Za uczuciem na Alaskę! - wywiad

Co można zrobić dla miłości? Niektórzy zmieniają całe swoje dotychczasowe życie, jak bohaterowie programu "Wiza na miłość" stacji TLC. Poznajcie historię Kasi, która dla swojego mężczyzny wyjechała na Alaskę.

Za uczuciem na Alaskę! - wywiad

Za uczuciem na Alaskę! - wywiad

Wielką miłość czasami ogranicza duża odległość i aby być razem, któryś z partnerów musi podjąć poważne kroki i zmienić miejsce zamieszkania.

O swoich przejściach związanych z wyprowadzką do USA, a konkretnie na Alaskę, oraz tym, jak została przyjęta w swojej nowej ojczyźnie opowiedziała nam pochodząca z Warszawy Kasia.

Kasiu, z jaką reakcją i przyjęciem rodziny spotkała się wasza decyzja o ślubie i wyprowadzce na Alaskę?

No cóż, nasza historia nie jest prosta, gdyż mój mąż posiada córkę z pierwszego związku. Jego rodzina była oczywiście bardzo ostrożna, jego znajomi, którzy mają znajomych Polaków opowiadali mu niestworzone historie. Wszyscy generalnie mieli złe przeczucia co do mnie i każdy ostrzegał mojego męża przed tak ryzykownym posunięciem. Tak samo zresztą było i w moim przypadku, moi znajomi oraz rodzina byli niezadowoleni z mojego wyboru, uważali, że nie mogę wyjechać na drugi koniec świata, ciągnąć córkę za sobą, aby żyć z człowiekiem którego widziałam 2 razy w życiu. Faktycznie, jak patrzy się na to wszystko z boku to jesteśmy kompletnymi wariatami i bardzo nieodpowiedzialnymi ludźmi. Jesse, ponieważ ryzykował aby jego córka przebywała w moim towarzystwie oraz ja, która ciągnęła swoje dziecko do faceta z dzikiej Alaski. Jednak wszyscy, którzy mieli jakikolwiek kontakt z moim mężem nie potrafili oprzeć się jego czarowi.

Jak wyglądał wasz ślub?

Jeżeli chodzi o ślub, to ja osobiście jestem zwolenniczką kameralnej uroczystości, bez całego szumu i sukienek...to mój mąż nalegał, aby ślub był niesamowity, żebym miała sukienkę i żeby wszystko było tak jak trzeba. Problem w tym, że moja rodzina nie mogła przylecieć na ślub ze względów finansowych oraz ze względu na brak wizy, wiec poszliśmy na mały układ. Wzięliśmy ślub malutki, skromny, a wesele postanowiliśmy, że wyprawimy duże, w polskim stylu. Jednak szybko zaszłam w ciążę i wesele zeszło na drugi plan.

Za uczuciem na Alaskę! - wywiad

Za uczuciem na Alaskę! - wywiad


Do czego było ci się najtrudniej przyzwyczaić po zamieszkaniu w Ameryce? Jak się odnajdujesz na Alasce?

Na początku było mi troszeczkę trudno się odnaleźć, szczególnie że mój mąż pracuje w systemie zmianowym - 2 tygodnie pracy i 2 tygodnie odpoczynku, więc połowę czasu tutaj jestem sama z córką. Nie posiadam prawa jazdy i mieszkam na "końcu świata", więc to dosyć duży skok z mieszkania na Warszawskim Ursusie, gdzie można wszędzie podejść albo podjechać, gdzie mieszkania ogrzewa się kaloryferem, gdzie woda ciepła nigdy się nie kończy tak samo jak gwar miejski. Tutaj żeby było ciepło trzeba napalić w piecu, żeby napalić trzeba narąbać...bojler ma określoną pojemność, a jak mi zabraknie mąki to jestem załatwiona bo najbliższy sklep mam w odległości 20 km. Wieczorami i nad ranem słuchać niesamowite wycie psów z zaprzęgów(w tym czasie są karmione), a na przystanku autobusu szkolnego można spotkać łosia.

Moja córka ma 8 lat i na początku myślałam ze będę prowadziła tzn. homestudy, ponieważ Hania nie mowiła po angielsku. Niestety to zakończyło się kompletną klapą. Tutaj nie ma szkół tzw "English as a secondlanguage", więc musiałam ją posłać do normalnej szkoły. Byłam tym przerażona, jednak z czasem okazało się, że była to świetna decyzja. Hania szybko przyswoiła język i świetnie sobie radzi w szkole.

Jak twoje życie wygląda teraz?

Od tego momentu nasze życie wygląda dość monotonnie...czekamy na przetrawienie dokumentów przez Urząd Imigracyjny i na dzidziusia. To pokrótce wygląda nasza historia. Podejście oczywiście całej rodziny zmieniło się, kiedy mnie osobiście poznali i dzięki Bogu nie miałam nieprzyjemnych sytuacji. Jedynie wujek mojego męża przesłuchał mnie dokładnie, wypytując o sytuacje ekonomiczną, bogactwa naturalne Polski oraz ilu mam braci i który z nich to mój mąż...Odpowiedziałam, że nie mam pojęcia, mam dwóch braci i oboje są moimi mężami.

Więcej historii par, które pokonały dzielące ich kilometry zobaczycie w programie "Wiza na miłość" stacji TLC w każdy piątek o 21:30.

Źródło: TLC
Foto: Shutterstock




Dodał(a): Agnieszka Pulikowska , Piątek 04.04.2014 (aktualizacja: 2014-04-04)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar

Zobacz również

×