Jasna strona grzechów

Pycha, zazdrość i nieprzyzwoite myśli. Same złe rzeczy? Niekoniecznie. Zamiast posypywać głowę popiołem i szukać rozgrzeszenia, naucz się korzystać ze swoich słabości. Z pożytkiem dla siebie i swojego związku.

Jasna strona grzechów

Pycha, czyli poradzę sobie sama

Grzech pychy zwykle kojarzymy z zarozumiałością i arogancją. Ale w naszych czasach przybiera szczególną postać: dążenia do samowystarczalności. Współczesny pyszałek uważa, że sam jest sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Odrzuca pomoc, bo przyznanie: "Potrzebuję kogoś, kto mi pomoże" odkryłoby jego słabości i ograniczenia. Woli być sam, niż zrezygnować z własnej wygody na rzecz drugiej osoby. Nawet tej najbliższej. Choć pycha objawiająca się w przekonaniu: "Poradzę sobie sama" nie sprzyja miłości, to może kobiecie pomóc w zbudowaniu udanego związku. Z badań Deborah Tannen, słynnej amerykańskiej psycholingwistki, wynika, że najlepiej funkcjonują te pary, które utrzymują równowagę między bliskością a niezależnością. Kobiety mają skłonność do koncentrowania się na zażyłości i bliskości, a mężczyźni – na niezależności i samodzielności. Widać to szczególnie przy podejmowaniu decyzji. Wiele z nas uważa za oczywiste konsultowanie z partnerem planów na weekend lub zakupów. Mężczyźni – przeciwnie, lubią sami decydować np. o kupnie nowego komputera lub wizycie u znajomych. Co z tego wynika dla związku? Frustracje i nieporozumienia. Wielu napięć mogłybyśmy uniknąć, gdybyśmy więcej grzeszyły pychą, czyli były bardziej samodzielne. Miały swoje sprawy i zajęcia. Dały sobie prawo do robienia tego, co sprawia nam frajdę. Nie biegły z każdą sprawą do faceta, tylko radziły sobie z nią same. On nie wie, czy w piątek będzie miał czas? Nie czekaj na jego decyzję, tylko zorganizuj sobie wieczór. Powiedz mu: "Piątek mam zajęty, spotkamy się w sobotę". To wzmocni twoją pewność siebie i sprawi, że jemu zacznie bardziej zależeć.

Chciwość, czyli chcę więcej

Chciwość kojarzy się z gromadzeniem pieniędzy i dóbr materialnych. W naszej konsumpcyjnej kulturze łatwo ulec obsesji kupowania. Pracujemy na dwa etaty, by mieć więcej modnych ubrań i ładnych mebli. Nie mamy czasu dla siebie i bliskich, bo spędzamy go w centrach handlowych. – Ale nawet najładniejsza kanapa i kolekcja modnych butów nie zaspokoi apetytu chciwca – twierdzi Krzysztof Wielgopolan, psychoterapeuta ze Stowarzyszenia Psychoterapii Egzystencjalnej. – Bo osoba chciwa tak naprawdę chce czegoś innego niż nagromadzonych dóbr. Przynosi do domu torby z ubraniami, ale za chwilę znów czuje, że "zjadła" za mało. "Konsumuje" nowe meble, samochody i wycieczki, ale wciąż ma niedosyt. Czy to źle, że wciąż nam za mało, że mamy apetyt na więcej? Nie. – Pod warunkiem że zdamy sobie sprawę z tego, czego nam brakuje – dodaje Wielgopolan. – Wtedy mamy szansę to dostać. Chciwość to tak naprawdę potrzeba miłości i bliskości. To nic złego, że chcesz więcej szacunku i oddania w związku. Nie wstydź się tego, że potrzebujesz więcej oznak zaangażowania i miłości partnera. "Ale trzeba pamiętać też, że mężczyźni angażują się w związek wolniej niż kobiety" – radzi David Zinczenko, współautor książki "Mężczyźni, miłość i seks. Instrukcja obsługi faceta". Gdy okazuje się, że jest wam razem przyjemnie ze sobą, on czuje się szczęśliwy na tym etapie. I często tylko twój apetyt na większe zaangażowanie potrafi ruszyć go z okopów pt. "luźny związek". Dlatego nie czuj się winna, gdy on ma pretensje: "Wiecznie ci mało!". Tylko powiedz z uśmiechem: "Tak, kochanie, wciąż mało mi tak wspaniałego mężczyzny jak ty". To powinno go rozbroić.

Nieczystość, czyli pożytki z fantazji

"Chciałabym, żeby mój facet mnie związał i ostro się ze mną kochał, używając przy tym wulgarnych słów" – zwierza się młoda kobieta na forum internetowym. Zaraz potem dodaje: "Boję się, że jestem nienormalna, skoro mnie to podnieca". Ale to nie jest nienormalne – wynika z badań psychologów. Najczęstsze i najbardziej podniecające dla badanych kobiet były fantazje, w których: ktoś przyglądał się temu, jak uprawiają seks, one same przyglądały się kochającym się parom oraz były zmuszane do seksu. – Moje pacjentki często fantazjują, że mężczyzna zmusza je do stosunku – twierdzi dr Kazimierz Szczerba, seksuolog i psycholog. – Ale to nie znaczy, że marzą o gwałcie. Fantazja pomaga im przezwyciężyć wstyd lub poczucie winy związane z seksem. Jeśli kobieta wychowała się w rodzinie, w której "te sprawy" kojarzyły się z czymś grzesznym, to nawet po ślubie może czuć się winna, że ma potrzeby seksualne. Fantazjując o tym, że partner zmusza ją do seksu, czuje się rozgrzeszona. Czy możemy więc do woli oddawać się fantazjom o przemocy w seksie? Tak. Ale pod warunkiem że się zastanowimy, dlaczego podniecająca jest myśl, że partner nas zniewala. – Być może chodzi o to, żeby w łóżku był bardziej zdecydowany i dominujący – mówi dr Szczerba. – Lecz jeśli w ciągu dnia kobieta nieustannie mu matkuje: "Włóż ciepły sweter", "Weź parasol", to w seksie on też oczekuje instrukcji i opieki. Dlatego warto zastanowić się, co zmienić w codziennym życiu, by partner mógł poczuć się bardziej męski.


Dodał(a): Agata Koschmieder , Czwartek 29.09.2011 (aktualizacja: 2011-09-28)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
mojeori24
cudowny miodzik czekoladowy z Oriflame www.mojeori24.pl
Dodano: 2011-11-29 21:16:48 Zgłoś nadużycie
niezapominajka123
W takich chwilach cieszę się, że nie należę do Katolik-Power :D
Dodano: 2011-10-01 17:42:47 Zgłoś nadużycie
paula2509
najlepiej... wszystko to grzechy...
chory wymysł Kościoła
Dodano: 2011-09-29 17:30:57 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×