Masz zły humor? Nie idź do fryzjera

Kobiety zwykle zagłuszają swoje emocje babskimi przyjemnościami. Ale na dłuższą metę to nie pomaga, często problemem wcale nie jest zły humor. On tylko maskuje frustracje, które głęboko ukrywasz.

Masz zły humor? Nie idź do fryzjera


Tego dnia miałam zły nastrój, taki babski, kiedy to nie bardzo wiadomo, o co chodzi, ale dusza łka. Chciało mi się płakać, wszystko leciało mi z rąk, a rodzina denerwowała mnie bez wyraźnego powodu. Mąż i dzieci omijali mnie szerokim łukiem. Byłam im za to wdzięczna, wiedziałam, że gdyby mój mężczyzna rzucił zdanie w stylu: "Znowu masz swoje ciężkie dni?", skończyłoby się to awanturą. On nic nie mówił, a ja próbowałam radzić sobie po babsku. Najpierw wybrałam się na zakupy. Snułam się po sklepach, ale nic mi się nie podobało. Pomyślałam więc, że pewnie fryzjer mi pomoże. Po chwili siedziałam na fotelu w eleganckim salonie. Ale...było coraz gorzej. Bolały mnie nawet włosy. Fryzjer próbował być miły, zagadywał, doradzał zmianę uczesania, a ja miałam ochotę go udusić. Wróciłam do domu i poszłam spać w poczuciu, że sama siebie nie rozumiem i jestem histeryczką. Rano wstałam radosna jak skowronek, czarne chmury rozwiały się. Jednak gdzieś tam czułam, że problem nie zniknął, kolejny raz zlekceważyłam swoje emocje, a one oszukane modną fryzurą, która miała być receptą na emocjonalny dół, nadal we mnie były i czekały, żeby znów zaatakować. 

Kobieta zmienną jest 


Ma też swoje humory – tak twierdzą mężczyźni i z pobłażliwością machają ręką na "babskie doły". Kiedy mamy swoje ciężkie dni, omijają nas z daleka. Bardziej odważni proponują: "Kochanie, źle ci? To kup sobie coś ładnego, idź do fryzjera, na masaż, umów się z przyjaciółką, to ci przejdzie". I co robisz? Idziesz na zakupy, do fryzjera, choć wiesz, że na dłuższą metę to nie działa. A gdyby tak tym razem nie próbować oszukiwać samej siebie, tylko przyjrzeć się, co kryje się pod owym złym humorem? Pogrzebać we własnym brzuchu, bo to właśnie tam kryją się kobiece emocje? Ja pogrzebałam, sprawdziłam i już wiem. Pod moimi emocjonalnymi dołami ukrywają się podejrzenia, że mój partner już mnie nie kocha, bo od dawna mi tego nie mówi, zmartwienia o dzieci, lęki związane ze stratą pracy, drobne zdrady przyjaciółki. Wiem, a mimo to nie daję sobie prawa na przeżywanie tych zmartwień. Dlaczego? Bo jestem ambitna i jak większość silnych kobiet chcę być facetem w spódnicy. A faceci – wiadomo – nie płaczą. Od dzieciństwa słyszałam: "Nie bądź drobiazgowa, nie roztkliwiaj się nad sobą, nie analizuj wszystkiego", czyli: "Chcesz być silna, przestań czuć". Ilekroć więc pojawia się chandra, sama sobie tłumaczę, że to tylko babskie fanaberie. I skrzętnie ukrywam swoje lęki, frustracje pod nową fryzurą albo bluzką.

Dodał(a): Marta Śliwińska , Środa 03.08.2011 (aktualizacja: 2011-08-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (6)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
damianultras
podoba mi się pomysł z górami. Fajnie poobcować sam na sam z naturą i przestrzenią ale niestety mieszkam na nizinie.
Dodano: 2011-08-24 12:04:08 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Jak ma zly humor to normalnie drę na wszystkich papaję
Dodano: 2011-08-06 21:26:43 Zgłoś nadużycie
szyszka094
ja idę na spacer żeby się wyciszyć, albo po prostu o tym co mnie dręczy rozmawiam z chłopakiem...zależy jeszcze o co chodzi
Dodano: 2011-08-05 00:34:02 Zgłoś nadużycie
Sesil
Ja jak mam zły humor to idę w góry...zdobywanie szczytów pomaga, kiedy wracam tryskam radością:)
Dodano: 2011-08-04 08:31:34 Zgłoś nadużycie
pilusx3
jak mam zły humor włączam komedie romantyczne i piję czerwone winko ;)
Dodano: 2011-08-03 13:44:00 Zgłoś nadużycie
kobieta
Jak mam zły humor, to biegam albo uprawiam jakiś spor żeby się "wyżyć".
Dodano: 2011-08-03 09:56:31 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×