Zostać, czy się rozstać

Kiedyś łączyło was uczucie. Dziś już chyba nie. Nie chcesz przegapić drugiej szansy na związek, uwiązana do kogoś, kogo nie kochasz. Ale kiedy wspominasz dawne czasy, zaczynasz zastanawiać się, czy to aby na pewno koniec...Czy odchodząc, nie popełnisz największego w życiu błędu...

rozstanie

Im dłużej trwa związek, tym trudniej jest zdecydować się na rozstanie. Oznacza ono nie tylko rezygnację z partnera, z tej miłości. To trochę tak, jakby wyrzuciło się na śmietnik wszystkie przeżyte razem lata, wszystkie złe i dobre chwile, wszystko to, co razem, jako para, wypracowaliśmy. Nikt nie wyrzuca lekką ręką kilku, kilkunastu, nie mówiąc już o kilkudziesięciu latach.

Mariola i Kasia, nasze bohaterki, doskonale o tym wiedziały. One podjęły już decyzje – choć zupełnie różne. Dlaczego?

Mariola (30)
Nie wyobrażałam sobie życia bez niego

Marek i Mariola, Mariola i Marek – byli nierozłączni od drugiej klasy liceum. Stare dobre małżeństwo – tak o nich mówili znajomi i rodzina. Był piękny ślub, morze prezentów. Miał być dom i całe stado dzieci. Ale najpierw – jak zgodnie uznali – trzeba na to wszystko zarobić.

"Z rozpędu skończyłam studia, potem drugie. Nawet się nie obejrzałam, a już byłam szefem niewielkiego działu. Super! W tym czasie Marek, po technikum rolniczym, próbował kolejnych biznesów. Bezskutecznie" – w głosie Marioli nawet dziś słychać gorycz.

Gdy zdecydowali się kupić niewielkie mieszkanie, okazało się, że do wymaganego przez bank wkładu własnego brakuje im dobrych kilkunastu tysięcy. I wtedy na scenę małżeńskiego dramatu wkroczyła trzecia postać. Jej kolega z pracy, dyrektor handlowy na całą Polskę. Nie podlegała mu, ale widywali się często. I bardzo się lubili. Norbert zaproponował, że brakującą sumę pożyczy. Bez zbędnych ceregieli. No i nie będzie to dla niego wcale taki wydatek.

"Nie wiem, co ubodło Marka bardziej. To, że bierzemy pieniądze od obcego faceta, czy to, że ten facet może wyłożyć taką kasę ot tak, z dnia na dzień. W każdym razie cała ta historia poszła mu bardzo na ambicję. I gdy podpisaliśmy akt notarialny, przenieśliśmy nasze rzeczy w pudłach do wymarzonego M, oświadczył mi, że... wyjeżdża do Hiszpanii. Do pracy na plantacji oliwek. Że załatwiał to od jakiegoś czasu, będzie dobrze zarabiał. Będzie przysyłał mi na ratę kredytową i jeszcze coś odłożymy. Zostawił mnie z całym tym bajzlem, remontem i sobie pojechał!" – przeżywa Mariola.

Marek rzeczywiście co miesiąc przysyłał sumkę jak na polskie warunki okrągłą. Ale Mariola była sama. Potrzebowała ciągle pomocy: przy przewiezieniu kafelków do łazienki, nowego zlewu do kuchni. Wreszcie – nowego łóżka, w poręcznej paczce. Do złożenia.

"To jakaś parodia, ale moje małżeńskie łoże pomagał mi składać Norbert. Nie, tak banalnie nie było – nie poszłam z nim do łóżka. Nie podobał mi się fizycznie, więc nie miałam nawet wielkiej pokusy. Nie mój typ – w przeciwieństwie do Marka. No i nie kochałam go. A Marka, kiedyś, bardzo. Ale gdy był daleko, to uczucie ciągle stygło. Pojawiły się takie myśli: a jak wyglądałoby moje życie, gdybym miała innego faceta, powiedzmy... takiego Norberta? Kogoś, kto potrafi się w życiu ustawić. Naprawdę, ciągła szarpanina o pieniądze może zabić każdy związek. A co dopiero taki na odległość".

Zanim po roku wędrowania po plantacjach i zakładach przetwórstwa Galicji i Katalonii Marek wrócił, Mariola była już prawie zdecydowana na rozstanie. Wiedziała, że Norbert ją kocha, bo zdążył przez ten czas wyznać jej miłość trzykrotnie.

"Myślę, że gdybym była zakochana, cała ta historia skończyłaby się bardzo szybko w sądzie. Sytuacja była jednak inna. Miałam męża: mężczyznę, za którym kiedyś szalałam, i wciąż znajdowałam w sobie okruchy tej dawnej fascynacji. Jeśli raz się kogoś tak kocha i pożąda, to to w człowieku zostaje. Potem wystarczy słowo, gest, zdjęcie, które przypomni te najlepsze chwile i znowu czujesz takie ciepło w brzuchu i w sercu. Patrzyłam na Marka i zastanawiałam się, czy naprawdę mogę z niego zrezygnować. Czasami wydawało mi się, że mogłabym, natychmiast. Ale wtedy zadawałam sobie inne pytanie: czy mogłabym już nigdy więcej go nie zobaczyć, nie dotknąć... Miarą miłości nie jest chyba to, jak za kimś szalejesz w danej chwili, ale to, czy jesteś w stanie wyobrazić sobie całe swoje długie życie bez tej osoby".

Mariola sobie nie wyobrażała. Została z Markiem. Ich córeczka ma teraz trzy lata.

A Norbert? To jest w tym wszystkim najzabawniejsze. Jest nadal ich przyjacielem. Marek nie domyślił się nigdy, jak blisko było do rozwodu. A może... po prostu nie dał tego po sobie poznać?

Dodał(a): Dorota Sędek , Poniedziałek 06.02.2012 (aktualizacja: 2012-02-03)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×