Znajdź w sobie siłę

Czasami czujesz, że nic ci się nie udaje. Przyszłość cię przeraża. Wiele osób przeżywa podobne emocje. Ale niektórzy noszą w sobie wewnętrzne poczucie, że bez względu na to, co się wydarzy, dadzą sobie radę. Czy można to w sobie wyćwiczyć?

Znajdź w sobie siłę



Wieczorem trudno ci zamknąć oczy, by nie napływały straszne myśli. W firmie oszczędności. A jeśli cię wyrzucą? Mąż szuka pracy trzeci miesiąc. Jeżeli nigdy jej nie znajdzie? Jeśli cofną wam kredyt, odbiorą mieszkanie? Potem zaczynasz zastanawiać się nad młodszym synem. Czemu się nie uczy? Może wpadł w złe towarzystwo? Zacznie brać narkotyki? Męczysz się, nocą śnią ci się koszmary. Czemu? Bo tak jak wielu z nas brak ci wewnętrznej mocy, wiary w siebie i swoje możliwości. Objawia się to na kilka sposobów. Przede wszystkim poczuciem zagrożenia, zamartwianiem się, snuciem negatywnych scenariuszy. A także lękiem przed porażką i obezwładniającym strachem przed nieznanym i tym, co cię czeka.

Pieniądze to nie wszystko

Są ludzie, którzy zawsze wydają się silni, pewni siebie. Trzeba przyznać, że takim ludziom lżej się idzie przez życie. Ale nie jest ich wielu. Większość zwykle powtarza: "Nie mam poczucia bezpieczeństwa". Ale co to tak naprawdę znaczy? Często wiążemy ten mityczny stan z dobrami materialnymi: domem bez obciążonej hipoteki, dobrym samochodem (nie na kredyt!), oszczędnościami, świetną i stabilną pracą. I rzeczywiście, wystarczy poobserwować ludzi, którzy wszystko to mają – sprawiają wrażenie bardziej wyluzowanych, zdaje się, że czują się w życiu bezpieczniej od nas. To prawda, że dzięki pieniądzom trochę nam w życiu lżej. Ale czy nie można czuć się pewnie, stabilnie bez iluś tam zer na koncie?

Wayne W. Dyer, znakomity psychiatra amerykański, w książce "Pokochaj siebie" podaje przykład ciekawego ćwiczenia. Wyobraź sobie taką sytuację: oto w tej właśnie chwili do twojego pokoju wpada oddział zamaskowanych terrorystów, którzy cię porywają, pakują do samolotu i porzucają w środku Chin bez ubrania, pieniędzy, dokumentów, znajomości języka. Jeśli twoje poczucie siły, pewności siebie wiązało się z rzeczami, pieniędzmi, stanem posiadania, już zginęłaś. Twoja moc zniknie w ułamku sekundy. Ale jeśli władasz prawdziwą siłą, pochodząc ą z wnętrza twojej duszy, przetrwasz i sobie poradzisz. Tylko czym jest ta siła? W psychologii ma ona swoją nazwę: poczucie koherencji. Jest to przekonanie o przewidywalności i racjonalności zarówno świata, jak i swojego w tym świecie miejsca. Świadomość, że rozumiesz zachodzące wokół procesy oraz ich sens i to ty w dużej mierze na te procesy wpływasz. Sterujesz nimi, jesteś współreżyserem tego przedstawienia, a nie jedynie aktorem czy, co gorsza, niczego niepojmującym widzem.Trzeba więc w sobie to poczucie odnaleźć – bo jest ono na pewno – i pozwolić mu się rozwinąć.


Jak pewny siebie kierowca

Poczucie sterowalności swoim życiem jest kluczowe. Jeśli masz prawo jazdy, doskonale wiesz, o czym mowa: wszyscy kierowcy wolą sami prowadzić, czują się wtedy znacznie pewniej, nawet jeśli z obiektywnego punktu widzenia jazda samochodem nie wychodzi im najlepiej. Jeśli czujesz, że to ty wybierasz trasę, kierujesz własnym losem, lepiej ci się żyje. Zdrowiej, pewniej, bezpieczniej. To dotyczy wszystkich organizmów żywych, nie tylko ludzi. W słynnym eksperymencie psycholog Martin E.P. Seligman zamknął dwa szczury w klatkach. Oba rażono prądem o niskim natężeniu. Jeden szczur miał dźwignię, dzięki której mógł wyłączyć prąd i oszczędzić sobie cierpienia. Drugi szczur dźwigni takiej nie posiadał. Schudł, dostał wrzodów żołądka, stał się osowiały i nie miał na nic ochoty. Nie dlatego, że cierpiał częściej od swojego sąsiada!

Najciekawsze bowiem w eksperymencie było to, że... pierwszy szczur, naciskając dźwignię, wyłączał prąd także w klatce szczura drugiego. Oba wystawione były więc na działanie tych samych, negatywnych bodźców. Ale tylko jeden z nich miał poczucie kontroli, które sprawiło, że czuł się lepiej, był zdrowszy i łatwiej było mu radzić sobie z niesprzyjającymi warunkami. To natomiast, co przeżywał szczur numer dwa, to tzw. wyuczona bezradność. Jej ofiarami stają się nie tylko nieszczęsne zwierzęta laboratoryjne, rażone prądem przez naukowców, lecz także ludzie, którzy mają przekonanie, że ich sytuacja życiowa nie zależy od nich i jakieś straszne siły wyższe ciskają nimi z kąta w kąt, a oni nic nie mogą zrobić. Nie są w stanie podwyższyć swoich kwalifikacji i zdobyć pracy. Nic nie poradzą na ogólne poczucie beznadziei. Nie ma sensu niczego robić, bo przecież... to i tak nic nie da. Wyuczona bezradność to właśnie taki totalny zanik wewnętrznej mocy. Szkodzi zdrowiu. Przeszkadza. Unieszczęśliwia.

Dodał(a): Olga Wap , Piątek 26.08.2011 (aktualizacja: 2011-08-26)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze (3)

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.
zolka
Pozytywne myślenie to sprawka szatana tak jak gwiezdne wojny i pokemony:::D
Dodano: 2011-09-26 11:52:48 Zgłoś nadużycie
paula2509
ja tam mam w sobie jej sporo
Dodano: 2011-09-01 16:43:57 Zgłoś nadużycie
kobieta
Dla chcącego nic trudnego ;)
Dodano: 2011-08-29 04:08:59 Zgłoś nadużycie

Zobacz również

×