Mity legły w gruzach

Wiele osób wierzyło w nie bezkrytycznie. Niestety, okazuje się, że daliśmy się wpuścić w maliny sławnym psychologom. Naukowcy wzięli pod lupę niektóre popularne twierdzenia i się z nimi rozprawili.

Mity legły w gruzach

Bardzo często próbujemy zrozumieć, dlaczego w danej sytuacji postąpiliśmy tak, a nie inaczej, analizujemy zachowanie najbliższych, znajomych, szefa. Chcemy odkryć reguły, które rządzą naszym życiem. Dlatego tak łatwo dajemy wiarę twierdzeniom psychologicznym, które szybko, jasno i prosto tłumaczą problemy. W ten sposób porządkujemy rzeczywistość. Jednakże w mediach, internecie, poradnikach znajduje się tyle samo informacji co dezinformacji. Zdaniem amerykańskich psychologów, wykładowców i profesorów prestiżowych uczelni: Scotta O. Lilienfelda, Stevena Jaya Lynna, Johna Ruscio, Barry’ego L. Beyersteina, autorów doskonałej książki "50 wielkich mitów psychologii popularnej", bezkrytyczna wiara w "psychononsensy" może nie tylko fałszować obraz natury ludzkiej, lecz także przyczyniać się do podejmowania niewłaściwych decyzji życiowych. Oto siedem najbardziej popularnych "prawd", które właśnie zostały podważone przez naukę.

1. Wypieramy traumatyczne przeżycia z przeszłości


PRAWDA: PO PROSTU O NICH ZAPOMINAMY

Przekonanie o tym, że wypieramy różne bolesne wydarzenia z dzieciństwa i dopiero psychoterapia jest w stanie je wydobyć, utrwalił Zygmunt Freud. Twierdził, że nerwice i natręctwa są spowodowane seksualnymi doświadczeniami z dzieciństwa, których sobie nie uświadamiamy. I nie da się pomóc pacjentowi, jeżeli on sam do nich nie dotrze i ich nie "przepracuje". Nowoczesne szkoły psychologiczne kwestionują istnienie "wypartych przeżyć". Amerykańscy badacze David Holmes i Richard McNally potwierdzili: bolesnych wydarzeń z przeszłości nie wypieramy, zwyczajnie o nich zapominamy. Gdybyśmy wypierali traumy, wielu ludzi nie pamiętałoby, co ich spotkało w dzieciństwie podczas Holocaustu, czy wymazałoby ze świadomości doświadczenie np. klęski żywiołowej. Fakt, że nie wszyscy chcą opowiadać o dramatycznych przeżyciach, wcale nie oznacza, że je wymazali. Często są zbyt zażenowani, aby o tym mówić. Dlatego lepiej zachować ostrożność w stosunku do psychologów, którzy koniecznie chcą wyłuskać z pacjenta najboleśniejsze "wyparte" wspomnienie z dzieciństwa, uważając, że jest to antidotum na wszystkie jego problemy ze sobą.

2. Lepiej wyładować złość, niż ją w sobie tłumić

PRAWDA: MOŻESZ TŁUMIĆ ZŁOŚĆ, ALE WAŻNIEJSZE JEST ZROZUMIENIE JEJ
PRZYCZYNY

"Wyładuj się", "wyrzuć wszystko z serca", "powściekaj się". Można dać upust złości na różne sposoby: walić pięścią w poduszkę jak Robert De Niro w "Depresji gangstera", krzyczeć przez okno, rzucać szklanką o ścianę. "Jeżeli jesteś zły na kogoś, wyobraź sobie jego twarz na worku treningowym, a potem daj wyraz emocjom pięścią i słowem – radzą niektórzy psycholodzy. Wszystkie te reakcje mają na celu katharsis – oczyszczenie się ze złych uczuć. Jednak złość po pewnym czasie przechodzi sama i wcale nie musisz jej rozładowywać. Wściekanie się nie uspokaja emocji. Przeciwnie, tylko dolewa oliwy do ognia. Wyładowywanie złości ma sens tylko wtedy, gdy towarzyszy temu konstruktywny plan rozwiązania problemu i poznanie jej źródeł! Zamiast więc się irytować, że ktoś znowu zrobił coś nie tak, jak chciałaś, i demonstracyjnie trzaskać drzwiami, zastanów się, co możesz zrobić, aby lepiej formułować i odczytywać oczekiwania.

3. Przeciwieństwa się przyciągają

PRAWDA: PODOBIEŃSTWA SIĘ PRZYCIĄGAJĄ. ONE SPAJAJĄ, A NIE DZIELĄ


Nigdy nie zapomnimy niedobranych pozornie par, takich jak Tom Hanks i Meg Ryan z filmu "Masz wiadomość" czy Ralph Fiennes i Jennifer Lopez z "Pokojówki na Manhattanie".

Psycholożka Lynn McCutcheon sprawdziła, że wiara w wyjątkową siłę i chemię uczuć w takich modelowych "przeciwnych parach" jest bardzo silna – takiego zdania było aż 77 proc. badanych przez nią studentów. Rzeczywistość różni się jednak od hollywoodzkich scenariuszy. I dlatego powiedzenie: "Przeciwieństwa się przyciągają" warto zastąpić zdroworozsądkową mądrością: "Podobne przyciąga podobne". Z badań psychologów wynika bowiem, że nic nie działa tak spajająco na małżeństwo jak np. podobny stosunek do porządku. Bałaganiarz nigdy nie porozumie się z pedantką i na odwrót. Nie pomoże im w tym nawet największe uczucie i najlepszy seks. Partnerzy powinni mieć nie tylko podobne osobowości, ale także hierarchię wartości. I wcale nie chodzi o to, aby byli jednakowi. Mogą, a nawet powinni się różnić, np. gustem filmowym czy kulinarnym. Ale nie typami osobowości. Agresywna i szorstka kobieta nie znajdzie więc ukojenia w ramionach nieśmiałego, wrażliwego mężczyzny. On ucieknie od niej, bo w końcu poczuje się zraniony.

Dodał(a): Marta Śliwińska , Poniedziałek 25.07.2011 (aktualizacja: 2011-07-28)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
glabelka
Ja też uważam, że 5 punkt jest z pewnością prawdziwy.
Dodano: 2011-07-26 07:28:17 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Na pierwszy temat nie mam zdania, zgadzam się z pozostałymi, zwłaszcza 5
Dodano: 2011-07-25 21:40:21 Zgłoś nadużycie
pilusx3
Zawsze wiedziałam, że podobne przyciąga podobne ;) Jednak nie wszystkie teorie są trafne...
Dodano: 2011-07-25 13:01:16 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×