Krzyknął, popchnął, uderzył…

Wrócił z pracy zdenerwowany i znowu podniósł na ciebie głos. Przyłapałaś go na czytaniu twoich maili, a kiedy powiedziałaś, że sobie tego nie życzysz, popchnął cię. Innego dnia wykręcił ci rękę, złapał za włosy, albo wyśmiał w towarzystwie. Przemoc wyklucza miłość. Jeśli uderzył cię raz, prawdopodobnie zrobi to po raz drugi.

Krzyknął, popchnął, uderzył…

Osoba, która cię atakuje, przestaje być mężem, kochającym partnerem. Staje się agresorem, a ty stajesz się osobą maltretowaną, czyli ofiarą, żyjącą pod jednym dachem z katem. Trudno nie zauważyć twoich siniaków, czy podbitych oczu. Ale przemoc może przejawiać się także wymuszaniem współżycia seksualnego, obrażaniem i wyzywaniem, kpieniem i wyśmiewaniem, a także ograniczaniem.

Wszystkie akty przemocy mają jeden wspólny mianownik - emocjonalne i psychologiczne piętno, jakiego doznajesz jako osoba przemocowana. Zaatakowana przez małżonka odczuwasz potworne przerażenie i szok. Kiedy atak jest wyjątkowo brutalny i trwa kilka sekund, często jedyną myślą jaka ci towarzyszy jest: "On mnie zabije!".

Gdy akty przemocy powtarzają się, możesz stać się ofiarą wyjątkowo opanowaną i pozbawioną emocji. Możesz całkowicie przejąć na siebie odpowiedzialność za akt agresji, wzmocnić własne poczucie winy i utwierdzać się w przekonaniu, że to ty go zdenerwowałaś. Po ataku, często pozostajesz w odrętwieniu, płacząc z bezradności, próbując pogodzić się z rolą bezbronnej ofiary.

To pogodzenie może być tak silne, że kierowana urazami i irracjonalnym dążeniem do ukarania samej siebie, możesz w sposób świadomy lub nieświadomy prowokować swojego kata do kolejnych aktów przemocy. Bez względu na okoliczności, w żaden sposób nie ponosisz odpowiedzialności za fakt maltretowania. Wydaje ci się, że z przejawami brutalności musisz borykać się sama i nie ma dla ciebie ratunku. Nic bardziej błędnego. O każdym akcie przemocy powiadom policję, w przeciwnym wypadku bardzo wiele ryzykujesz. Nie jest to akt twojej zemsty, ale postawienie sprawcy w obliczu konsekwencji jego czynów.

Czasami pierwszy akt przemocy jest manifestacją dysproporcji sił, który ma ci pokazać: "kto tu rządzi". Jeżeli taki atak pozostanie bez bolesnych konsekwencji dla sprawcy maltretowania, istnieje duże prawdopodobieństwo, że sytuacja zacznie się powtarzać. Coraz częściej będzie dochodziło do awantur, spięć i kłótni.

Twoje próby załagodzenia sytuacji, przepraszanie, tłumaczenia się, nie będą odnosiły żadnego skutku. Akt przemocy będzie musiał nastąpić, żeby rozładować złość sprawcy. Oczywiście kiedy da znać o sobie poczucie winy, sprawca będzie starał się zadośćuczynić i zrekompensować ci doznaną krzywdę. Będzie kupował kwiaty, prezenty, obiecywał poprawę, ale to nie odbuduje twojego poczucia bezpieczeństwa i zaufania.  

Każda awantura domowa, będzie napawać cię przerażeniem, że skończy się biciem. Niejednokrotnie sytuacja będzie stawać się tak napięta, że sama będziesz prowokować jego wybuch agresji, żeby mieć już "to" za sobą.
Każdy konflikt będzie powodować twój lęk, czasami wręcz panikę, wzmagać poczucie bezradności i odbierać chęć do życia. Będziesz stawała się coraz bardziej bierna, niesłusznie obciążając się za taki stan rzeczy. Mając poczuciu winy, będziesz usuwać wszystkie przeszkody, które mogą stać się przedmiotem nieporozumienia. Będziesz starała się jedynie przetrwać, bo utraciłaś kontrolę nad swoim życiem.

Po kolejnym pobiciu znów będą przeprosiny, obietnice poprawy i znów poczujesz się kochana. Całe zajście puścisz w niepamięć, traktując je jako nic nie znaczący przypadek. Nic bardziej złudnego, ten cykl będzie się powtarzał.

Wiele z nas tkwi w patologicznych związkach ponieważ uważamy, że same nie damy sobie rady. Nie poradzimy sobie finansowo, żaden inny mężczyzna nas nie zechce. Mamy wspólne mieszkanie, kredyt do spłacenia, no i dzieci potrzebują ojca. Wiara w to, że partner - oprawca zmieni się (przecież bywa dobrym ojcem, czułym kochankiem) jest na tyle silna, że nie decydujesz się na rozwód, nie podejmujesz prób asertywnych zachowań, a nawet nie poszukujesz pomocy.

Innym powodem pozostawania w takiej relacji, jest lęk przed zemstą oprawcy. Nie wierzysz w skuteczność wymiaru sprawiedliwości, policji i pomocy społecznej. Dopóki nie zrozumiesz, że nikt nie ma prawa stosować wobec ciebie przemocy, że agresja partnera nie wynika z twojej winy, że chcesz wyjść z roli ofiary, nikt ci nie będzie w stanie pomóc.

Tekst: Ewa Klepacka, psycholog

Źródło: MilionKobiet.pl




Dodał(a): Redakcja , Wtorek 10.05.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (12)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
modlitwazaby
Kiedy wreszcie do świadomości spolecznej dotrze, że ludzie nie dzielą się na "złych" i "dobrych", na "katów" i ofiary... itd. a za związek odpowiedzialne sa obie strony? I mogą zadecydowac czy rozstają się czy nie, skoro zadecydowały kiedys że chca byc razem? Czemu z kobiet robi sie bierne ofiary? Podswiadome prowokowanie mężczyzn to nie jest prowokowanie? Żal. Zostałam uderzona, ale każdy człowiek powinien potrafic sie obronic. Jeśli nie potrafi inaczej, niestety tak.. I to ja zadecyduje, czy go zostawie skoro mnie uderzył, czy go zrozumiem i obronię się skutecznie - a najlepiej po prostu do siebie dotrzec (o ile sa na to szanse). Z jednej strony sie walczy o rownouprawnienie, z drugiej strony ciągle robi sie z kobiet idiotki - maskotki, ktore musza odejsc , czyli okazac swoją totalna bezsilnosc. Oczywiscie nie mowie tutaj o biciu grożącym śmiercią albo jakimś kalectwem... Ale nie wierzę w potrzebe burzenia związku z powodu epizodów przemocy.
Dodano: 2013-05-11 17:53:38 Zgłoś nadużycie
kejzi
Wartościowy tekst, tylko niech mi ktoś powie, kto to jest osoba "przemocowana"? Ratunku! Czy w Polsce nie ma już szans na normalną polszczyznę? Szanowna autorko, po polsku mówi się o osobie "doznającej przemocy".
Dodano: 2011-11-10 21:56:04 Zgłoś nadużycie
polka87
Nie wierzysz w skuteczność wymiaru sprawiedliwości, policji i pomocy społecznej. - Słusznie napisane, ponieważ ciężko mi uwierzyć, że bez siniaków i świadków ktokolwiek uwierzy na słowo...
Dodano: 2011-06-23 10:48:42 Zgłoś nadużycie
mona
Witam, jak łatwo ocenić, odeszłabym i już... , tyle że to nie takie proste, owszem mam to za sobą i dziś też mogłabym powiedzieć odejść i kropka, ale wtedy ? człowiek doznaje szoku, a potem kiedy z tym walczy i stara się to zrozumieć nic nie jest proste i łatwe, bo jest wiele czynników które paraliżują nie tylko strach przed tym że sobie nie poradzimy ale też brak zrozumienia wśród najbliższych, bo kiedy masz siniaka na twarzy ok, to widać wiec jest jasne ale kiedy doznajesz znęcania się psychicznego i bicia tak by śladów nie było, kiedy przemoc psychiczna jest nie do pokazania, to wcale nie jest to proste, a prawda jest taka że długo nikt nie chciał mi wierzyć w to co ja mówiłam, i długo to trwało nim prawda wyszła na jaw, a takim kobietom trzeba po prostu pomóc, a czasami wystarczy po prostu wysłuchać, i nie ma co się oszukiwać, sąsiad za ścianą też uda ze nic nie słyszał, wiec jak takie kobiety mają od tak powiedzieć koniec kropka ?
ta która tak może ma wielkie szczęście zamknąć drzwi koniec i kropka, ale w większości są to kobiety które znikąd nie otrzymują wsparcia i same muszą walczyć, bo nie ma nic przyjemnego w opowiadaniu wszystkim dookoła z tego co przeszły. Pozdrawiam, wszystkie te kobiety które mają to za sobą i szczególnie życzę siły i wsparcia tym które w tym tkwią.
Dodano: 2011-06-22 22:26:55 Zgłoś nadużycie
wiola
Dla mnie to byłaby szybka decyzja,czy po ślubie,czy z dziećmi odeszłabym od takiego typa.BEZ ZASTANOWIENIA!
Dodano: 2011-06-22 19:31:18 Zgłoś nadużycie
nana27
Dawno temu i ....prawda :( nigdy mnie nie uderzył ale popchał, szarpał za włosy itd.... I to dziwne uczucie .. jednocześnie się kogoś kocha i nienawidzi za razem... Nie tak łatwo odejść bo jest ta głupia nadzieja... ale do czasu...Łatwiej jest odejść jak się nie ma z tą osobą dzieci albo ślubu.../tak jak ja /
Dodano: 2011-06-14 19:42:51 Zgłoś nadużycie
nocte ebrius
Mariola, łatwo powiedzieć : odejdź, zrobi to po raz kolejny. Trudniej natomiast wyjść z takiej sytuacji, zwłaszcza jeśli łączy się to z silnym uczuciem.
Dodano: 2011-06-01 11:10:28 Zgłoś nadużycie
Mariola
Nie rozumiem kobiet, które pozwalają uderzyć się po raz drugi. Nic nie usprawiedliwia nawet jednorazowej przemocy. To jest koniec związku i kropka.
Dodano: 2011-05-15 21:16:42 Zgłoś nadużycie
Mariola
Nie rozumiem kobiet, które pozwalają uderzyć się po raz drugi. Nic nie usprawiedliwia nawet jednorazowej przemocy. To jest koniec związku i kropka.
Dodano: 2011-05-15 21:16:38 Zgłoś nadużycie
olivia2011
Ofiara przemoy może zrobić ten jeden jedyny krok otworzyć się i szukać pomocy przecież każdy ma prawo dotego by nas szanowano my niejesteśmy niczemu winne to oprawcy nieradzą sobie z życiem i emocjami.
Dodano: 2011-05-13 22:38:40 Zgłoś nadużycie
1  2  »

Zobacz również

×