Okłamuję cię, bo cię kocham

Oczekujesz od ukochanego, że zawsze będzie mówił prawdę? Najpierw sprawdź, czy jesteś w stanie ją przyjąć! Zwłaszcza, że kłamstwo czasem jest cenniejsze niż szczerość aż do bólu.

Okłamuję cię, bo cię kocham

Piątkowy wieczór, dom, w telewizji jakiś film. Nie pamiętam tytułu, ale z wielu innych produkcji znam scenę, która się rozgrywa. On i ona kłócą się. Są łzy, złość, rzucanie przedmiotami. W końcu on, zirytowany, krzyczy: "Właściwie czego ty ode mnie chcesz?!". Ona odpowiada przez łzy: "Chcę tylko, żebyś był szczery". Brzmi znajomo?

Szczerość w związku – chyba wszystkie tego chcemy. Ale czy jesteśmy przygotowane na to, że nasze marzenia się spełnią? Wyobraź sobie, że jutro twój mąż budzi się, jak Jim Carrey w filmie "Kłamca, kłamca", i nie potrafi już kłamać. Nawet gdy bardzo chce, to z jego ust wydobywa się jedynie prawda. Gdy pytasz, jak mu było w nocy, on odpowiada: "Parę lat temu bywało lepiej...". Przy śniadaniu ocenia twoją jajecznicę jako przeciętną, a nową fryzurę komentuje: "Z tą grzywką twoja twarz wygląda pyzato". Chcesz kontynuować tę zabawę, czy jesteś przerażona? Absolutna szczerość w związku jest jedną z tych rzeczy, których wszyscy pragniemy, lecz na szczęście, los czy Bóg, znacznie od nas mądrzejsi, ani myślą tych pragnień zaspokajać.

Bo miłość i związki bez przemilczeń, kłamstewek i półprawd to byłaby katastrofa. "I ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską..." – słowa przysięgi składanej w dniu ślubu wydają się idealną kombinacją tego, co niezbędne, by małżeństwo było długie i szczęśliwe. Okazuje się jednak, że te najszczęśliwsze bywają na bakier z uczciwością. Jak to możliwe?

Dom pełen sekretów

W każdej rodzinie, biurze czy kręgu towarzyskim zdarza się osoba, która ma zwyczaj mówić zawsze i wszędzie tylko prawdę. Na pewno też znasz kogoś takiego. Pytanie, czy go lubisz. I czy lubi, jego lub ją, ktokolwiek. Pewnie nie. A skoro tak trudno jest kogoś lubić za szczerość, to jak tu mówić o kochaniu i wspólnym życiu.  Poza tym w miłości prawda to skomplikowana sprawa.

Pisze o tym psychoterapeutka, Zofia Milska-Wrzosińska. W jednym ze swoich artykułów podaje przykład pytania, które każda z nas przynajmniej raz w życiu zadała partnerowi: "Kochanie, czy nie sądzisz, że ostatnio przytyłam?". Każdy mężczyzna wie, że takie pytanie to pułapka, bo nie ma na nie właściwej odpowiedzi. Może odpowiedzieć zgodnie z faktami, że zaokrągliłaś się albo zgodnie ze swoimi uczuciami odrzec: "Sam nie wiem, chyba nie, tak czy owak wyglądasz apetycznie". Ta druga odpowiedź, milsza dla nas, ma ten mankament, że nie do końca jest zgodna z rzeczywistością. Bo prawda, na której tak nam zależy, jest taka, że przytyłaś. Milska-Wrzosińska mówi więc o dwóch rodzajach prawdy w bliskich związkach – emocjonalnej i faktograficznej. Ta druga, to sucha rzeczywistość. Pierwsza – prawda, która bardziej odpowiada naszym stanom emocjonalnym niż faktom; owszem, może i przytyłaś, ale mąż cię kocha i wie, że byłoby ci przykro, gdyby to potwierdził.

Z troski o twoje samopoczucie i w zgodzie ze swoimi uczuciami – kłamie. Lecz, jak pisze Milska-Wrzosińska: "W miłości prawdą jest stan emocjonalny, a nie fakty. Dlatego w bliskich relacjach kłamstwo może czasem być prawdą, a prawda kłamstwem".

Bielszy odcień bieli

Znasz termin „białe kłamstwo”? To kłamstwo w dobrej sprawie, gdy np. wychwalasz niejadalne eksperymenty siostry albo mruczysz mężowi do ucha, że tak dobrze to ci jeszcze nie było. No właśnie, seks. To sfera, która prawdę znosi kiepsko. Bo czy jest jakaś korzyść z faktu, że rano na twoje pytanie: "Co ci się śniło?", mąż opowie ci, jaki to ekscytujący miał sen z twoją przyjaciółką w roli głównej? Albo wyzna, że intensywniejsze uniesienia miłosne przeżywał w poprzednim związku? Żadnych korzyści. A strat mnóstwo. Smutek, złość, czasem upokorzenie i nieufność. Tyle twoje reakcje. A mężczyźni? Dla nich analogiczne komunikaty byłyby ciosem w najczulsze miejsce – ich ego. A cierpiące męskie ego to problemy dla związku.

Sypialnia jest terenem szczególnej wrażliwości. Wystarczy chwila nieuwagi, by się wzajemnie poranić. Dlatego dwa razy się zastanów, zanim podzielisz się z ukochanym erotycznym snem czy fantazją seksualną. Powściągliwość wskazana jest także w kwestii poprzednich kochanków. Jest też problem zdrady. I pytanie – przyznać się czy nie, że kilka miesięcy temu, gdy mąż wyjechał, miałam jednorazową przygodę z kolegą z biura? Jeśli stoisz przed takim dylematem, najpierw odwróć pytanie. Zastanów się, czy ty chciałabyś wiedzieć o zdradzie męża. W pierwszej chwili pomyślałaś: "Oczywiście!". Ale, czy na pewno? Wyobraź sobie, że dowiedziałaś się o nic nieznaczącym skoku w bok męża. Sam się przyznał, błagając o przebaczenie. Co dalej? Ciche dni i osobne sypialnie. Naprawianie tego, co zostało zrujnowane zajmuje miesiące. Zatem, czy ta szarpanina jest lepsza niż spokojne życie w niewiedzy? Co zmieni to, że dowiesz się o tej zdradzie?

To nie oznacza, że nigdy nie należy przyznawać się do niewierności. Bo jeśli jedno z partnerów od lat prowadzi podwójne życie, dobrze byłoby poznać prawdę. Ale jednonocna przygoda? Warto się zastanowić, dlaczego chcemy powiedzieć o tym partnerowi i jakie mogą być tego konsekwencje. Bo, jak twierdzi w jednym z wywiadów Bogdan de Barbaro, psychoterapeuta rodzinny, czasem wyznanie prawdy osobie, którą się zdradziło jest skrzywdzeniem jej po raz drugi.


Dodał(a): Michalina Gruszka , Piątek 01.06.2012 (aktualizacja: 2012-06-01)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
chiquita2407
Po 1 - dlaczego uważa się że kobiety jak ostatnie idiotki lubią być oszukiwane - ja jeżeli pytam męża czy przytyłam oczekuję, że powie mi PRAWDĘ, tym bardziej, że mam lustro i wagę i sama widzę co dzieje się z moim ciałem - bzdura!
Mam wrażenie, że kobiety, które maja bardzo niską samoocenę potrzebują takich kłamstewek na poprawę nastroju, ale nie sprowadzajmy tych jednostek do ogółu. Po za tym czemu my, szczere kobiety, mamy pozwalać na okłamywanie się. Ja uważam, że żyjąc z kimś, kochając kogoś powinnam być fair wobec niego i nie kończyłabym tu na mówieniu prawdy, ale życiu w taki sposób aby ta najszczersza prawda nigdy nie zraniła tej najbliższej mi osoby. I to jest możliwe bo mi jak dotąd udaje się żyć bez kłamstw wobec partnera. I z pewnością bardziej bolesne byłoby kłamstwo na jakiś temat (szczególnie jeżeli chodzi o ważny temat - np wierność) niż najszczersza prawda począwszy od niesmacznego obiadu, przez nieodpowiedni kolor włosów do tego, że w łóżku kiedyś było lepiej ( bo to też mobilizuje do zmian, a nie deprymuje na wieki ). Nie okłamujmy ludzi, których kochamy!
Dodano: 2012-06-07 08:38:53 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×