Kiedy miłość jest jak nałóg

Kobieta, która kocha za bardzo, najbardziej na świecie boi się samotności i odrzucenia. Dlatego zrobi wszystko, by zatrzymać przy sobie partnera, mimo że on ją krzywdzi. Jednak ona ciągle wierzy w to, że kiedyś będzie z nim szczęśliwa, że on się zmieni dzięki niej. Bo ona ma silną potrzebę bycia potrzebną i kochaną. Dlaczego? Bo nie dostała tego wszystkiego od swoich rodziców. Jej problem zaczyna się w dzieciństwie.

Kiedy miłość jest jak nałóg



Twoja miłość jest jak nałóg, a mężczyzna, którego wybrałaś na życie jest jak narkotyk. Na pewno nieraz powtarzałaś sobie, że potrafiłabyś żyć bez niego, a to, że nadal tkwisz w tym związku, to twój świadomy wybór. Ale tak naprawdę najbardziej na świecie boisz się samotności, bycia niekochaną i niedocenianą.

Rozpaczliwie wierzysz, że mężczyzna, którego kochasz jest jedynym lekarstwem na uśmierzenie twoich lęków. I może jeszcze ciągle się pocieszasz, że twój związek nie jest wcale taki najgorszy, bo w końcu my, kobiety, zostałyśmy stworzone po to, by służyć, opiekować się, stawiać potrzeby innych przed swoimi. A może jesteś już krok dalej? Wgłębi serca, po cichu, przed samą sobą przyznałaś się, że życie z tym mężczyzną przynosi ci więcej cierpienia niż radości, ale jesteś silna, jeszcze wiele potrafisz znieść i będziesz tkwić u jego boku tylko po to, by cię kochał.


Tylko mnie kochaj

W dorosłym życiu nieświadomie odtwarzamy i przeżywamy na nowo historie z dzieciństwa. Marzymy, by w miłosnym związku dostać to, czego nie dali nam rodzice. Ale los płata nam figla – ból, strach i cierpienie z dziecięcego pokoju wracają do nas ze zdwojoną siłą. Czy to oznacza, że nie zasługujemy na miłość?

W dzisiejszych czasach nie istnieje model szczęśliwego związku. W miłości jesteśmy jak architekci amatorzy, którzy cegiełka po cegiełce budują dom życia. Jeśli wyjdzie nam dom bez okien, a my i tak wierzymy, że będziemy w nim szczęśliwi, mamy do tego prawo. Tylko czy na pewno jesteśmy szczęśliwi?

Twój partner pije, jest hazardzistą, zdradza cię, notorycznie i bez efektu szuka pracy, cały dom jest na twoim utrzymaniu, a przyjaciółki radzą ci: "Zostaw go, on nie jest ciebie wart". Jesteś wściekła. Myślisz: "Jak one mogą mi to robić? Cóż, widocznie to nie jest prawdziwa przyjaźń. One nic nie wiedzą. Nie znają go. On mnie potrzebuje, zginie beze mnie. A że czasami mnie rani? Nikt nie jest idealny. Kilka dni temu powiedział, że jeśli będę taka namolna i nadopiekuńcza, odejdzie. Nie, tylko nie to, nie pozwolę mu, uratuję go, ocalę nasze małżeństwo swoją miłością, będę kochać za nas dwoje...".

To prawda. Jesteś w tym mistrzynią, doskonalisz się w tej sztuce od dzieciństwa. Im bardziej cierpisz, tym bardziej kochasz.


Potrzeba bycia potrzebną


Twój rodzinny dom był jak twierdza. Wszyscy mieliście wyznaczone role i biada temu, kto próbował wypaść ze swojej. W domu nigdy nie mówiło się o uczuciach. Twoje potrzeby i emocje były lekceważone. Uczyłaś się nie dowierzać swoim spostrzeżeniom, żyłaś w przekonaniu, że to inni mają rację, a nie ty. Długo nie zauważasz, a może nie chcesz przyjąć do wiadomości, kiedy ktoś cię krzywdzi.

Ciągle wchodzisz w toksyczne związki: w pracy, w miłości, w przyjaźni. Nie potrafisz zadbać o swoje potrzeby, zwłaszcza jeśli ich zaspokojenie jest sprzeczne z interesami osób dla ciebie ważnych. Szukasz ludzi, którymi mogłabyś się zaopiekować. Wierzysz, że ktoś weźmie cię kiedyś w ramiona i powie: "Kocham cię za to, co dla mnie robisz".



Dodał(a): Michalina Gruszka , Piątek 13.04.2012 (aktualizacja: 2012-04-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×