Miłość z profilu

Nie wystarczy się zalogować. Trzeba wiedzieć, gdzie czekają pułapki i jak zachować się w sieci, by poznać kogoś wartościowego, a nie tracić czas na niewiele warte flirty.

Miłość z profilu


Pierwszy raz spotkaliśmy się po dwóch miesiącach pisania e-maili i rozmów na Skypie – opowiada Alina, 30-letnia sekretarka w firmie handlowej. – Przyznam, że na początku byłam rozczarowana. To nie był ten Wojtek, którego znałam z listów! W internecie był dowcipny, ciepły i otwarty. Na pierwszym spotkaniu okazał się milczącym i nieśmiałym facetem.  Jednak nie zraziła się. Od dwóch lat są małżeństwem, niedawno kupili mieszkanie i mają trzymiesięczną córeczkę Tosię. Są najlepszym dowodem na to, że flirtowanie w sieci może być doskonałą bazą do bliskiego związku. To dlatego, że przed ekranem komputera czujemy się bezpieczniej niż wtedy, gdy siedzimy z kimś twarzą w twarz. Jest to szczególnie ważne dla mężczyzn, którzy mają więcej trudności niż kobiety z mówieniem o swoich uczuciach i potrzebach. W e-mailach i przez Skype’a mogą się ośmielić i powiedzieć o tym, co naprawdę czują i na czym im zależy. To buduje poczucie bliskości. Dzięki niemu nawet rozczarowanie pierwszym spotkaniem nie kończy znajomości. Ponieważ ludzie są już na tyle zżyci ze sobą, że – tak jak Alina i Wojtek – chcą spotykać się nadal. I dać sobie szansę – jeśli nie na prawdziwą miłość, to przynajmniej na przyjaźń i wzajemne wsparcie.

Swoją narzeczoną Basię na portalu randkowym poznał też Piotr, 40-letni prawnik: – Gdy pojawiła się przed kawiarnią, w której byliśmy umówieni, od razu wiedziałem, że to ona. Ujęło mnie w niej to, że nie udawała młodszej ani szczuplejszej. Była sobą: pełną uroku, interesującą 42-letnią kobietą. Kiedyś umówiłem się ze szczupłą blondynką po trzydziestce, a na spotkanie przyszła pulchna szatynka po czterdziestce. Z rozbrajającym uśmiechem wyjaśniła: "Tak naprawdę mam duszę 30-letniej blondynki, więc dałam swoje zdjęcie sprzed dziesięciu lat". Gdy powiedziałem, że nieładnie tak oszukiwać, dostało mi się. "Jesteś męskim szowinistą" – usłyszałem. A ja chciałem spotkać kobietę, której mógłbym ufać.

Bądź wiarygodna

Trudno zaufać komuś, kto kłamie. Niestety, mamy skłonność do ubarwiania swojego wizerunku w sieci. Niekoniecznie z intencją wprowadzenia w błąd. Raczej z powodu kompleksów i braku pewności siebie. Z badań psychologów z amerykańskiego MIT (Massachusetts Institute of Technology) wynika, że mężczyźni zwykle dodają sobie wzrostu, a kobiety odejmują sobie lat i kilogramów. Często wcale nie zastanawiają się nad tym, że taki "retusz" szybko wyjdzie na jaw i zniechęci drugą osobę. Dlatego jeśli zakładasz swój profil na portalu randkowym, bądź uczciwa. Koniecznie dołącz też zdjęcie. Takie, na którym wyglądasz ładnie, ale tak jak w rzeczywistości. Najlepiej zrobione najwyżej kilka  miesięcy temu.

Dodał(a): Marta Śliwińska , Piątek 29.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-29)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (5)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
Jass
Zdrowy rozsądek i instynkt samozachowawczy to podstawa. :-)
Dodano: 2011-11-09 12:37:05 Zgłoś nadużycie
nostradama
Ja poznałam mojego ukochanego w internecie.. nie był to portal randkowy, a połączyła nas wspólna pasja. 400 km odległości nie przeszkodziło nam w niczym!
Dodano: 2011-08-13 11:08:01 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Znam kilka związków z internetu, teraz to norma
Dodano: 2011-08-06 21:43:49 Zgłoś nadużycie
pilusx3
oj różnie bywa ...
Dodano: 2011-08-01 22:29:23 Zgłoś nadużycie
kobieta
Trzeba być ostrożnym ;]
Dodano: 2011-07-29 16:37:53 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×