Dziecko ratunkiem dla związku?

Przez przypadek byłam świadkiem cudownej sceny. Przedszkolak zapytał mamę skąd biorą się dzieci. Kobieta popatrzyła na malucha, uśmiechnęła się i odpowiedziała, że dzieci biorą się z miłości. Chłopczyk odwzajemnił uśmiech, powiedział "acha" i wrócił do przerwanej zabawy. Patrząc na tę kobietę, byłam absolutnie pewna, że mówiła prawdę.

Dziecko ratunkiem dla związku?

Chłopiec miał to niesamowite szczęście, że pojawił się jako owoc miłości dwójki kochających się ludzi. Dlaczego piszę, że miał szczęście? Bo niestety zbyt często dzieci pojawiają się w życiu swoich rodziców w jakimś celu: by wnieść radość, uspokoić atmosferę w domu, zmienić partnera na lepsze, zbliżyć do siebie rodziców lub zatrzymać partnera przy sobie.

Zbyt często dzieci są traktowane jako recepta na bolączki rodziców w ich związku. Najgorsze jest to, że nie tylko na dziecko spada odpowiedzialność, której nie ma szans unieść, ale również, że taki "ratunek" skazany jest na niepowodzenie.

Dzieci bywają traktowane jako sposób na zatrzymanie przy sobie partnera, powód zawarcia ślubu lub argument przeciwko rozwodowi. Obecnie jednak, rozwiedzeni rodzice zajmujący się na zmianę dzieckiem, nie są rzadkością. Model sprawowania opieki przez samotnych rodziców sprawdza się o niebo lepiej niż wychowywanie dziecka przez rodziców, którzy są ze sobą w konflikcie i manipulują dzieckiem, by zrobić sobie na złość.

To niestety nie jest przenośnia: jeden rodzic zakazuje czegoś dziecku, drugi z tego powodu pozwala łamać zakaz. Jeden stawia wymagania, drugi wyręcza w obowiązkach i zapewnia same przyjemności. Oboje próbują udowodnić dziecku, że kochają je bardziej. Dziecko jest w tym momencie w podbramkowej sytuacji, bo cokolwiek by się nie działo, kocha obojga rodziców i nie chce ranić żadnego z nich. Nic dziwnego, że w efekcie ma w głowie chaos i nie wie co jest dobre, a co złe.

Dziecko często jest też traktowane jako zapewnienie sobie czasu, bliskości i opieki partnera. W praktyce i to jest niemożliwe. Dziecko jest skarbonką nie tylko jeśli chodzi o koszty utrzymania, ale także czas. Maluch, szczególnie noworodek, absorbuje niemal każdą minutę w ciągu doby. Opieka nad dzieckiem wymaga więc zaangażowania obojga rodziców. Najczęściej, ze względu na inne obowiązki, ale także na zmęczenie i niewyspanie, opieka sprawowana jest na zmianę. Przez co najmniej parę pierwszych miesięcy rodzice mają bardzo mało czasu tylko dla siebie, co jest wielką próbą dla związku.

Mówi się, że rodzicielstwo zmienia na lepsze, więc czasem dziecko pojawia się, by zmienić czy uleczyć partnera. Faktem jest, że rodzicielstwo może zmienić. Niektórzy ludzie dla swoich potomków zaczynają dbać o siebie, rzucają palenie czy przechodzą na dietę. Natomiast nie zawsze tak jest. Pojawienie się dziecka nie sprawia, że ludzie stają się bardziej dojrzali, odpowiedzialni, lepsi. Jest mało prawdopodobne, że dziecko sprawi, że ktoś zerwie na przykład ze swoim uzależnieniem mimo, że nie zrobił tego wcześniej dla ukochanej osoby.

Dzieci mają wnosić radość i spokój w życie dorosłych. I znów, nie zawsze tak jest. Dzieci sprawiają, że sytuacja rodziny komplikuje się. Pojawiają się trudności w organizacji czasu, kłopoty finansowe, zmęczenie, niedospanie. Zwykle ząbkowanie czy przeziębienie dziecka wywraca świat do góry nogami i tak naprawdę niewiele można zrobić, by to ograniczyć.

Natomiast czym więcej sytuacji trudnych, tym łatwiej dochodzi do konfliktów między dorosłymi. W efekcie, jeśli rodzice nie wspierają się, pojawienie się dziecka wprowadza chaos, a nie spokój.

Oczekuje się od dzieci radości, uśmiechów, zachwytów światem. Badania wskazują, że jeśli jedno z rodziców choruje na depresję, prawdopodobieństwo, że dziecko też będzie miało obniżony nastrój, jest olbrzymie. Potwierdza to stwierdzenie, że szczęśliwi rodzice mają zwykle szczęśliwe dzieci. Uzupełniając je: depresyjni rodzice mają zwykle depresyjne dzieci.

Nieraz od pojawienia się dzieci oczekuje się także poprawy relacji seksualnych rodziców. Wiadomo przecież, że jeśli chce się mieć dzieci, musi dojść do stosunku. Rzeczywistość wygląda jednak w ten sposób, że jeśli problem jest głęboko zakorzeniony, to rodzice utrzymują stosunki tylko do zapłodnienia.

Później pojawiają się wymówki: dla dobra dziecka lepsza jest abstynencja seksualna, lekarz zabronił (jeśli nie ma żadnych komplikacji, nie ma takich przeciwwskazań), złe samopoczucie, później połóg, zmęczenie opieką nad dzieckiem, wspólne spanie z niemowlęciem itd. W efekcie, pojawienie się dziecka nieraz pogłębia problem seksualny, a nie rozwiązuje go.

Wracając do sceny jaką rozpoczęłam – macierzyństwo i ojcostwo mogą być najpiękniejszymi doświadczeniami na świecie, dającymi niezwykłe i niepowtarzalne wspomnienia oraz uszczęśliwiające obojga rodziców i zbliżające ich do siebie. Szanse na to są jednak dużo większe, gdy dziecko pojawia się, by kochać kogoś jeszcze, dzielić się miłością, a nie wymagać i oczekiwać czegokolwiek. W tym przypadku szansa na spełnienie się rodziców w roli małżonków oraz matki i ojca rosną. A szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci!

Tekst : Marta Kołacka – psycholog, seksuolog
Źródło: MilionKobiet.pl

Przeczytaj również:

Niewidzialne dziecko
Jak nie rozwieść dziecka z ojcem


Dodał(a): Michalina Gruszka , Poniedziałek 03.10.2011 (aktualizacja: 2011-10-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
paula2509
jak związek ma sie rozpaść to i tak sie rozpadnie i nie ważne czy będą w nim dzieci czy nie
Dodano: 2011-10-03 15:53:42 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×