Rwę włosy i obgryzam pazury

Ciężki dzień w pracy, zebranie w szkole, kłótnia z mężem... Wiesz, że nie powinnaś tego robić, ale jesteś zdenerwowana i tylko to cię uspokoi – obgryzienie paznokci. Wieczorem patrzysz na dłonie... Obiecujesz sobie, że już nigdy więcej. Ale nie potrafisz w inny sposób rozładować stresu.

Rwę włosy i obgryzam pazury

Być może nie obgryzasz paznokci i skórek wokół nich, tylko wargi i wnętrze jamy ustnej, zgrzytasz zębami albo w chwili napięcia kręcisz na palcu pasemko włosów, a nawet wyrywasz pojedyncze kosmyki, machasz nogą lub kiwasz się na krześle... Wszystkie te "techniki relaksacyjne" psychologowie nazywają nawykowymi czynnościami przymusowymi. Uciekają się do nich najczęściej neurotycy – osoby, które mają zaniżoną samoocenę, są nadmiernie wrażliwe, lękliwe. To jeszcze nie jest zaburzenie kompulsywno-obsesyjne, jak mycie rąk kilkaset razy dziennie, ale już nie jest to zwykłe, nerwowe stukanie palcami w blat. Takie czynności najłatwiej porównać do nałogów. Palacz wyjdzie na dymka, alkoholik strzeli sobie drinka, hazardzista obstawi w Internecie wynik meczu, a zakupoholiczka wykupi pół centrum handlowego.

Nie wszyscy potrafimy radzić sobie ze stresem, z gniewem czy smutkiem. Ale wyrywanie włosów albo obgryzanie paznokci, czy ust to coś więcej niż tylko metoda na wyciszenie. To samookaleczanie. Krzywdzenie własnego ciała i działanie na swoją szkodę. Zgrzytanie zębami może prowadzić do przyspieszonego ścierania szkliwa i próchnicy, a obgryzanie paznokci, oprócz tego, że szpeci dłonie, jest potencjalnym powodem zakażeń bakteryjnych czy grzybiczych. Dlatego warto walczyć z tymi niezdrowymi "technikami relaksacyjnymi".


Gdy obgryzasz paznokcie

To nałóg, który najczęściej powstaje w dzieciństwie. Dziecko najpierw ssie kciuk, potem zaczyna go obgryzać, a następnie obgryza płytki paznokciowe, i wreszcie – skórki naokoło. 15 proc. ludzi w ten sposób radzi sobie ze stresem i częściej są to mężczyźni. Może dlatego, że kobiety malują paznokcie, upiększają dłonie pierścionkami i bardziej zależy im na estetycznym wyglądzie rąk.

Większość "obgryzaczy" porzuca ten nałóg w wieku 15–16 lat. Dlatego lekarze, do których zgłaszają się rodzice dzieci obgryzających paznokcie, najczęściej mówią: "Proszę zaczekać, samo przejdzie". A jeśli nie przechodzi? Warto spróbować zawalczyć o piękne i zdrowe dłonie.

Amerykańscy terapeuci  radzą, by zrobić sobie tipsy. Rzeczywiście – przedłużenie obgryzionej płytki może pomóc w walce z obgryzaniem. Biorąc do ust swoje nowe, kolorowe, i – co ważne – kosztowne paznokcie, szybciej ugryziesz się w język niż w to cudo. Motywujące jest też zrobienie sobie dwóch zdjęć: dłoni zaniedbanych i zaopiekowanych, z tipsami. Możesz też zacząć dbać o jeden paznokieć – taki rezerwat, w którym obgryzanie będzie surowo zabronione. Po pewnym czasie, gdy zobaczysz, jak ładnie wygląda, może zapragniesz rozszerzyć strefę chronioną na pozostałe palce.

Użytkowniczki forów poświęconych nerwicom, zachwalają preparat przeciwko obgryzaniu paznokci KillyS (15 zł). Jest matowy i gorzki w smaku. Podobno nie da się tego "jeść". Aby gorzki smak się utrzymywał, trzeba lakierować paznokcie co dwa dni.


Gdy zgrzytasz zębami albo obgryzasz usta

Ten nawyk często występuje u osób, które zostały jako dzieci zbyt wcześnie odstawione od piersi. Innym wytłumaczeniem jest toksyczna relacja z matką, która raz zapewnia dziecku bliskość i je chwali, przytula, by za chwilę się oddalić, okazać obojętność. Także ten nałóg może mieć korzenie w ssaniu palca. Bywa, że ludzie zaczynają zgrzytać zębami w życiu dorosłym, pod wpływem traumatycznych doświadczeń, na które nie mieli wpływu. Zgrzytanie zębami, obgryzanie wnętrza ust czy warg pomaga rozładować napięcie, kumulujące się w okolicy szczęk.

Naucz się żuć gumę. To też jest "zgrzytanie zębami", ale z wypełniaczem w środku. Guma będzie amortyzowała tarcia zębów, a poza tym są dziś gumy, które np. pomagają w walce z próchnicą. Jeśli masz zwyczaj obgryzania ust, np. przed telewizorem, odzwyczajaj się od tego, sięgając po przekąski. Oczywiście nie niezdrowe chipsy czy wysokokaloryczne paluszki i ciasteczka. Świetnie pomagają w rozładowywaniu napięć pestki słonecznika.


Gdy kręcisz pasmo włosów, wyrywasz włosy

Robi to od 2 do 4 proc. populacji. Z oczywistych przyczyn ten typ zachowań charakterystyczny jest dla kobiet (90 proc. chorych). Zalotne kręcenie loczka może zdawać się niewinne, ale nie wtedy, gdy szarpiesz za włosy albo wyrywasz je (lub gryziesz ich końcówki). To też jest samookaleczanie się! Psychoanalitycy zajmujący się przypadkami trichotillomanii (wyrywania włosów), zwracają uwagę, że na to zaburzenie cierpią kobiety, które mają niedojrzałe emocjonalnie matki, nastawione na konkurowanie z córkami, a ojcowie są w tych relacjach nieobecni. To nałóg wzorowych uczennic i perfekcjonistek – może prowadzić nawet do łysienia.

Zawsze noś przy sobie coś do rwania – świetna jest folia bąbelkowa, sprawdzi się też gruby sznur, który będziesz mogła skubać, wyrywać z niego niteczki. Wystarczy kawałek. Noś go w kieszeni. Gdy najdzie cię ochota, by chwycić pasmo włosów, złap je, ale... tylko pogładź i zostaw. Męczy cię myśl, że wyrwiesz jeden włos i skończysz? Zmniejsz napięcie, obiecując sobie, że zrobisz to, ale za cztery godziny. Jest prawie pewne, że zapomnisz o tym i włos ocaleje.


Gdy machasz nogą, kołyszesz się

Nie lubisz tego i wiesz, że i innych to drażni! Ale nie potrafisz się powstrzymać. To trochę jak choroba sieroca – gwałtowne ruchy zmniejszają niepokój. Z niczym ci się to nie kojarzy? Przypomnij sobie – niemowlaki zasypiają, kołysane. Huśtanie, lulanie to sposoby relaksacji znane nam od dzieciństwa. Machając nogą i kołysząc się na krześle, utulasz samą siebie, tak jakbyś chciała pogłaskać swoje ciało jak kochająca matka.

Masz w sobie energię, dla której musisz znaleźć ujście. Spróbuj z gadżetami relaksacyjnymi. Piłeczka-gniotka (kosztuje ok. 5 zł i można ją kupić w sklepach internetowych) odkształca się w dłoni, gdy mocno się ją naciska. Takie ściskanie może być zastępstwem dla nerwowych ruchów ciała. Możesz nosić piłeczkę, w rozmiarze dopasowanym do twojej dłoni, w torebce. Dobrze pomagają rozładowywać napięcie także kule relaksacyjne. Nie dość, że wymagają skupienia uwagi, to jeszcze wydają bardzo miły dla ucha, kojący dźwięk, i przyjemnie wibrują w dłoni.

Tekst: Jagna Kaczanowska


Przeczytaj również:

Gdy słodycze stają się goryczą

Gdy życie staje się trudne…


Dodał(a): Michalina Gruszka , Środa 06.06.2012 (aktualizacja: 2012-06-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×