Daję Ci PIN do mojej duszy

Miłość to dawanie i branie. To jakby otworzyć na oścież drzwi do duszy i umysłu. Odsłaniasz się i liczysz też na wzajemność ukochanego. Ale jego serce pozostaje zamknięte na głucho. I żadne miłosne zaklęcia zdają się nie pomagać.

Daję Ci PIN do mojej duszy

Kluczowym momentem w miłości jest ten, w którym zaczynamy kolejno zrzucać nasze codzienne i odświętne maski. Nie jesteś taka sama dla wszystkich. Inną znają cię w pracy, inną – na imprezach u znajomych, a jeszcze inaczej widzą cię rodzice, brat, babcia. Sama to zapewne znasz. Czasami sporym szokiem może być spotkanie kogoś, o kim mogłoby się wydawać, że wiesz wszystko, na nieznanym gruncie. Na przykład szefa na urlopie.  Przyjaciółki w biurze, gdy zaczynacie pracować przy sąsiednim biurku. Ojca – wśród jego kolegów z wojska czy harcerstwa.

W dojrzałym, pełnym związku partnerzy zrzucają maski, pokazują prawdziwą twarz

Nie oszukujemy. Nie jesteśmy sztuczni. Po prostu, każdy z nas ma wiele twarzy. Ale tę najgłębiej skrywaną dajemy poznać tylko najbliższej osobie. Tylko partner wie, jaka jesteś, gdy masz zły dzień, zaczął ci się okres i pokłóciłaś się z koleżanką. Tylko on zna twoją twarz bez śladu makijażu, z czerwonymi obwódkami wokół oczu, bo przepłakałaś pół wieczoru. W dojrzałym związku dochodzi do zjawiska, które psychologowie nazywają samoujawnianiem. Nie próbujemy robić dobrej miny do złej gry, pokazujemy swoje miękkie podbrzusze. To, co nas boli, smuci, czego się wstydzimy, ale też to, czego najgłębiej pragniemy, a o czym boimy się mówić głośno. Często odkrywamy się w sytuacji trudnej, gdy poziom stresu, napięcia, jest tak wysoki, że po prostu nie mamy siły wkładać kostiumu kobiety sukcesu. To, że twój mężczyzna podejdzie wtedy do ciebie, przytuli, obejmie, powie: "Kocham cię", jest największym cudem miłości. Bo okazuje się, że można kogoś kochać nie za, ale pomimo.

Człowiek, który boi się miłości

Otwieranie się i odkrywanie, i poczucie, że druga strona akceptuje nas w pełni, i też się przed nami odsłania, to bardzo ważny, niezbędny element związku. Tylko że nie wszyscy tak robią. Niektórzy z nas mają wrażenie, że mimo upływu dni, miesięcy, lat, partner pozostaje zagadką, jak aktor w zbyt mocnym scenicznym makijażu. Widzimy przedstawienie, ale do garderoby nas nie wpuszczają. Dlaczego?

Bo wiele osób na własnej skórze przekonało się kiedyś, że takie otwarcie się na drugiego człowieka może być niezwykle ryzykowne i bolesne. Proces samoujawniania można porównać do podarowania komuś kodu PIN do konta. Dajesz drugiemu człowiekowi klucz do siebie samej. I jest więcej niż prawdopodobne, że okaże się to dla ciebie korzystne. Dostaniesz przelew z konta partnera. On będzie mógł zainwestować twoje aktywa i zarobisz na tym. Bywa jednak, że dajesz komuś ten PIN i odkrywasz po jakimś czasie, że nie tylko nic nie dostałaś, ale jeszcze ktoś wyczyścił ci konto do zera i na dodatek zrobił debet. Ktoś zabrał twoje zaufanie, wiarę w ludzi, chęć dzielenia się, pomagania, powierzenia swoich najgłębiej skrywanych pragnień  i tajemnic. Nic więc dziwnego, że następnym razem będziesz strzegła tego PIN-u jak oka w głowie. Nie będziesz chciała go nikomu dać.

Janet G. Woititz, psychoterapeutka amerykańska, nazywa to zjawisko lękiem przed bliskością. Występuje on u ludzi, którzy sparzyli się w miłości. Mógł to być dawny, długotrwały romans, mogły to być również doświadczenia z dzieciństwa, z relacji z rodzicami. A często i to, i to. Ktoś, kto nie miał oparcia w matce i ojcu, rzuca się w ramiona kochanka czy kochanki z przekonaniem, że teraz to na pewno będzie inaczej. I jeśli okazuje się po pewnym czasie, że jednak było podobnie, zawód jest ogromny. Czasami wystarczy to, by zamknąć swoje serce na głucho, obudować się murem, a klucz do bramy wrzucić do fosy.


Dodał(a): Redakcja , Środa 25.05.2011 (aktualizacja: 2011-05-24)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (2)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
nana27
"Bo wiele osób na własnej skórze przekonało się kiedyś, że takie otwarcie się na drugiego człowieka może być niezwykle ryzykowne i bolesne"- całkiem niedawno sie o tym przekonałam :(
Dodano: 2011-06-14 19:36:13 Zgłoś nadużycie
nocte ebrius
Zgadzam się z opinią o strachu przed miłością. Niestety to dość powszechne, że sami próbujemy na siłę odizolować się od partnera.
Dodano: 2011-06-01 11:09:11 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×