"Prawdziwy facet", czyli kto?

Dziś kobiety dobrze zarabiają, robią kariery, same utrzymują dom. Oczekują także modelu związku partnerskiego, w którym on także będzie równie dobrze gotował i sprzątał, jak ona. Uważają, że współczesnych mężczyzn dopadł "kryzys męskości". Tylko czy same wiedzą jaki powinien być "prawdziwy facet"?

"Prawdziwy facet", czyli kto?"Prawdziwy facet", czyli kto?

 Pytając dlaczego tyle się dzisiaj mówi o kryzysie męskości musimy sobie uświadomić, że nie tak łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie: Kim jest współczesny mężczyzna i jakie pełni role społeczne?  Kiedyś te role były bardzo  jasno określone, żyliśmy w społeczeństwie w którym to wyłącznie mężczyzna dbał o byt materialny rodziny, był jej głową, decydował o ważnych sprawach. W XIX wieku wraz z nastaniem tak zwanej rewolucji przemysłowej do pracy w fabrykach zaczęto masowo zatrudniać kobiety i zaczęły zarabiać na własne utrzymanie. Kobiety pracowały nie tylko w przemyśle, wiele z nich było dobrze wykształconymi guwernantkami, nauczycielkami, aktorkami. Zaczęły aktywnie działać w sferze artystycznej i politycznej, liczniej niż do tej pory. Wywalczyły także prawa wyborcze.  Proces emancypacji kobiet wzmocniły obie wojny światowe, brakowało  męskich rąk do pracy, szczególnie przy produkcji broni, więc zastąpiły je kobiece. Szczególnie w Europie, kobiety nie chciały ponownie dać się zamknąć w domach, poczuły niezależność ekonomiczną, przestały być zależne od mężczyzn. Stały się samodzielne, mogły decydować o swoim życiu same.   W końcu w latach 70.  kobiety zaczęły walczyć o równouprawnienie na rynku pracy, o dostęp do wysokich stanowisk i wysokich pensji. Ta walka się nie skończyła, ale na tym polu kobiety radzą sobie coraz lepiej. Obecnie przyszła pora walki o udział we władzy politycznej i czas na parytety.

Gdybym urodziła się sto lat temu, to mąż byłby mi niezbędny do życia, bo wiadomo, ja byłabym zamknięta w domu z dziećmi, a on utrzymywałby rodzinę. Właściwie to nie musiałabym go nawet szukać. W tamtych czasach  z pewnością nie byłabym singielką. Ojciec powiedziałby "to będzie twój mąż" i nic bym nie miała do gadania. A tak o wszystko muszę zadbać sama – zarobić na dom, samochód, ciuchy, jedzenia, wakacje. Faceci już nie chodzą na polowanie i nie przynoszą zwierzyny do domu. I mam takie wrażenie, że teraz to my kobiety zdecydowanie lepiej zaczynamy sobie radzić na tych polowaniach niż oni. I nie mówię tu o wyprzedażach, tylko o pracy zawodowej. Jesteśmy bardziej ambitne i pracowite. Coraz częściej osiągamy naprawdę duże sukcesy na tym polu – Marcelina, 32 lata.

Po drugie, obserwowane obecnie zmiany na rynku pracy coraz częściej dotykają mężczyzn. Z badań University Emory w Atlancie wynika, że od momentu pojawienia się pierwszych oznak kryzysu ekonomicznego w Stanach Zjednoczonych, czyli od 2007 roku, aż 75 procent zwolnień z pracy dotknęło mężczyzn. Warto zauważyć, że cztery dekady temu tylko 4 procent amerykańskich żon zarabiało więcej, niż mężowie. Dziś jedna czwarta z nich ma wyższą pensję od mężów. Badania pokazują, że również w  Polsce ci mężczyźni, którzy są utrzymywani przez żony lub od żon zarabiają zdecydowanie mniej, czują się na ogół znacznie mniej szczęśliwi i zadowoleni z życia, niż ci, którzy od partnerek zarabiają więcej.

Mam wrażenie, że mój związek zaczął się rozsypywać od momentu, kiedy awansowałam. Niestety zbiegło się to z utratą pracy przez mojego narzeczonego. Wspierałam go z całych sił, mówiłam, że nie ma się czym martwić, że z pewnością zaraz znajdzie pracę. Niestety nie mógł znaleźć takiej jaką chciał i po kilku miesiącach bycia bezrobotnym, przyjął posadę, która była poniżej jego oczekiwań i ambicjonalnych i finansowych. Zaczęły się złośliwości, że dla mnie praca jest ważniejsza od naszego związku, że w domu bywam gościem. Awans wymagał zaangażowania, ale w domu to ja sprzątałam, często gotowałam, nawet prasowałam mu koszule, czego nienawidzę robić, żeby tylko mu pomóc w odnalezieniu się w ciężkiej sytuacji. Umniejszałam przed naszymi znajomymi swój sukces, kiedy mi gratulowali, próbowałam to trywializować, mówiąc, że miałam szczęście, zamiast przyznać, że zapracowałam na to ciężką pracą. I od razu chwaliłam narzeczonego, mówiłam o jego nowej pracy. Ale to nic nie pomogło. Ciągle miał do mnie o wszystko pretensje. Myślę, że swoje frustracje przelewał na mnie. Powiedziałam w końcu "dość". Sądziłam, że jest silny psychicznie, a był słaby. Faceci są chyba słabsi psychicznie i gorzej znoszą porażki. Dla nas kobiet to norma, żeby walczyć o swoje. A on nawet nie próbował mnie przy sobie zatrzymać – Iza, 41 lat.

Po trzecie, kobiety poświęcając się pracy zawodowej, oczekują modelu związku partnerskiego, a panowie nie zawsze potrafią temu sprostać. Przyznają, że często spotykają na swojej drodze mężczyzn, którzy nie są nauczeni pomagać w pracach domowych, bo zwykle to ich mamy wszystko za nich robiły – prały, gotowały, sprzątały. One nie chcą być "darmową służbą" i wymagają od partnerów równego zaangażowania w prace domowe.  Jeden z moich znajomych  ustalił z żoną, że to ona będzie zarabiała na dom, a on zostanie w domu z dziećmi.  Ona miała bardzo dobrze płatną i prestiżową pracę w innym mieście. Wyjeżdżała w poniedziałek i wracała do domu w piątek po pracy. On zajmował się dwójką dzieci – młodszy syn miał półtora roku, a starszy cztery lata. Gotował, prał, sprzątał, robił zakupy. Nie miał do pomocy opiekunki. Rolę "pana domu" -  lub jak wolał ją określać "kura domowego"-  pełnił przez rok. Niestety było to tak stresujące zajęcie, że dostał arytmii serca i musiał iść do szpitala. Przyznał, że wychowywanie dzieci, prace domowe, ogarnięcie tego wszystkiego naraz, to „najcięższa robota na świecie”. I po roku "uciekł" do pracy zawodowej.

Kim powinien być prawdziwy facet? W sumie to nie do końca to wiem. Mogę powiedzieć, że powinien być jak superbohater. Silny, dobrze zbudowany, przystojny, zadbany. Musi być też zaradny życiowo, powinien dobrze zarabiać, mieć prestiżowe stanowisko, utrzymać dom. Chciałabym żeby był czuły, opiekuńczy, wrażliwy, żeby mi pomagał w domu przy takich codziennych obowiązkach, jak sprzątanie. No i żeby był romantyczny, trochę szalony. Taki jest mój ideał prawdziwego faceta, tylko czy taki superbohater chodzi po ziemi, jestem pewna, że takich nie ma. Nie wiem, może ja po prostu za dużo oczekuję naraz – Karolina, 35 lat.

Przeobrażania na rynku pracy, powodują zmiany, a czasem zamianę ról pełnionych przez kobiety i mężczyzn w domu i inne oczekiwania kobiet wobec partnerów.  Większość kobiet przyznaje, że chce się związać z "prawdziwym facetem". Tylko co to znaczy? Czy to taki, który robi karierę i zarabia więcej niż one? Czy taki, który powinien  dorównywać partnerce w opiece nad dzieckiem? Czy w końcu taki, który powinien równie dobrze sprzątać i gotować jak ona? Może wszystko powinien umieć robić naraz? Jeśli mężczyźni muszą dziś odpowiedzieć sobie na pytanie o to "kim jest prawdziwy facet", to tym bardziej na to pytanie powinny odpowiedzieć sobie kobiety, żeby nie wysyłać sprzecznych komunikatów dotyczących oczekiwań. Poza tym,  mężczyźni potrzebują trochę czasu, żeby nauczyć się jak być takim "nowym superbohaterem".



Tekst: Dr Julita Czernecka – ekspert Sympatia.pl

sympatia

Dodał(a): Karolina Kawecka , Piątek 29.06.2012 (aktualizacja: 2012-06-29)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×