Na tapczanie siedzi leń

Nic nie robi cały dzień. Nie zauważa sterty brudnych naczyń w zlewie. Regularnie potyka się o swoje wczorajsze skarpetki porozrzucane w sypialni. Sprytnie unika weekendowych porządków. A ty zastanawiasz się, czy trafił ci się jakiś wybrakowany egzemplarz...

Na tapczanie siedzi leń


Zacznijmy od teorii. Generalnie Polacy są za partnerstwem w związku, ale w praktyce różnie z tym bywa. Bo nasi ukochani mężczyźni w genach mają zakodowany wstręt do prac domowych. Być może również oni inaczej rozumieją partnerstwo.

Jak wynika z badań psychologów, przeprowadzonych w ramach projektu "Elastyczny Pracownik – Partnerska Rodzina":

1. 59,1 proc. żonatych mężczyzn uważa, że najważniejszym zadaniem kobiety jest prowadzenie domu i wychowywanie dzieci;

2. 58 proc. panów nie zgadza się, że kobieta i mężczyzna powinni równo dzielić się obowiązkami domowymi;

3. 28,5 proc. uważa, że mężczyzna wykonuje prace domowe, kiedy ma na to ochotę.

Moja interpretacja wyników badań

Ad. 1. Zdaniem faceta: "Kochanie zgadzam się, żebyś założyła własną firmę, ale życzę sobie porządku w mieszkaniu, obiadu z trzech dań i nie oczekuj, że będę chodził na wywiadówki do szkoły dziecka, przecież ja pracuję".

Ad. 2. Zdaniem faceta: "Równy podział obowiązków – zgoda, ty gotujesz, a ja zjadam ze smakiem i nie narzekam, że zupa była za słona".

Ad. 3. Mężczyzna może wynieść śmieci, jeśli ma na to ochotę, kobieta musi.

Geneza punktu P

O istnieniu punktu G wiedzą wszyscy i wszyscy się nim żywo interesują. Pomysł, że my, kobiety, mamy w mózgu punkt P (czyli genetyczną potrzebę porządku) to moja nieśmiała teoria. Fakt jest taki, że kiedy ty dostrzegasz każdy pyłek na waszej wykładzinie, on, tzn. mężczyzna twojego życia, takich drobiazgów jak pełen zlew, czy brudne skarpetki obok łóżka, po prostu nie zauważa. Ty jesteś przekonana, że skoro nie zauważa, nie pomaga w domu, odkurzacza unika jak diabeł święconej wody, to znaczy, że cię nie kocha. W ten sposób tworzy się zaklęty krąg.

Oto trzy z życia wzięte historie, które pewnie doskonale znasz z własnego podwórka.

I. Rano on i ona razem wychodzą do pracy. Po południu również razem wracają do domu. On niedbale rzuca kurtkę na krzesło w przedpokoju i pyta: "Kochanie, czy jest coś do jedzenia? Jestem głodny jak wilk". Ona, cedząc przez zęby, mówi: "Oczywiście, przecież wpadłam do domu w przerwie na lunch, żeby przygotować ci obiad z trzech dań". On zdziwiony: "Kochanie, ale o co ci chodzi?".

II. Sobota rano. Ona mówi: "Ale tu straszny bałagan, trzeba posprzątać". On mruczy: "Hm..." i zasiada przed monitorem komputera. Ona zabiera się za weekendowe porządki. Demonstracyjnie paraduje mu przed nosem z odkurzaczem, sapie, wycierając kurze. Od czasu do czasu bąka pod nosem: "Jak zwykle wszystko na mojej głowie". Wieczorem, gdy pada zmęczona na kanapie, on odrywa się od monitora, siada obok i z miną psiaka zaczyna się przymilać. Ona patrzy na niego wzrokiem z serii: "Idź stąd, bo zabiję".

III. Ona wraca po pracy do domu strasznie zmęczona. Rzuca w przedpokoju siatki z zakupami. Dzieci wołają jeść. On siedzi przed telewizorem. W domu totalny bałagan. Ona wrzeszczy: "Przynajmniej naczynia mógłbyś umyć", on na to: "Jakie naczynia? Dlaczego znowu jesteś wściekła?".

Dlaczego tak się dzieje, że wojna o brudne skarpetki może zabić największą miłość? Kto tak wymyślił, że my, kobiety, tracimy dobry humor z powodu plamy na obrusie, podczas, gdy oni takimi pierdołami się nie przejmują i nie zajmują? No cóż, widocznie Matka Natura miała jakiś zamysł w tym, by nas poróżnić nawet w tak prozaicznej dziedzinie. Zanim więc wniesiesz pozew rozwodowy, bo dość masz już tego lenia i nie wytrzymasz z nim pod jednym dachem ani dnia dłużej, zaakceptuj trzy podstawowe fakty.

A. Dla ciebie ład i porządek to jeden z warunków poczucia bezpieczeństwa w życiu. A poza tym, od dzieciństwa wbijano ci do głowy, że jako strażniczka domowego ogniska musisz dbać o dom. Jemu bałagan po prostu nie przeszkadza. Zwyczajnie nie rozumie, czego chcesz od jego skarpet i dlaczego nie mogą leżeć na podłodze. Dla niego robienie porządków to strata czasu, skoro "i tak znowu się nabrudzi". On nie sprząta nie dlatego, że cię nie kocha, tylko jest wygodny. Wytrzepany dywan czy pusty zlew nie mają wpływu na jego męskość.

B. Jeśli liczysz, że widok ciebie z odkurzaczem w ręku wywoła u niego poczucie winy i spowoduje, że natychmiast rzuci ci się na pomoc, to grubo się mylisz. Najprawdopodobniej on nie zauważy ani odkurzacza, ani ciebie miotającej się po domu. No, może w pewnym momencie zauważy, że znowu jesteś wściekła. I wtedy prawdopodobnie zejdzie ci z drogi, żeby nie dostać bury.

C. Jeśli zapytasz go proszącym tonem: "Kochanie, mógłbyś wyrzucić śmieci?", prawdopodobnie usłyszysz: "Zaraz", albo: "Teraz nie mogę". Zamiast więc narzekać, że trafił ci się wyjątkowo leniwy egzemplarz, uwierz wreszcie, że u niego, jak u większości mężczyzn, punkt P nie występuje.

Metoda kija i marchewki

W kwestii domowych obowiązków musisz potraktować swojego mężczyznę jak czterolatka, który zanim zrozumie, że zimą konieczne jest noszenie czapki, najpierw, przez wiele lat będzie ją nosił, bo go o to poprosisz, wytłumaczysz mu, że tak trzeba, i że ty wiesz lepiej.

1. Zamiast rzucać hasło, że w domu jest brudno i trzeba posprzątać, powiedz: "To jest nasz wspólny dom, chcę, żeby było w nim czysto i potrzebuję twojej pomocy". Możesz dodać, że porządek jest dla ciebie ważny, bo kiedy jest posprzątane, lepiej odpoczywasz, a poza tym, razem zrobicie to szybciej, a wieczorem będziecie mieć czas na przyjemności.

2. Zamiast liczyć na jego wrodzone poczucie ładu, pokaż palcem, co jest do zrobienia.

3. Pod żadnym pozorem nie pilnuj, nie sprawdzaj, nie poganiaj, nie oceniaj i nie wyśmiewaj. Jeśli trzeba po nim poprawić, zrób to dyskretnie.

4. Kiedy na twoją prośbę odpowie: "Zaraz", nie wpadaj w szał, nie bierz się sama za sprzątanie. Spokojnie, po chwili przypomnij mu, że "zaraz" właśnie minęło.

5. Chwal go, nawet na wyrost. Pochwała naprawdę może zdziałać cuda.

6. Nie chwal się w towarzystwie, zwłaszcza jego kolegów, że twój Misio cudownie odkurza. Niestety, w naszym społeczeństwie ciągle jeszcze pokutuje mit, że prawdziwy mężczyzna nie wchodzi do kuchni.

7. Mów o swoich potrzebach i oczekiwaniach, zamiast wydawać rozkazy. Wspólnie ustalcie dzień generalnych porządków, może nie musi to być weekend.

8. Rozmowy o podziale domowych obowiązków przeprowadzaj na spokojnie, a nie kiedy jesteś nakręcona i zła, bo według ciebie to normalne, że śmieci się same nie wyrzucą. Dla niego nie jest to takie oczywiste.

9. Pamiętaj, że jego do działania motywują cel i korzyść. Cel – chcesz, a właściwie razem chcecie, żeby w domu było czysto i miło. Korzyść – jeśli pomoże ci w sprzątaniu, może liczyć na przyjemny wieczór.

Jeśli w waszym domu awantury o bałagan są na porządku dziennym i coraz bardziej przysłaniają radość z bycia razem, być może chodzi nie tylko o brudne skarpetki. Bywa, że walka o podział domowych obowiązków to przysłowiowa cebulka, która ma wiele warstw. Często pod awanturami o drobiazgi kryją się poważne problemy związku. Może warto się nad tym zastanowić? Podobno w dobrym związku pies się sam wyprowadza, a kosz na śmieci zawsze jest pusty. Ale powiedział to mężczyzna terapeuta, więc nie mam pewności, czy do końca można mu wierzyć.

Tekst: Ewa Klepacka-Gryz

Przeczytaj również:

Domowa wojna o skarpetki

Żyję z Piotrusiem Panem


Dodał(a): Michalina Gruszka , Poniedziałek 16.01.2012 (aktualizacja: 2012-01-15)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×