W jednym stali domu

Kiedyś sąsiedzi pożyczali sobie cukier, razem spędzali wolny czas. To byli Sąsiedzi przez duże "S". Dzisiaj coraz częściej nie mamy pojęcia, kto mieszka za drzwiami obok. Szkoda, bo taki prawdziwy sąsiad może się bardzo przydać.

W jednym stali domu

Ułożenie dobrych stosunków z sąsiadami nie jest takie proste jak w kultowym serialu "Wojna domowa" z Ireną Kwiatkowską. Być może dlatego, że sąsiadów się nie wybiera. Podobnie jak rodziny, ale rodzina ma tę przewagę, że zwykle podziela twój system wartości, poglądy, poczucie humoru, styl życia. No i ją kochasz. Sąsiadów czasem wprost przeciwnie.

Zosia (36)
Zamiast sąsiada spotkałam złodziei!


Zosia pamięta swoje dzieciństwo w starej kamienicy, w której wszystkie rodziny znały się od kilku pokoleń. Mówili sobie na ty i zaglądali sąsiadom do garnków. Zosia miała już tego dosyć. Niedawno z mężem i dziećmi przeprowadziła się na nowe osiedle. Lokatorzy prawie się nie widywali – młodzi, zapracowani. Nie znali swoich twarzy, nie pozdrawiali się i nie rozmawiali ze sobą. "Przez pierwszy rok byłam zachwycona. Dwa miesiące temu zwolniłam się wcześniej z pracy. Przyjechałam na osiedle, wjechałam windą na nasze piętro. Z jednego z nich właśnie wynoszono rzeczy: telewizor, laptop. Przystanęłam, żeby przepuścić tragarzy, młodych byczków.

Nadzorujący całą akcję mężczyzna rzucił mi badawcze spojrzenie. Powiedział, jakby tłumacząc się: "Wie pani, właśnie się przeprowadzam, a przed południem są najmniejsze korki". Następnego dnia dowiedziałam się, że do tamtego lokalu było włamanie. A facet, którego widziałam, nie był jego właścicielem, tylko złodziejem. Złożyłam oczywiście zeznania na policji. Było mi strasznie wstyd. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że gdybyśmy się znali, nigdy do takiej sytuacji by nie doszło. Zrozumiałam, że i ja nie mogę liczyć na pomoc sąsiadów. Oni nie mają pojęcia, że ja istnieję!". Socjologowie wykazali w badaniach, że najsłabsze więzi sąsiedzkie są na nowych, ogrodzonych osiedlach. Mocniejsze na starych blokowiskach, a jeszcze silniejsze w kamienicach. Najbardziej zżyci są mieszkańcy domów jednorodzinnych przy tej samej ulicy. Im mniej ludzie w jednym budynku czy na osiedlu są zaprzyjaźnieni, tym większa jest anonimowość. I poczucie wolności.

Ale to także oznacza mniejsze poczucie bezpieczeństwa. Podchmielony pan Włodzio na osiedlowej ławce działa nam na nerwy, ale przechodzimy obok niego spokojnie. Ale podpitego nieznajomego w tym samym miejscu mijamy z duszą na ramieniu, zwłaszcza po zmroku. W latach 60. Amerykańskim społeczeństwem wstrząsnął przypadek zabójstwa Kitty Genovese. Zamordowano ją pod jej własnym domem. Szamotała się z napastnikiem 35 minut. Całe zajście z okien bloku obserwowało 40 osób. Byli to sąsiedzi ofiary. Nikt nie udzielił pomocy mało znanej młodej kobiecie. Dlatego dobrze się znać z sąsiadami i mieć nimi przyjacielskie stosunki. Ale jak je nawiązać?

1. Zawsze się ze wszystkimi witaj. Nic się nie stanie, jeśli mężczyźnie powiesz "Dzień dobry", choć to niezgodne z zasadami savoir-vivre’u. Staraj się nawiązać kontakt wzrokowy i uśmiechnąć się. Każdy poczuje się zobowiązany do wzajemności.
2. Właśnie się wprowadziłaś i nie znasz sąsiadów? Sprawdź, czy nie możesz poznać ich w internecie. W sieci organizuje się wiele grup mieszkańców. Tego typu fora działają np. na portalu "Gazety Wyborczej".
3. Zacznij obchodzić 3 czerwca Dzień Sąsiada. Może to błahy powód, ale każda okazja jest dobra, by przejść się po klatce z ciastem i zadzwonić do drzwi sąsiadów. Niektórych nie będzie. Ktoś może ci nie otworzyć, inni będą zachowywali się sztywno. Ale na pewno w kilku mieszkaniach odnajdziesz bratnie dusze.


Dodał(a): Olga Wap , Piątek 12.08.2011 (aktualizacja: 2011-08-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (6)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
aga0103
No ale z tym ciastem to lekka przesada. Trzymajmy się grzecznościowego zwrotu i tyle!
Dodano: 2011-08-24 15:22:35 Zgłoś nadużycie
paula2509
ja ze swoimi sąsiadami nie mam problemów
Dodano: 2011-08-23 12:52:36 Zgłoś nadużycie
passionfruit
Mówienie dzień dobry ludziom na ulicy na której mieszkasz to prawie obowiązek
Dodano: 2011-08-13 21:52:57 Zgłoś nadużycie
nostradama
Zależy, pochodzę z małej miejscowości gdzie wszyscy wszystkich znają, a każdy jeden zna Ciebie lepiej, niż siebie samego :) Na dawnym osiedlu gdzie mieszkałam: Pożyczą cukier, owszem, ale licz się z tym, że wszyscy będą wiedzieć, że "wyglądałaś jak przepita, nie masz pieniędzy na jedzenie i pożyczasz" Okropność. W bloku gdzie mieszka teraz moja mama jest wręcz przeciwnie. Każdy każdemu pomoże. Ja znów jestem z dużego miasta i też zależy, albo ludzie są sobie anonimowi, albo zna się kilka fajnych osób i też jest dobrze :)
Dodano: 2011-08-13 11:18:36 Zgłoś nadużycie
pilusx3
myślę, że w małych miasteczkach lub na wsi częściej można się z spotkać z takimi prawdziwymi, życzliwymi sąsiadami :) zazwyczaj w wielkich miastach ludzie wolą być anonimowi- choć nie zawsze tak jest.
Dodano: 2011-08-12 17:43:15 Zgłoś nadużycie
rewolucja
Ja sama mieszkam w takiej starej kamienicy, niestety, dawni mieszkańcy poumierali, wprowadzili sie młodzi, którzy nie chcą znać innych. A przecież dobry sąsiad to majątek, bo i dziecka przypilnuje, i klucz można my zostawić , to i kwiatki podleje. Albo jak w Przebudzeniu Katarzyny Zyskowskiej- Ignaciak, można u niego zdeponować coś cennego czy ważnego.
Dodano: 2011-08-12 16:02:33 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×