Zawsze w trójkącie

Latami tkwi w związku z żonatym mężczyzną. Nie jest szczęśliwa, ale nie chce, lub nie potrafi powiedzieć "stop". Co każe jej tkwić w toksycznej relacji? To dużo bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje.

Zawsze w trójkącie

Zaczęło się od spotkania nad jeziorem na firmowej imprezie. Dotąd, w biurze, ledwie go dostrzegała. Teraz widzi tylko jego błękitne oczy. Grażyna skończyła właśnie 32 lata. Jej bilans życia nie wydał się szczególnie imponujący. Rozwódka samotnie wychowująca siedmioletnią córkę. Mąż rozpłynął się we mgle. Praca może nie wymarzona, ale dająca utrzymanie. Kiedy jeszcze raz spojrzała Szymonowi w oczy, obiecała sobie w duchu, że w nich nie przepadnie. Nie pozwoli drugi raz się zranić. "Chodźmy już do ośrodka, pewnie wszyscy poszli spać"– rzuciła. Szymon chwycił ją za rękę. "Zaczekaj" – poprosił. To było 10 lat temu.

Po powrocie z wyjazdu uznali, że to nie może się powtórzyć. Szymon miał żonę i dwoje dzieci, za którymi przepadał. Jednak niewinny romans zamienił się w długoletni skrywany związek. Grażyna twierdzi, że tego nie chciała. Ale czuła, że są z Szymonem stworzeni dla siebie i że może nie teraz, ale za rok, dwa będą mieli siłę to skończyć. Albo Szymon zdecyduje się na rozwód. "Jeszcze nie teraz" – przekonywał Grażynę. "Wiesz, że cię kocham, ale nie mogę zostawić Piotrusia i Amelki, są za mali. Nie mogę bez ciebie żyć, ale bez nich też nie mogę"."On ci życie marnuje" – przekonywała ją najbliższa przyjaciółka. "Opamiętaj się, póki jesteś jeszcze młoda. Szymon nigdy się nie rozwiedzie, już dawno by to zrobił, gdyby naprawdę cię kochał". Grażyna każdego sylwestra, którego spędzała sama, obiecywała sobie, że to ostatni raz. Szymon musi się zdecydować: albo żona, albo ona. I tak mijały lata. Żona Szymona w końcu dowiedziała się o jego romansie i kazała wybierać.

Ale Szymon nie potrafi się zdecydować. Lawiruje między obiema kobietami, a żadna z nich nie mówi: "Koniec!". Ola ze swoim długoletnim kochankiem ma dwoje dzieci. Nigdy nie odszedł od żony. Zginął w wypadku dwa lata temu, a Ola opiekuje się teraz jego żoną, która od tamtej pory jest nie do końca sprawna... Z kolei Beata przez kilkanaście lat była wiecznie zakochana i nie liczyła na nic, bo Piotr od razu jej zapowiedział, że nie zostawi żony. Nigdy też o niej nie rozmawiali, to był temat tabu. Spędzali miło czas, jeździ i na wycieczki, czuli, że łączy ich coś wyjątkowego. Teraz on ciężko zachorował, nie ma nadziei, że wyzdrowieje, a ona nawet nie może odwiedzić go w szpitalu i nie wie, czy jeszcze kiedykolwiek się zobaczą. Wszystkie trzy historie mają wspólny mianownik: Grażyna, Ola i Beata z jakiegoś powodu przyjęły rolę wiecznej kochanki. I żadna z nich nie umie z niej zrezygnować.

Każdy ma swoją rolę

Choć trudno w to uwierzyć, długoletnie kochanki mogą wcale nie chcieć zmiany swojej sytuacji. Podświadomie o to im właśnie chodzi: by żyć w trójkącie. Dlaczego? Psycholodzy tłumaczą, że każdy nasz bliski związek jest jakby kontynuacją relacji z rodzicami. W nim próbujemy zrekompensować sobie to, czego zabrakło nam u rodziców. Chcemy np. uzyskać wsparcie (rodzice nigdy nam go nie dawali), pragniemy być chwaleni za wszystko (rodzice szczędzili nam pochwał) itd. Czy relacja w trójkącie też jest kontynuacją związku z rodzicami? – Ma z nim wiele wspólnego – twierdzi Paweł Droździak, psycholog i psychoterapeuta. – Dla tej drugiej to, że ukochany ma żonę, nie jest przypadkową przeszkodą. Jest istotą sprawy. W dzieciństwie funkcjonujemy w systemie: my, rodzeństwo plus rodzice. Oni są dla nas najważniejszym punktem odniesienia.

Wiele dziewczynek w wieku około trzech lat ma fantazję "bycia żoną tatusia", a chłopcy chcą „ożenić się z mamusią”. Między trzecim a szóstym rokiem życia dziecko musi sobie poradzić z ważnym dla niego faktem: że z relacji między rodzicami jest w pewien sposób wyłączone, co nie znaczy – odrzucone. Widzi, że rodzice mają swoje sprawy, do których nie ma dostępu. Powinno czuć, że jest ważną częścią rodziny, ale poza parą rodziców, a nie w trójkącie z nimi. I musi zaakceptować ten fakt. Jednak niektórzy nie potrafią sobie z tym poradzić. W dorosłym życiu uparcie szukają relacji w trójkącie, w którym będą rywalizować np. o względy mężczyzny z inną kobietą. – Jeśli ojciec jakoś wyróżniał córkę na tle matki, a któregoś dnia je porzuci, dziewczynka może pomyśleć, że jej bliska relacja z ojcem przyczyniła się do rozstania rodziców.

Po latach może zechcieć (podświadomie), rozbijając czyjś związek, być za to ukarany – twierdzi Paweł Droździak. – Wiele kobiet przechodzi w dzieciństwie przez doświadczenia, które pozostawiają im nieświadome przekonanie, że związki – zwłaszcza te legalne – to oszustwo. A rozbicie ich pomaga je zdemaskować. Takie kobiety wierzą, że rozbijają złą parę, a nie dobrą. I w ten sposób usprawiedliwiają swój czyn. Często mężczyzna żonaty jest wybierany właśnie dlatego, że nie może związać się na stałe. Kochanka nie jest gotowa na stały związek. Nie chce trwałej relacji, bo być może, podobnie jak Grażyna, boi się, że znów ją ktoś zrani, a ona będzie cierpieć. Żona, której on nie chce zostawić, jest niemal gwarantem, iż mężczyzna zanadto się do tej drugiej nie przyklei. Co wcale nie przeszkadza wiecznej kochance żądać, by opuścił dla niej żonę.

A co w tym trójkącie robią pozostałe osoby? Czy też do niego dążą? Przecież ta sytuacja je frustruje i niszczy. Ale jednocześnie same budują swoje życie w taki, a nie inny sposób. Każda z towarzyszek życia „bigamisty” może chcieć udowodnić tej drugiej, że jest tą ważniejszą: "To ze mną je śniadania", "To ze mną spędza święta" itp. Legalna żona walczy nie tylko z mężem, który ją zdradza, ale i z "tą kobietą, która chce go jej odebrać". Za jego niewierność wini głównie ją, nie męża. Mężczyzna, który prowadzi dwa równoległe związki, jest bezradny, bo mu tak wygodnie. – On mówi o tym zwykle tak, jakby chciał żyć z jedną z nich, tylko nie wiadomo, z którą – tłumaczy Paweł Droździak.– Dla niego to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Nie widzi swojego udziału, spostrzega to po prostu jako problem pochodzący z zewnątrz, czyli taki, który musi jakoś rozwiązać. Ale ponieważ zazwyczaj nie ma pomysłu, jak to zrobić, brnie dalej. Choć myśli, że skrzywdziłby którąś z kobiet, odchodząc od niej (ciekawe, że nie krzywdzi ich, będąc z nimi równolegle...), tak naprawdę sam jest przez nie obie manipulowany i wykorzystywany, np. materialnie.

Dodał(a): Olga Wap , Czwartek 03.05.2012 (aktualizacja: 2012-04-27)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×