Dlaczego mężczyźni zdradzają?

To bzdura, że faceci zdradę mają w genach, a romansując, szukają tylko świetnego seksu! Przeprowadziliśmy śledztwo, co naprawdę popycha ich w ramiona innych kobiet.

Zdrada

Ostatnio cały świat śledził skandal seksualny, który wywołał Dominique Strauss-Kahn, znany francuski polityk i mąż atrakcyjnej, inteligentnej i bogatej dziennikarki Anne Sinclair. Pisały o tym brukowce i gazety opiniotwórcze, dyskutowali psycholodzy, seksuolodzy i feministki. Ale niedoszły kandydat na prezydenta Francji nie jest jedynym mężczyzną, który pozwalał sobie na skoki w bok. Wystarczy wymienić słynnych nie tylko z osiągnięć zawodowych, ale też z romansów gwiazdorów: Brada Pitta, Toma Cruise’a, Arnolda Schwarzeneggera czy Jacka Nicholsona. Dlaczego tacy mężczyźni mimo deklaracji, że kochają żony, ulegają urokowi koleżanek z pracy, prostytutek czy niań, chociaż wiedzą, iż są celem paparazzich, którzy chętnie poinformują wszystkich o ich niewierności? Dlaczego ryzykują karierę i małżeństwo?

Okazuje się, że do zdrady popycha ich władza. I nie chodzi tylko o to, że panowie z pozycją i zasobnym portfelem cieszą się większym powodzeniem u płci przeciwnej, a więc mają też więcej możliwości zdrady niż koledzy bez sukcesów i pieniędzy. Znacznie ważniejsze jest, jak władza wpływa na to, co myślą o sobie i innych. W psychologii nazywa się to efektem metamorfozy. Nawet inteligentni i rozsądni ludzie mogą stracić kontakt z rzeczywistością i przestać myśleć krytycznie, gdy ich pozycja zawodowa wzrasta. Prestiż daje im przekonanie, że są tak wyjątkowi, iż nie obowiązują ich normy społeczne. W efekcie często nie płacą podatków, jeżdżą samochodem po alkoholu i prowadzą podwójne życie.

Skojarzenie władzy z seksem jest stare jak świat – mówi Krzysztof Korona, psycholog i seksuolog. – Badania pokazują, że ci, którzy stoją na szczycie służbowej hierarchii, są skłonni umniejszać cudze kompetencje i lekceważyć zdolności współpracowników. A stąd już prosta droga do traktowania ludzi jak przedmioty, którymi można manipulować. Nie tylko w pracy, ale też w życiu prywatnym. Komuś, kto ma wysoką pozycję społeczną, łatwo uznać, że ma też więcej praw seksualnych niż osoba, z którą ludzie liczą się mniej. Kochanka? To normalne na moim stanowisku! Pracownicy plotkują, że u mnie awansuje się przez łóżko? Co mnie to obchodzi?! Żona się dowie? Nic nie zrobi, bo to ja zarabiam na dom i dzieci.

Poczucie wszechmocy przechodzi na sferę osobistą. Bo niełatwo jest powiedzieć sobie: gdy w domu zdejmuję garnitur, odkładam też na bok myślenie, że inni mają tańczyć, jak im zagram. Jeśli mężczyzna ma poczucie bezkarności, to co go powstrzyma przed pozwoleniem sobie na wszystko, na co ma ochotę? Jednak nie tylko politycy wysokiego szczebla, hollywoodzcy gwiazdorzy czy dyrektorzy firm zdradzają żony. Bo nie sama władza popycha mężczyzn w ramiona kochanek.

Słabość nie całkiem odziedziczona

Niedawno szwedzcy naukowcy z Instytutu Karolińskiego ogłosili, że poznali jeszcze jedną przyczynę męskiej niewierności. Z ich badań wynika, że mężczyźni, którzy dziedziczą gen wpływający na działanie wazopresyny (hormonu odpowiedzialnego m.in. za tworzenie więzi społecznych), częściej zdradzają swoje partnerki. Oznaczałoby to, że niektórzy panowie od urodzenia predysponowani są do skoków w bok. – Ale jeden gen nie może odpowiadać za zachowanie tak złożone jak zdrada małżeńska – twierdzi dr Tomasz Srebnicki, psycholog i psychoterapeuta z Centrum CBT w Warszawie. – Geny nie "rosną" w sterylnym laboratorium, tylko oddziałują na nie kultura, media, społeczeństwo oraz rodzina. Bo przecież zdradzają nie tylko faceci, którzy mają wadliwe geny, są psychopatami pozbawionymi uczuć lub mają problemy psychiczne. Ludzi z zaburzeniami osobowości jest w społeczeństwie kilka procent, a tych, którzy mają romanse, znacznie więcej.

Z kolei teorie socjobiologiczne tłumaczą, że mężczyźni genetycznie zaprogramowani są tak, by zapłodnić jak najwięcej partnerek. Ale ta koncepcja nie bierze pod uwagę jednej ważnej rzeczy. Tego, że na nic się zda seksualna rozpusta, jeśli potomstwo nie przeżyje. Aby zwiększyć jego szanse, mężczyzna musi zostać w rodzinie i zaopiekować się kobietą oraz dziećmi. Wtedy może mieć pewność, że "zadanie" zostało wykonane. Są jednak mężczyźni, którzy dbają o swoją partnerkę i potomstwo, ale mimo to wierności nie dotrzymują. Jak wynika z "Raportu o seksualności Polaków" przeprowadzonego pod kierownictwem prof. Zbigniewa Izdebskiego, aż 60 proc. żonatych mężczyzn przyznaje, że przynajmniej raz zdradziło żonę. Prawie 16 proc. z nich mówi, że na jednorazowym skoku w bok się nie skończyło, bo pozamałżeński romans trwał co najmniej rok.

Dodał(a): Karolina Czaja , Czwartek 01.09.2011 (aktualizacja: 2012-02-01)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
rendus
Jednak według mnie mężczyzni zdradę mają w genach. Nie znam takiego, który nie skorzystałby z okazji
Dodano: 2011-11-04 20:45:38 Zgłoś nadużycie
sylwia73
mężczyżni moim zdaniem zdradzają po pierwsze aby się bardziej dowartościować a po drugie dlatego że nie dostają od swoich żon partnerek tego czego chcą a pozatym kobiety nie spełniają ich wymagań na przykład ich partnerka jest otyła nie chce lub nie może schudnąć a facet chce żeby jego partnerka schudła zadbała lepiej o siebie i o niego a pozatym jeżeli w domu są ciągłe kłótnie awantury kobieta wita swojego faceta listą zarzutów ma ciągle do niego jakieś pretensje jest zaborcza ciągle go kontroluje nie akceptuje jego matki to facet nie wytrzymuje tego nerwowo i zaczyna szukać sobie innej kobiety która go pokocha i zrozumie która spełni jego oczekiwania mężczyżni są jak dzieci oni nigdy nie dorostają więc trzeba się nimi przez cały czas opiekować poświęcać im swój wolny czas
Dodano: 2011-10-19 21:10:56 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×