Mama i tata w roli taksówkarzy

Odbierasz dziecko ze szkoły, później szybko zjadacie obiad. Za godzinę twój syn musi być na angielskim, więc wsiadasz w samochód i zawozisz go na lekcje. Żeby nie tracić czasu, nie jedziesz do domu, tylko wpadasz do supermarketu i robisz zakupy. Odbierasz dziecko z lekcji i zawozisz na trening judo. Pędzisz do domu przygotować coś do zjedzenia dla męża i zaczynasz planować wieczór. Z treningu syna odbierze mąż. Ty szybko sprzątasz pokój, bo przecież dzieciak nie będzie odrabiać lekcji w takim bałaganie i dopiero teraz możesz spokojnie zająć się sobą. Jeszcze pozostaje sprawdzenie odrobionych lekcji… ale to już drobiazg.

Mama i tata w roli taksówkarzy

W niedzielę, jest o wiele spokojniej. Zabierasz dziecko do ogródka jordanowskiego żeby pobawiło się z rówieśnikami, a ty spokojnie na ławce przeczytasz swoje ulubione miesięczniki, na które w tygodniu nie było czasu. Masz poczucie, że wszystko toczy się normalnie… No, może ten ciągły pośpiech jest trochę męczący, ale dziecko się rozwija, uczy się całkiem nieźle, uprawia sport. Ale czy tak się dzieje naprawdę? Czy występowanie w roli "taksówkarza" i traktowanie dziecka jak pasażera, jest dobrym pomysłem na wychowanie?

Pamiętaj, że dziecko przede wszystkim identyfikuje się z rodzicami, bardzo trafnie rozumie komunikaty na swój temat i na ich podstawie buduje swój system wartości. Zagospodarowanie dziecku czasu różnymi pozaszkolnymi zajęciami, to nie wszystko. Dziecko potrzebuje konkretnie twojego czasu, żeby czuło się kochane i dostrzegane. Pragnie twojej obecności, żeby móc cię obserwować, brać z ciebie przykład i uczyć się organizować życie w rodzinie. Przecież ta wiedza posłuży mu do budowania własnego związku i wychowywania w przyszłości własnych dzieci.

Twoje poczucie dobrze spełnionego obowiązku, bo dziecko ma doskonale wypełniony czas jest mitem. Tak naprawdę chodzi o twój komfort, o usprawiedliwienie twoich pracoholicznych zapędów, a opowiadanie, że niby spędzasz z dzieckiem mało czasu, ale świetnie go wykorzystujesz, jest zwykłą wymówką. Rodzicom nie wolno składać całej odpowiedzialności za wychowanie dziecka w ręce nauczycieli, trenerów sportowych czy instytucji. Największy wpływ na wychowanie ma wasza rodzina.

Dziecko obserwuje atmosferę w domu, relacje z mężem i nabiera zdolności odróżniania dobra od zła. Twoja tendencja do zbywania dziecka, okazywanie mu zniecierpliwienia, powoduje że nie czuje się bezpieczne, ma poczucie samotności i odrzucenia. Nie możesz wychodzić naprzeciw potrzebom własnego dziecka w ogóle go nie znając. Może chodzi na to judo, tylko dlatego, bo nie masz czasu porozmawiać z nim o tym, że jego sportowe zainteresowania dawno się zmieniły. Nie czerpie z tych treningów żadnej satysfakcji i chętnie grałoby w tenisa, tylko nie ma kiedy ci o tym powiedzieć, lub ty go wcale nie słyszysz.


Dodał(a): Karolina Czaja , Środa 20.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-20)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
hayabusa86
no właśnie takie czasy... Malo jest rodzin w których poświęca się dość uwagi dzieciom. U nas w domu na szczęście zarabia mąż a ja tak ustaliliśmy zajmuję się dziećmi. Odpowiada nam to i póki co każdy się spełnia w swojej roli. A jak będzie dalej czas okaże:)
Dodano: 2011-07-28 07:54:31 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Takie czasy. A ja żałuję bardzo, że jak byłam mała to rodzice nie mieli na to fifnasów, aby zapewnić mi jakieś lekcje np tańca, gry.
Dodano: 2011-07-21 21:33:17 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×