Siła Twojego przeczucia

Czy miałaś kiedyś sen, który się sprawdził na jawie? Czy zdarzyło ci się przewidzieć jakąś sytuację, która dopiero miała się wydarzyć? Czy kiedykolwiek intuicja podpowiedziała ci,żeby wystrzegać się nowo poznanej osoby i to był strzał w dziesiątkę? A może jesteś czarownicą albo masz dar jasnowidzenia?

Siła Twojego przeczucia

Mój znajomy – jak każdy mężczyzna jest realistą do bólu – miał sen, w którym ktoś na parkingu staranował jego nowiutkie autko. Opowiadał mi o tym z ogromnym przejęciem, a ja pomyślałam, że po prostu znalazł sprytny sposób, by kolejny raz pochwalić się "wypasioną furą". Jednak kiedy zadzwonił do mnie wieczorem i opowiedział, co mu się przydarzyło, zrozumiałam, że mężczyźni również miewają przeczucia. Otóż przeżył na jawie swoją fantazję ze snu. "Przecież nie mogłem przewidzieć, że jakiś osioł na parkingu przed supermarketem ruszy z piskiem opon do tyłu, wprost na mnie!".

Puk, puk. To ja, twoja intuicja

Wydawałoby się, że w czasach, w których na piedestał wyniesiono rozum, zdrowy rozsądek i wysokie IQ, nie ma miejsca na prorocze sny, podszepty intuicji i pechowego czarnego kota.A tymczasem pewnie nieraz doświadczyłaś na własnej skórze czegoś, czego nie da się łatwo wyjaśnić. Na przykład dostałaś ciekawą ofertę pracy, dobrze płatną i w firmie, o której od dawna marzyłaś. Poszłaś na rozmowę, niby wszystko przebiegało dobrze, ale... tuż po wyjściu poczułaś, że to nie jest miejsce dla ciebie. Nie potrafiłaś wyjaśnić dlaczego, ale na samą myśl, że miałabyś tam pracować, żołądek zaciskał ci się w supeł. Albo w dniu spotkania zaspałaś, choć nigdy ci się to nie zdarza; zapomniałaś zabrać ważne dokumenty albo wstałaś niewyspana, bo przez całą noc śniły ci się jakieś koszmary...

Przeczucia związane z nowo poznaną osobą czy czymś, co wkrótce ma się wydarzyć, to nie jakieś nadprzyrodzone umiejętności dostępne dla wybrańców. Nawet najwięksi racjonaliści przynajmniej kilka razy w życiu na własnej skórze doświadczyli „dotknięcia nieznanego”. I nie ma się czego wstydzić, bo nawet Zygmunt Freud, ojciec psychoanalizy, ufał swoim przeczuciom. Podobno pewnego wieczoru, kiedy miał zamiar pracować do późna, nagle poczuł się tak źle, że wrócił do domu i... cudem uniknął pożaru, który tuż po jego wyjściu wybuchł w gabinecie. Albo tragedia Titanica. Podobno na kilka dni przed wyruszeniem statku w jego dziewiczy i zarazem ostatni rejs wielu ludzi skarżyło się na uczucie nieuzasadnionego niepokoju, miało duszności i wizje statku przewróconego do góry dnem. Pewnie myślisz sobie, że nawet jeśli "coś jest na rzeczy", to co z tego...

Przecież, kiedy np. zmieniasz pracę, kierujesz się racjonalnymi przesłankami, takimi jak wysokość zarobków czy perspektywy rozwoju zawodowego, a nie jakimś przeczuciem. Gdy spieszysz się na ważne spotkanie, nawet jeśli nie możesz znaleźć kluczyków do samochodu, choć zwykle odkładasz je na miejsce, boli cię żołądek i masz wrażenie, że wszystko sprzysięgło się przeciwko tobie, nie rezygnujesz ze spotkania. No bo niby jak miałabyś wytłumaczyć swoją nieobecność. Złym przeczuciem? Ha! Ha! Jednak, choć zdrowy rozsądek zwycięża, czujesz się niepewnie. Wystarczy, że tego pechowego dnia przydarzy ci się drobna stłuczka albo spotkanie będzie nieudane, pomyślisz: "Jaka byłam głupia, że nie zaufałam własnej intuicji". I... następnym razem prawdopodobnie znowu posłuchasz głosu rozsądku.

Doskonale cię rozumiem. Wierzyć w przeczucia mogą wróżki, czarodziejki, zwariowane nastolatki czy znudzone emerytki. Ty masz tyle na głowie, że każdą decyzję, każdą zmianę, ba!, każdy swój krok musisz rozważyć, przeanalizować wszystkie "za i przeciw". A tymczasem, kiedy na przykład przechodzisz przez ulicę na zielonym świetle i nagle, kątem oka dostrzegasz ciężarówkę pędzącą prosto na ciebie, nie masz czasu na rozważanie. Uciekasz, ile sił w nogach. Takie zachowania psychologowie nazywają zachowaniami z pozycji instynktu.

Krojenie na cienkie plasterki

Kiedy podejmujesz jakąś decyzję, kierując się rozumem, rosnąca liczba argumentów za i przeciw czasami bywa utrudnieniem. Pojawiają się nowe wątki, a im więcej żelaznych argumentów, tym mniej słuchasz podszeptów intuicji. Mój profesor na studiach często powtarzał w takich momentach: "Oj, żebyś tylko nie przekombinowała". Okazuje się bowiem, że czasami decyzje podjęte na tzw. czuja są o wiele skuteczniejsze. Dlaczego tak się dzieje? Otóż każdy z nas ma w głowie potężny komputer, który gromadzi informacje, doświadczenia, emocje i choć nie udostępnia ich do tzw. intelektualnej obróbki, a wręcz przeciwnie – ukrywa w nieświadomości, jest w stanie wykorzystać je w odpowiedniej chwili, jak ta z ciężarówką.

Ewolucjoniści twierdzą nawet, że jako gatunek przetrwaliśmy właśnie dzięki temu, że wykształciliśmy w sobie ów mechanizm szybkiego formułowania opinii opartych na, wydawałoby się, bardzo skąpych zewnętrznych informacjach. No bo np. skąd wiesz, że ciężarówka nie zatrzyma się na czerwonym świetle albo ktoś, kto w trakcie rozmowy nie patrzy ci w oczy, prawdopodobnie chce cię oszukać? Wiesz, bo już to przeżyłaś lub gdzieś o tym czytałaś, choć sobie tego nie uświadamiasz. Działanie owego komputera polega na tzw. krojeniu na cienkie plasterki. W czasie kilku sekund nasz mózg jest w stanie zgromadzić (przywołać z nieświadomości) dane potrzebne do oceny sytuacji. Kiedy pośpiesznie podejmujesz decyzję lub słuchasz swojego instynktu, twoja nieświadomość prześwietla sytuację, z którą masz do czynienia i błyskawicznie odrzuca wszelkie nieistotne elementy, koncentrując się na tym, co naprawdę ważne.


Dodał(a): Olga Wap , Poniedziałek 17.10.2011 (aktualizacja: 2011-10-17)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (1)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
paula2509
ja mam ogromną intuicję...
Dodano: 2011-10-17 17:12:52 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×