W pułapce koleżeńskiej pomocy

Zaczyna się niewinnie. Koleżanka zza biurka, za którą zresztą przepadasz, prosi cię o drobną przysługę. Musi szybciej wyjść z pracy, więc to ty skończysz za nią raport dla klienta. To ma być wyjątkowa sytuacja. Z czasem takie wyjątki stają się regułą. Bo dziecko chore, bo goście z zagranicy, bo w szkole ważne zebranie. Godzisz się na pomoc, bo nie chcesz wyjść na egoistkę.

W pułapce koleżeńskiej pomocy

W pułapce koleżeńskiej pomocy



W rezultacie zostajesz po godzinach, nie masz czasu dla siebie i jesteś coraz bardziej rozżalona na koleżankę. Ona z kolei, nie słysząc żadnych protestów, śmiało korzysta  z twojej uczynności. Lont już się tli i eksplozja utajonych pretensji pozostaje tylko kwestią czasu. 

W pułapkę koleżeńskiej pomocy z gatunku  "jeszcze ten jeden raz" bardzo łatwo wpaść. Zwłaszcza jeśli darzymy osobę proszącą nas o przysługę sympatią. Trudno odmówić  ulubionej koleżance,   z którą łączą nas sukcesy w ramach kluczowych projektów, odpowiedzialność za rezultaty działu i niejedna wypita kawa. 

Kliknij i dowiedz się, jak czerpać satysfakcję z pracy!

Przyjaźnie na gruncie zawodowym są bardzo cenne, ale bez wyznaczenia konkretnych zasad i jasnego wyrażania wzajemnych potrzeb, szybko mogą przerodzić się w toksyczną relację. Kiedy powinna nam się zapalić lampka kontrolna? Dobrze wyczujemy ten moment. To  czas, w którym ze sztucznym uśmiechem godzimy się na kolejną prośbę koleżanki, a w głowie aż kipi od zarzutów: "jaka z niej egoistka", "wydaje jej się, że jest pępkiem świata", "zasłania się chorymi dziećmi", "a za nią tyram, ale to ją szefowa faworyzuje" etc.

Kliknij i poznaj zalety rozmowy z coachem!

Spiralę narastających pretensji i niedomówień z przerzucaniem zawodowych obowiązków w tle dobrze obrazuje  historia Agnieszki i Marty. Zaraz po studiach wspólnie rozpoczęły pracę w agencji reklamowej. Łączyło je wszystko: wdrażanie się w procedury, poznawanie specyfiki branży,  wspólne odreagowywanie stresu, szukanie mieszkania, układanie tak zwanego dorosłego życia.

Test na koleżeństwo

Z czasem ich relacje w pracy zostały wystawione na próbę. Marta, osoba niezwykle energetyczna i typowa dusza towarzystwa, bardzo szybko zjednała sobie cały zespół. Zdobyła też przychylność przełożonych. Agnieszka, na ogół zamknięta i trudno nawiązująca nowe kontakty, pozostawała w cieniu koleżanki. Pomimo swej pracowitości i kilku wyróżniających się projektów czuła, że jest u szefostwa nadal na cenzurowanym.

Martwisz się, że jesteś "niewidzialna" i nikt nie zwraca uwagi na twoje potrzeby - kliknij i zobacz, jak możesz to zmienić!

Również życie prywatne obu pań toczyło się na dwóch przeciwległych biegunach. Marta wyszła za mąż i urodziła dzieci. Agnieszka nie odnalazła jeszcze tego jedynego. Postawiła za to na rozwój - warsztaty dla kobiet i kurs hiszpańskiego. Dodatkowo uczestniczyła w szkoleniach poszerzających jej zawodowe kompetencje. Coraz trudniej było jej znaleźć zrozumienie u obecnego pracodawcy, postanowiła zatem wyrobić sobie jakieś zaplecze.

Życiem prywatnym obu kobiet rządziły zupełnie inne priorytety, choć łączyło je jedno: obie miały bardzo zagospodarowany terminarz po pracy. Agnieszka starała się punktualnie wychodzić z firmy, by móc rozwijać swoje zainteresowania. Okazywało się to jednak coraz trudniejsze. Marta zawsze miała bardziej pilne sprawy związane z rodziną, zdrowiem dzieci i ich szkołą, w związku z czym śmiało prosiła Agnieszkę, aby wykonywała za nią niektóre obowiązki. Zaczęło się od drobiazgów typu "trzeba poczekać na decyzyjny telefon od klienta", a skończyło na "przygotuj, proszę, za mnie miesięczny raport".  To wymagało sporo uwagi i czasu od Agnieszki.

Gwiazdka dla księżniczki
99662084.jpg

Początkowo godziła się na pomoc bez problemu. Kiedy jednak zostawanie po godzinach stało się cotygodniową tradycją, pojawiły się zgrzyty. Agnieszka nigdy wprost nie powiedziała Marcie, że nie zgadza się na wykonywanie za nią pracy, i że też ma swoje ważne sprawy. Narastał za to jej wewnętrzny sprzeciw. Pojawiały się niewypowiedziane pytania pod adresem koleżanki: "czy nie widzi, że ja też mam mnóstwo obowiązków?", "czy nie szanuje mojego czasu wolnego?", "czy nie rozumie, że moje hobby jest równie ważne, jak jej rodzina?". Na bazie tych myśli pojawiały się trujące emocje: wściekłość,  rozczarowanie, rozżalenie. Napięcie narastało.

Kiedy zatem usłyszała kolejne "Czy możesz…?", wysyczała z irytacją: "I co jeszcze księżniczko? Może gwiazdkę z nieba?".  O dziwo, Martę wcale nie zbiły te słowa z tropu.  Pochłonięta ważnym sprawozdaniem nie analizowała odpowiedzi koleżanki. Do tej pory nie słyszała przecież żadnych protestów ze strony Agnieszki. Pomyślała zatem, że ta ma po prostu gorszy humor i zamykając temat poprosiła, robiąc maślane oczy, "jeszcze ten jeden raz".

Jak zakończy się ta historia? 

- Wszystko zależy od tego czy nasze bohaterki zaczną mówić otwarcie o własnych potrzebach i wzajemnych oczekiwaniach. Chodzi o to, by świadomie odnosić własne emocje do konkretnych sytuacji i zachowań. Jeśli zabraknie takiej szczerości to prawdopodobnie dotychczasowe koleżeństwo zamieni się w otwarty  antagonizm, w najlepszym razie – obojętność. Z dużym prawdopodobieństwem Marta usłyszy, że jest "bezczelną egoistką, która dziećmi wymiguje się od pracy". W odpowiedzi Agnieszka za pewne usłyszy, że "nie widzi nic więcej, poza czubek własnego nosa i nie wie, jak to jest, kiedy się ma rodzinę". Będzie wet za wet, a z przyjaźni zostanie sam popiół -  prognozuje Marzena Iwańczuk, trenerka prowadząca w ramach wrocławskiej Makrosfery warsztaty z komunikacji NVC (Nonviolent Communication).

Zostać czy odejść z pracy - kliknij i sama odpowiedz sobie na to pytanie!

Szczerość i uszanowanie potrzeb

Jak zatem powinna zareagować Agnieszka, aby jej potrzeby rozwoju, równego wkładu w pracę i współpracy zostały uwzględnione?  Najważniejsze, by precyzyjnie odniosła się do  konkretnych sytuacji, emocji jakie w niej wzbudzają i sformułowała prośbę, która pozwoli zaspokoić jej potrzeby. To wypełnienie podstawowych założeń świadomej komunikacji opartej na metodzie NVC.

Iwańczuk podaje przykładową wypowiedź:

 - Mogłoby to brzmieć następująco: "Marto, słyszę, że dzisiaj też chcesz wyjść wcześniej. Prosisz mnie o  to już czwarty raz w tym miesiącu. Jestem zła i rozżalona z tego powodu, bo gdy zostaję po godzinach opuszczam kurs hiszpańskiego. Przejęłam już za ciebie przygotowanie 2 raportów końcowych. Chcę, aby obowiązki w naszym dziale były między nami dzielone po równo, tak jak to na początku zostało założone. Chcę też regularnie chodzić na hiszpański. Zależy mi na tym, żebyśmy obie wyszły dziś o 16.00, gdy wszystkie raporty będą przygotowane .

Kliknij, rozwiąż nasz test i sprawdź, czy potrafisz się sprzedać w pracy!

Jaka będzie reakcja Marty?

Może na przykład powiedzieć: "Nie zdawałam sobie sprawy, że sprawiam ci taki kłopot. Gdybym wiedziała o tym wcześniej, prosiłabym moją teściową o pomoc. Przykro mi, że przeze mnie zmieniałaś własne plany".  Może jednak zdarzyć się i tak, że nie od razu usłyszy i zrozumie, to co jest dla Agnieszki ważne w danym momencie. Wtedy ta usłyszy na przykład: "O co naprawdę ci chodzi? Proszę cię przecież tylko o drobną przysługę."

Agnieszka może wówczas opowiedzieć jeszcze raz o własnych uczuciach, odnieść się do tego, co jest dla niej ważne w tym momencie i spróbować znaleźć wspólne wyjście z sytuacji. Choćby takie, że Marta wyjdzie wcześniej następnego dnia, gdy Agnieszka nie ma lekcji hiszpańskiego, i ponownie przejmie raporty, które leżą w jej gestii.

- Jeśli obie strony skupią się na wzajemnych potrzebach i odrzucą jednocześnie osądy typu "czyj interes jest ważniejszy", "kto ma większe prawo do pomocy", "po czyjej stronie leży racja", przyjacielskie relacje mają szansę zostać zachowane. Co więcej, koleżeństwo obu pań nabierze nowego, bardziej świadomego wymiaru – podkreśla Iwańczuk.

Źródło: Mat. prasowe
Foto: Thinkstock









Dodał(a): Emilia Czaczkowska-Bołtromiuk , Poniedziałek 17.09.2012 (aktualizacja: 2012-09-17)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×