Jestem niewidzialna

Do psycholog Ewy Klepackiej zgłosiła się Monika, która uważa, że wszyscy dookoła ją lekceważą. Na czym tak naprawdę polega jej problem? Czy jedna rozmowa wystarczy żeby sobie z nim poradzić.

Chcę być ważna dla innych

Monika (40 lat, nauczycielka, mąż, dwoje dzieci): Jest pani kolejną terapeutką, do której przyszłam.

Ewa Klepacka: Proszę opowiedzieć o tych doświadczeniach.

Pierwsza terapeutka ciągle zmieniała terminy sesji, czasami je odwoływała. Druga była w ciąży i po miesiącu okazało się, że musi pójść do szpitala, więc przerwała spotkania. Czy uważa pani, że to jest profesjonalne?

Terapeutę także dotykają choroby, nieprzewidziane sytuacje, ale rozumiem, że było to dla pani przykre doświadczenie. Co pani czuje, opowiadając mi o tym?

Nie trzeba się ze mną liczyć, jestem nieważna, nie warto się mną przejmować.

Teraz czuje się pani nieważna?

Dla nikogo nie jestem ważna.

Proszę przytoczyć kilka przykładów sytuacji, w których tak się pani czuje.

Dla mojego męża najważniejsza jest jego rodzina, praca, koledzy, a nawet pies. Dzieci nie liczą się z moim zdaniem. Koleżanki z pracy mnie nie zauważają. Nawet ekspedientki w sklepie...

Pani Moniko, proszę jednym słowem określić swój problem.

Kiedy w bloku podbiegam do windy, sąsiedzi zatrzaskują mi drzwi przed nosem. Wczoraj poszłam do lekarza – okazało się,że wszyscy byli zapisani, tylko mnie zabrakło na liście pacjentów...

Kiedy pani słucham, odnoszę wrażenie, że nosi pani czapkę niewidkę. Jakie to uczucie być niewidzialną dla ludzi?

(Monika przygląda mi się uważnie). Rzeczywiście, jestem niewidzialna.

Pani nie jest niewidzialna (podchodzę do niej, dotykam jej ramienia). Widzę panią, mogę dotknąć. Pani czuje się niewidzialna. Proszę zauważyć różnicę pomiędzy: "Jestem niewidzialna" a "Czuję się niewidzialna". Taka sama różnica jest pomiędzy: "Jestem nieważna" a "Czuję się nieważna".

To dla mnie to samo.

Pani czuje się nieważna, niewidzialna, ale to wcale nie oznacza, że taka jest pani naprawdę. Ma pani problem, ale nie jest pani swoim problemem. Zróbmy ćwiczenie. (Na fotelu obok kładę poduszkę). Ta poduszka wyobraża pani problem – bycie niewidzialną. Symbolicznie "wyjmuję" go z pani i kładę na fotelu. Przez chwilę nie będziemy się nim zajmować. Proszę opisać mi chociaż jedną sytuację, kiedy ostatnio czuła się pani ważna.

(Monika długo się zastanawia). Niedawno, w nocy, mój synek zachorował, rozbolał go brzuch. Przybiegł do mnie do sypialni, przytulił się, poprosił, żebym rozmasowała mu brzuszek, a kiedy to zrobiłam, powiedział, że mniej go boli.

Jest pani ważna dla swoich dzieci. A jakaś inna sytuacja? Z mężem?

Kiedy wyjeżdża służbowo, zawsze prosi, bym pomogła mu dobrać krawat do koszuli.

Pani zdanie jest dla niego ważne.

(Monika po raz pierwszy się uśmiecha). Kilka dni temu dyrektorka szkoły poprosiła, bym porozmawiała z uczniem, z którym są problemy. Stwierdziła, że jak ja sobie z nim nie poradzę, to nikt inny tego nie zrobi.

Jest pani dobrą nauczycielką. Dyrektorka polega na pani profesjonalizmie, ma do pani zaufanie. (Przez kilkanaście minut szukamy w doświadczeniach Moniki sytuacji, w których czuła się doceniona, kompetentna, ważna). Wróćmy do pani problemu (wskazuję ręką poduszkę leżącą na fotelu). Teraz on czuje się nieważny. To doskonale, ale na moment oddajmy mu głos. Kiedy po raz pierwszy poczuła się pani – ale nie była, proszę pamiętać o tym rozróżnieniu
– nieważna dla męża?

Kiedy organizowałam swoje przyjęcie urodzinowe, a mąż pojechał do chorej matki.

Co powiedział przed wyjściem z domu?

Że się martwi i musi do niej pojechać.

Powiedział, że matka jest dla niego ważniejsza od pani?

Nie, ale to chyba oczywiste?

To pani nadała tej sytuacji takie znaczenie. On jedynie dokonał wyboru, spełnił swój obowiązek. Ja w takich okolicznościach pomyślałabym, że to naturalne. Nie czułabym się z tego powodu mniej ważna dla męża. Inna kobieta być może by się wściekała, próbowała wymusić, by został. A jeszcze inna przełożyłaby przyjęcie i pomogła mężowi zająć się chorą matką. Każdą sytuację, która się nam przydarza, można interpretować na wiele sposobów. Jednak
to od nas zależy, który scenariusz wybierzemy. Pani swoje "czucie się nieważną" przełożyła na inne relacje: z dziećmi, koleżankami z pracy, sąsiadami. Na dodatek uczucia zamieniła pani na wartości: "Czuję się nieważna" na "Jestem nieważna". Od tej chwili wiele, nawet błahych, wydarzeń dopasowuje pani do swojego scenariusza. Kiedy oddzieliłyśmy problem od pani, okazało się, że ma pani w życiu również scenariusz: "Czuję się ważna".

Pewnie to dlatego, że w dzieciństwie byłam tym mniej ważnym dzieckiem?

Być może. Jeśli chciałaby pani popracować nad przyczynami tego, że czuje się pani nieważna, to byłaby to kwestia dłuższej terapii. Dziś chcę pani jedynie pokazać, że mamy problemy, ale nie jesteśmy problemami. I, co ważniejsze, zawsze mamy wybór: pozwolić, by problem rozszerzał się na inne sfery naszego życia, lub – przeciwnie – koncentrować się na tym, co dobrego nam się przydarza, zwiększa nasze poczucie wartości.


Dodał(a): Magdalena Milewska , Środa 28.03.2012 (aktualizacja: 2012-03-26)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×