowego (pocenie, drżenie, uderzenia gorąca), leki uspokajające (xanax), polepszające samopoczucie, redukujące pracę neuroprzekaźników w mózgu (prozac, nardil, asertin). To silne środki dostępne na receptę, przepisywane nie dlatego, że ktoś ma czerwone policzki, ale poważniejsze problemy. W walce z pąsami na twarzy mogą pomóc też kosmetyki. Osoby z cerą naczynkową mają skłonność do rumieńców. Dostępne w aptekach kremy (Ave`ne, Iwostin) wzmacniają naczynia krwionośne, działają łagodząco, i dzięki  temu zmniejszają zaczerwienienie.

Tekst: Jagna Kaczanowska

Przeczytaj również:

Bać się o jutro

Wykrywacz kłamstw


Dodał(a): Olga Wap , Środa 01.02.2012 (aktualizacja: 2012-01-31)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×