Razem na emocjonalnej huśtawce

I jego, i ciebie zatruwa codzienny stres. Ale twój partner liczy, że po pracy powitasz go z uśmiechem, a ty robisz mu awanturę o zepsuty kran... Jeśli zrozumiecie, dlaczego każde z was radzi sobie z napięciem inaczej łatwiej będzie wam znaleźć porozumienie.

Razem na emocjonalnej huśtawce

Twój partner po wyczerpującym dniu marzy tylko o tym, żeby zasiąść wygodnie w ulubionym fotelu i odprężyć się po pracy. Chce poczytać gazetę, obejrzeć telewizję. Wreszcie może pozostawić za sobą wszystkie problemy, z którymi musiał się borykać w firmie. Nie ma ochoty zajmować się kłopotami domowymi. Ty tak bardzo cieszyłaś się, że kiedy wróci do domu, wreszcie będziecie mogli porozmawiać! Od rana tyle się wydarzyło: w twojej firmie szykują się zmiany, wasz syn znowu dostał uwagę za złe zachowanie, przyjaciółka chce od was pożyczyć pieniądze. I kran w kuchni znowu cieknie... Ale on cię nie słucha. Patrzy nieprzytomnym wzrokiem, macha ręką: "Później, jestem zmęczony". Jak ogień i lód. Różnicie się, to pewne.

Inaczej czujecie, myślicie, odpoczywacie, inne rzeczy was stresują. Dlaczego tak się dzieje? To sprawka hormonów – tak twierdzi John Gray, autor książki "Gorąca Wenus, zimny Mars. Znaczenie równowagi hormonalnej dla miłości, poziomu energii i jakości życia". Z najnowszych badań biologów i endokrynologów wynika, że różnice pomiędzy płciami oraz sposób odnoszenia się partnerów do siebie nawzajem mają podłoże biochemiczne i wyjaśnienia należy szukać w naszych hormonach. Różnice hormonalne nie tylko określają, czy wolisz robić zakupy, czy remontować dom, ale przede wszystkim decydują o sposobie, w jaki każda z płci radzi sobie ze stresem. Tobie potrzebny jest hormon o nazwie oksytocyna, a mężczyźnie – testosteron.

Oksytocyna wytwarza się w dużych ilościach, gdy czujesz się bezpiecznie, opiekujesz się bliskimi i się o nich troszczysz, ale także wtedy, gdy sama czujesz się wysłuchana i zaopiekowana. Testosteron zaś wydziela się w sytuacjach wymagających pośpiechu i rywalizacji. Kiedy rośnie jego stężenie, u twojego partnera zmniejsza się poziom stresu. U ciebie ta zależność nie występuje. Owszem dzięki testosteronowi (który też masz) czujesz się silna, kompetentna i seksowna, ale twój stres nie maleje. Wręcz przeciwnie, nadmiar tego hormonu może obudzić w tobie agresję i impulsywność. Z kolei na twojego mężczyznę oksytocyna działa jak tabletka nasenna– wprawdzie zwiększa zdolność do zaufania, empatii, ale jej nadmiar obniża stężenie testosteronu i powoduje znużenie. Jak jest tego skutek? Twój dzielny rycerz przez cały dzień walczy ze światem, a po powrocie do domu musi naładować akumulator (uzupełnić zasoby testosteronu) – zasiada przed telewizorem z pilotem w ręku i oddaje się błogiemu nicnierobieniu. Ty działasz w cyklu dawania i otrzymywania wsparcia.

On – w cyklu intensywnego działania i równie intensywnego odpoczynku. Tak to wymyśliła natura, ale... nie wzięła poprawki na zmieniające się czasy. Gdybyście żyli dawno temu, on by polował, ty byłabyś strażniczką domowego ogniska, a wasze hormony regulowałyby się w sposób naturalny. Dziś, kiedy obydwoje jesteście zabiegani i zestresowani, dom stał się dodatkowym dostarczycielem stresu, głównie dla ciebie. Wieczorem twój partner oczekuje świętego spokoju, w końcu wrócił już z polowania, a ciebie czeka praca na drugi etat. W domu twój poziom stresu wzrasta, a u twojego partnera maleje. Pragniesz, by on opowiedział ci o swoim dniu, cierpliwie cię wysłuchał, zatroszczył się o twoje sprawy. To łagodzi twoje napięcie. Ale jego obojętność doprowadza cię do szału.

Wyrównanie temperatury

Dopóki nie zrozumiecie, że stres, wszechobecny w waszym życiu, budzi całkiem odmienne potrzeby u każdego z was, wspólne życie nie przestanie być pełne napięcia. A codzienne rozczarowania przeniesiecie do sypialni. W miarę trwania związku wasze hormonalne uwarunkowania stają się coraz bardziej widoczne, a tym samym coraz wyraźniejsze są różnice między wami. Choć na zewnątrz wygląda to tak, że on przestał się starać, jest coraz bardziej obojętny i leniwy, a ty – coraz bardziej wymagająca, nie jest to wymierzone przeciwko waszemu związkowi. Ani nie świadczy o tym, że przestaliście się kochać. Bardziej wynika z faktu, że razem czujecie się bezpiecznie i pozwalacie dojść do głosu waszej naturze. Jeśli zrozumiecie i zaakceptujecie różnice między wami jako naturalne, potraficie zdobyć się na wyrozumiałość i zbliżyć się do siebie, wróci bliskość.


Dodał(a): Agata Koschmieder , Czwartek 06.10.2011 (aktualizacja: 2011-10-05)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
passionfruit
Ot i cała prawda o życiu
Dodano: 2011-10-12 22:07:25 Zgłoś nadużycie
Marysia23
Zgadzam się, ciekawy artykuł.
Dodano: 2011-10-10 12:58:30 Zgłoś nadużycie
no name
Ciekawy artykul :) warty poswiecenia czasu na przeczytanie :)
Dodano: 2011-10-09 14:29:19 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×