W pogoni za prestiżem

Jakiś czas temu w Stanach przeprowadzono ciekawe badanie. Zapytano uczestników, który scenariusz byłby dla nich bardziej atrakcyjny:A) Oni zarabiają sto tysięcy dolarów rocznie, a ich sąsiedzi i znajomi sto dwadzieścia tysięcy. B) Oni zarabiają osiemdziesiąt tysięcy dolarów rocznie, a ich sąsiedzi i znajomi sześćdziesiąt tysięcy.

prestiż

Ponad 80% badanych wybierało scenariusz B). Woleli zarabiać mniej, ale więcej od znajomych, niż obiektywnie więcej, ale być w tyle za ludźmi w swoim środowisku. Lub, jak to trafnie ujął przed wiekami John Milton "Lepiej jest rządzić w Piekle, niż służyć w Niebie."

Badania te, wraz z wieloma innymi pokazującymi podobny wzorzec, demonstrują jak atrakcyjny jest dla ludzi wysoki status i prestiż. Ma to głęboki sens ewolucyjny – sto tysięcy lat temu ci z naszych praprzodków, którzy mieli najwyższy status mieli dostęp do najlepszego jedzenia, partnerów i schronienia, mogli mieć najwięcej dzieci, które miały największe szanse na przeżycie i znalezienie dla siebie wartościowych partnerów. Nic więc dziwnego, że do dziś mamy naturalną skłonność do poszukiwania jak najwyższego statusu w swoim "plemieniu" (a więc wśród znajomych, rodziny i sąsiadów właśnie).

Problem w tym, że skłonność ta jest niezwykle kosztowna, zwłaszcza, że reklamodawcy dziś już doskonale o niej wiedzą i potrafią ją znakomicie wykorzystywać. Dążenie od prestiżu jest właśnie tym czynnikiem, który pozwala skutecznie odróżnić milionerów od ludzi, którzy milionerami nie są ani nie zostaną, mimo dużych dochodów. Milionerzy do prestiżu nie dążą i go nie potrzebują, w efekcie więc oszczędzają bardzo duże kwoty, które dobrze zainwestowane są źródłem ich majątku.

Dążenie do prestiżu jest również przyczyną klęski wielu firm. Ich prezesi, skupieni na własnym prestiżu, podejmują błędne decyzje i narażają firmę na niepotrzebne wydatki, ryzykowne inwestycje, itp. Często pragnienie prestiżu związanego z zajmowanym stanowiskiem sprawia, że takie osoby trzymają się swojego stanowiska nawet wtedy, gdy są świadome, że zupełnie się do niego nie nadają.
Troska o status może także prowadzić do różnego rodzaju problemów interpersonalnych, częstszych konfliktów, czy przeciwnie, rozpaczliwego unikania jakichkolwiek sytuacji, w których ryzykuje się utratę twarzy.
Jakby na to nie patrzeć – status potrafi dziś kosztować dużo więcej, niż daje korzyści. Dlatego warto przyjrzeć się swojemu życiu i zastanowić nad tym, czy aby nie inwestujesz w dążenie do statusu zbyt wiele.

Ile kosztuje Cię pogoń za statusem?

Weź teraz kartkę papieru i zacznij wypisywać wszystkie wydatki, które podjęłaś w imię statusu. Wypisz wszystkie rzeczy, które kupiłaś po to, żeby się popisać, żeby się pokazać, "bo tak wypada", "bo tak trzeba", "bo na moim stanowisku człowiek powinien coś sobą reprezentować", itp. Obok tych rzeczy, wypisz również ich koszta.
Jeśli np. kupiłaś mieszkanie w bardziej reprezentacyjnym punkcie, tylko po to, by się pokazać, odejmij od niego cenę mieszkania w mniej prestiżowym miejscu, a spełniającego podobne warunki i to wypisz jako koszt. Podobnie w wypadku samochodu.

Pamiętaj też o kosztach wykorzystania danej rzeczy. Jeśli np. Twój prestiżowy samochód pali dużo więcej niż "zwykły", zapisz to również jako koszt, np. w skali roku (z dopiskiem, że to koszta roczne – a co jeśli będziesz je ponosiła przez 5 czy 10 lat?).

Co istotne, nie pisz tutaj rzeczy, które są dla Ciebie wartościowe z innego powodu niż prestiż. Jeśli np. kolekcjonujesz rzadkie wina i jesteś prawdziwą koneserką i sprawia Ci to ogromną frajdę, nie zapisuj takich wydatków. Jednakże, jeśli któreś z tych win kupiłaś tylko dlatego, że "takiej kolekcjonerce jak Ty nie wypada ich nie mieć/ nie znać" - wtedy wpadają już na listę "wydatków prestiżowych".

Na koniec zsumuj te wydatki. Wielu osobom w tym momencie otwierają się szeroko oczy, bo uświadomiły sobie, jak wiele kosztowało ich puste "pokazywanie się" i że tak naprawdę za te pieniądze mogłyby już dawno spłacić kredyt, zwiedzić świat, przejść na wcześniejszą emeryturę lub zrealizować inne marzenie, które wydawało się im poza zasięgiem.

Jak poradzić sobie z pragnieniem prestiżu?

W zależności od tego jak jest głębokie, może to wymagać nawet pomocy psychologa, ale warto zacząć od własnej   pracy. Przede wszystkim zadaj sobie pytanie "po co jest mi to potrzebne?" i zacznij przyglądać się swoim odpowiedziom. Pozwolą Ci zrozumieć jak myślisz i być może wykryć fałszywe i ograniczające przekonania, których nauczyłaś się w toku dojrzewania, a które dziś skłaniają Cię do takich zachowań. Gdy je rozszyfrujesz, łatwo Ci też będzie się im przyjrzeć i ewentualnie je podważyć.

Tekst: Artur Król - psycholog,coach

Źródło: MilionKobiet.pl

Przeczytaj również:

Obudź swój umysł

Kryzys wieku młodego

Ciekawość to pierwszy stopień do... sukcesu



Dodał(a): Katarzyna Szuwara , Piątek 09.03.2012 (aktualizacja: 2012-03-09)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×