Kochanek, kolega czy wibrator?

Bycie samemu nie jest równe z życiem w celibacie. Jedne singielki docenią uroki życia bez partnera i korzystają z życia mając wielu różnych kochanków. Drugie wolą stałych "kolegów do łóżka" i seks bez zaangażowania emocjonalnego. Jeszcze inne przyznają, że w ich przypadku najlepszym rozwiązaniem jest… autoerotyzm.

kobieta na łóżku

Trzeba korzystać z życia

Część kobiet uważa, że brak stałego partnera, to zaleta, a nie wada życia w pojedynkę, ponieważ kiedy nie ma się zobowiązań można  eksperymentować w sferze seksu, mieć urozmaicone życie intymne i realizować przeróżne potrzeby oraz marzenia.

To prawda, że nie mam teraz stałego faceta i na obecną chwilę mi to pasuje.  To daje dużo możliwości.  Teraz mam wielu partnerów, właściwie co tydzień poznaję kogoś w klubie, i zwykle lądujemy  u mnie lub u niego. To takie jednonocne fascynacje. Czuję się naprawdę wolna, w takich spontanicznych przygodach. Ze stałym partnerem nie realizowałabym takich dzikich  fantazji, bo byłoby mi głupio, ale  z tymi, których raczej drugi raz  nie spotkam, to czemu nie. Niektórzy mówią, że to prowadzi donikąd, może tak jest, ale ja nie potrzebuję na ten moment niczego i innego – Dagmara, 31 lat.

Nie mają poczucia winy: "źle robię", "tak przecież nie można", "co powiedzą o mnie inni". Zazwyczaj sypiają z mężczyznami, których nie znają, nigdy z kolegami z pracy, czy z kręgu bliskich znajomych. Jedna z kobiet przyznała, że jej najbliższe towarzystwo nic nie wie o jej  przygodach i "tak jest najlepiej". Nie rodzi to zbyt wielu pytań na temat "tych panów", nikt jej też nie ocenia i nie poucza.   Większość z nich zdaje sobie sprawę, że takie postępowanie jest ryzykowne, bywa niebezpieczne i pociągające jednocześnie.  Poza tym z wielu powodów nie chcą stałych związków, bo po takim seksie "jednorazowego użytku" nie zdążą się do partnera przyzwyczaić, a o to im właśnie chodzi.

"Friends with benefits"


Są też takie dziewczyny, dla których jednonocne przygody są zbyt niebezpieczne i wolą zaspokajać swoje potrzeby z kimś, kogo lubią, komu ufają  i kogo dobrze znają.

Może to dziwnie zabrzmi, ale ja sobie radzę ze swoimi potrzebami. Dziwnie mi o tym mówić, ale właśnie dlatego sypiam ze swoim dobrym kumplem. Zawsze się lubiliśmy, oboje nogo nie mamy. Kiedyś wypiliśmy za dużo wina i jakoś tak się stało, że wylądowaliśmy w łóżku. Było OK, nie, że fantastycznie i niebo się otworzyło, ale po prostu przyjemnie. Stwierdziliśmy, że było fajnie i może to powtórzyć. Spotykamy się od czasu do czasu, nie jest to nic regularnego. Po prostu traktujemy siebie dość instrumentalnie, ale wszystko najpierw obgadaliśmy, żeby nie komplikować tego układu. On mi się nie podoba w kategorii potencjalnego partnera, ja też jestem dla niego tylko kumpelą. Nie ma mowy o zakochaniu. Ma być prosto i przyjemnie, to wszystko – Klara, 27 lat.   

Oczywiście ryzyko przyzwyczajenia się do drugiej osoby, nawiązania z nią głębszej relacji nie jest w tym wypadku całkowicie wykluczone. Singielki liczą się z tym, że "partner od łóżka" może się w nich zakochać. One starają się nie myśleć w tych kategoriach i "zabezpieczać" emocjonalnie – nie myśleć o wspólnie spędzonych chwilach, nie snuć planów, nie spędzać razem zbyt dużo wolnego czasu poza samym seksem.

Romanse mnie męczą

Nie wszystkie singielki zgadzają się z tym poglądem, przyznając, że takie podejście "tylko seks i nic więcej" nigdy się nie sprawdza na dłuższą metę i zawsze prędzej czy później  sprawy się komplikują. Jedna ze stron zaczyna chcieć czegoś więcej: . "nawet sypiając z wrogiem, można się w nim zakochać"  - mówi 26-letnia Jagoda. Dlatego ona i inne dziewczyny wolą żyć same.

Nie ma mowy o żadnych przelotnych romansach. Byłam nie raz w takich układach i oczywiście na początku jest ekscytacja, fajerwerki, tylko potem okazuje się, że trzeba się pilnować, że zawsze któraś ze stron jest uwikłana w inną relację, albo w pracę. Niby chcesz się zaangażować, a nie możesz i tak się bez sensu człowiek męczy. Nie ja dziękuję za taką karuzelę emocji. Raz na górze, raz na dole. To mnie za bardzo boli. Także od huśtawki nastrojów, wolę swoją singielską przewidywalną codzienność. Romanse są beznadziejnie męczące   – Agnieszka, 32 lata.


Seks tylko z ukochanym

Pójście z kimś do łóżka jest także traktowane przez niektóre singielki  jako nierozłącznie związane z bliską intymną więzią z partnerem i  wzajemną miłością. Bez tego seks staje się jałowy i  traci swoje prawdziwe znaczenie – zbliżania i stawiania się jednością w wymiarze nie tylko cielesnym, ale i emocjonalnym oraz duchowym.
Dla mnie seks jest jedną z najpiękniejszych spraw na świecie, ale  zawsze jest związany z miłością, wtedy jest przepięknie. To nie tak, że jestem jakaś mega wierząca i traktuję swoje ciało jak jakąś świątynię, do której tylko wybraniec ma dostęp. Natomiast wiem jak smakuje seks z kimś kogo się kocha, i z kimś kogo się nie kocha. Dla mnie różnica jest kolosalna. Chce być kochana  i kochać, bo wtedy czuję się bezpiecznie, komfortowo w łóżku. Jak się kogoś nie zna dobrze to nigdy nie wiadomo, czego się można spodziewać. Poza tym ja się po prostu źle czuję po takich przygodach – Karolina, 28 lat.

Daję sobie radę sama

Są i takie dziewczyny, które przyznają się, że żyją w celibacie. Niektóre przez kilka miesięcy, inne nawet przez kilka lat nie uprawiały z nikim seksu… poza samą sobą.
Jak sobie radzę z seksem? To jest dobre pytanie. Radzę sobie, całkiem dobrze sama. Nie jestem pruderyjna, więc powiem prosto z mostu, mam mnóstwo seks gadżetów w domu, różne wibratory, kulki, żele. Lubię też oglądać porno, choć to może nietypowe jak na dziewczynę. Boję się takiego przypadkowego seksu, chorób, niebezpiecznych sytuacji. Jestem sama, ale to nie znaczy, że mam być niezaspokojona seksualnie. Wiem jak sobie robić dobrze szybko, a jak powoli i robię to dość regularnie – Kasia, 34 lata.

W ich przypadku brak stałego partnera nie oznacza braku czerpania przyjemności z seksu. Tylko jedna kobieta obawia się, że przyzwyczaiła się do takiej formy zaspokajania własnych potrzeb i może być jej trudno osiągnąć satysfakcję z partnerem. Niestety przyznaje, że żaden mężczyzna technicznie nie dorówna wibratorowi i "jego różnym opcjom". Choć zdaje sobie sprawę, że seks to nie tylko fizyczne doznania, ale i poczucie bliskości, których oczywiście wibrator nie daje.

Okazuje się, że ile singielek tyle zdań na temat tego czy seks uprawiać bez zobowiązań, czy czekać na stały związek, czy miewać stałe relacje typu "przyjaciel do łóżka", czy jedynie jednonocnych kochanków. Dla niektórych wybór jest oczywisty – autoerotyzm bez granic, bo samej siebie nie można się wstydzić, darzy się miłością i nigdy się nie zdradzi. Każdy ma własną receptę na życie seksualne. I dobrze, bo nie ma jednej recepty -  ile kobiet, tyle potrzeb i sposobów ich zaspokajania.

Tekst: Dr Julita Czernecka - ekspert Sympatia.pl

sympatia.jpg

Dodał(a): Karolina Kawecka , Piątek 25.05.2012 (aktualizacja: 2012-05-25)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Ulka
Ja tam wolę kolegę do łóżka, czasem i śniadanie zrobi, grunt to się nie zakochać. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Dodano: 2012-05-27 20:33:41 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×