Gdy lęk zabija radość życia

Lęk towarzyszy każdemu. Nawet jeśli stawiasz czoła wyzwaniom życiowym, zdarza się, że dopada cię lęk. Czasami nie wiesz, czego się boisz i dlaczego. Ale to mija, a ty o wszystkim zapominasz. Bywa jednak, że lęk utrudnia ci funkcjonowanie. Nie możesz jeść, spać, pracować. Od lekarzy słyszysz: "Nic pani nie jest", "To nerwica. Dziś ma ją każdy". Bierzesz ziołową tabletkę na uspokojenie, ale to nie pomaga...

Gdy lęk zabija radość życia


"Kiedy miałam 16 lat wyprowadziłam się z domu. Moje dzieciństwo było jak zły sen. Nie potrafię o tym spokojnie mówić. Poradziłam sobie. Od lat nie utrzymuję kontaktów z rodzicami. Mam kochającego męża, kończę studia, wprowadzamy się do własnego mieszkania. W zeszłym roku, przed wyjazdem do pracy zagranicą zachorowałam na grypę żołądkową. Było tak źle, że znalazłam się w szpitalu. Lekarze zapewniali, że jestem zdrowa, ale czułam się fatalnie. Schudłam 10 kg. Zrobiłam badania. Choć wyniki wyszły dobre, czuję się fatalnie. Każde wyjście z domu budzi mój lęk. Miewam zawroty głowy i nudności. Przestałam jeździć autobusami, bo boję się, że zemdleję. W samochodzie kręci mi się w głowie. Bywa, że w nocy budzę się zlana potem i nie mogę złapać tchu. Lekarz przepisuje mi coraz silniejsze tabletki na uspokojenie, ale po nich jest jeszcze gorzej. Wchodzę na fora internetowe. Wiele jest osób, które tak jak ja cierpią na nerwicę lękową. Im też nie pomagają lekarstwa.  Zbliża się wyjazd, a ja nie wiem, czy dam radę. Nie wytrzymam tylu godzin w samochodzie, nie wiem, co będę tam jadła, boję się, że jeszcze bardziej schudnę. Tracę wiarę w to, że ktoś mi pomoże".
Marta z Kielc


W Polsce na nerwicę lękową cierpi ok. 30 proc. populacji. To choroba cywilizacyjna. Życie pod presją, stres towarzyszący nam na każdym kroku, to główni winowajcy. Osiowym objawem nerwicy lękowej jest utrzymujące się uczucie niepokoju. Naładowane lękiem myśli często związane są z dolegliwościami fizycznymi. Zazwyczaj dołączają problemy ze snem, poczucie zagrożenia i w konsekwencji zmęczenie, zniechęcenie, samotność. Chory nie potrafi się zrelaksować. Pomimo dobrych wyników badań i zażywanych leków, pojawiają się nowe objawy. Z upływem czasu lęk jest tak silny, że chory wycofuje się z życiowych aktywności.

Nerwica to choroba emocji. Korzeniami sięga wczesnego dzieciństwa. U jej podłoża leży silny, wewnętrzny konflikt, z istnienia którego chory najczęściej nie zdaje sobie sprawy. Tak jak u Marty, u której prawdopodobnie istnieje konflikt emocjonalny związany z rodzicami – kocham ich, bo to moi rodzice, ale i nienawidzę, bo przez nich miałam nieszczęśliwe dzieciństwo. Choć, jak sama twierdzi, dziś radzi sobie świetnie, trudno żyć z pretensjami w stosunku do osób, które dały nam życie. Sama myśl – kocham i nienawidzę – budzi lęk, z którym Marta "radzi sobie" poprzez objawy nerwicowe (problemy z żołądkiem).

Jedynym sposobem leczenia jest odkrycie konfliktu wewnętrznego i znalezienie metody uporania się z nim. Można to zrobić przy pomocy psychologa, ale chory musi podjąć świadomą decyzję o pójściu na terapię i uwierzyć, że nerwicę można wyleczyć.

Dodał(a): Michalina Gruszka , Środa 29.02.2012 (aktualizacja: 2012-02-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×