Zwolnij, szkoda życia

Kiedy ostatnio zdarzyło ci się powiedzieć: "Mam czas" ? Pewnie odnosisz wrażenie, że... czas ma ciebie. I trzyma cię za gardło! Z niczym nie zdążasz. Czujesz się zdołowana. Czy jest na to jakaś metoda? Owszem. Pogodzenie się z myślą, że nie można mieć wszystkiego. Naucz się wybierać to, co dla ciebie najlepsze.

Zwolnij, szkoda życia


Muszę pędzić. Już lecę! Pewnie te zwroty – i dziesiątki innych związanych z brakiem czasu – są ci dobrze znane z własnego życia. Każdego dnia powtarza się ta sama gonitwa. Od 7 do 23 ścigamy się z godzinami, minutami, próbując upchać w harmonogram znacznie więcej zadań, niż jest on w stanie pomieścić. Sama stajesz w tych blokach startowych, nikt cię do tego nie zmusza. Bo nie potrafisz określić priorytetów. Uwierzyłaś, że musisz we wszystkim być "naj". W biurze – pracownikiem miesiąca. W domu – idealną matką. Chcesz mieć wszystko, i to zaraz, już! Kolejny dzień w kalendarzu przepada nie wiedzieć jak i kiedy, a ty masz wrażenie, że czas znowu zwyciężył.


Zwolnij, szkoda życia
"Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić". Albert Einstein


Dlaczego tak się dzieje? Jon Kabat-Zinn, profesor medycyny na Uniwersytecie Massachusetts, w książce "Życie – piękna katastrofa" stwierdza: "Żyjemy pod niesamowitą presją czasu. Pędzimy przez chwile, nie zastanawiając się, jaki jest naprawdę cel tej podróży. Liczy się kolejne zadanie do odkreślenia: ważny e-mail, wizyta u lekarza, zakupy, odebrać syna z basenu... Jesteśmy bombardowani bodźcami: mnóstwo rzeczy natrętnie domaga się naszej uwagi: terkoczący telefon, pralka, która skończyła wirować, odcinek ulubionego serialu, który właśnie się zaczyna".


Więc przerywasz rozmowę z mężem o tym, że coś się ostatnio między wami psuje, sypie, bo... serial. Jest nadawany w tej chwili, więc wydaje ci się istotny. Gdybyś go nagrała na DVD, pewnie nigdy byś go nie obejrzała. A tak – pół godziny szybko mija. Mąż znów siedzi z nosem w gazecie, ma zacięty i chłodny wyraz twarzy. Cóż, nie dokończycie rozmowy – choć była przecież ważna.

Nasi pradziadkowie cieszyli się, że technika się rozwija, ułatwi życie kolejnym pokoleniom. Ale, paradoksalnie, nowoczesne technologie stają się naszym przekleństwem. E-maile, komórki, zamiast dodawać nam wolnego czasu, tylko go kradną. Szefowie oczekują od nas, że będziemy coraz lepsi, wydajniejsi, bardziej efektywni. Seksowne prowadzące programów telewizyjnych przekonują, że trzydaniowy obiad można przygotować w kwadrans, a dom wysprzątać na błysk w godzinę.

I oto jesteś ty: próbująca jednocześnie upiec ciasto z przepisu Nigelli Lawson i przyszyć guzik do koszuli męża. Ważne momenty przeciekają ci przez palce, a dzień upływa na obowiązkach, czynnościach, które nic nie znaczą, powtarzaniu: "Jeszcze tylko...".

"Jeżeli kochasz, czas zawsze odnajdziesz, nie mając nawet ani jednej chwili".
ks. Jan Twardowski


Spróbuj zrozumieć jedną rzecz: czasem nie da się zarządzać. Postaraj się zarządzać sobą w tym czasie. Pomyśl, czego najbardziej w życiu pragniesz. Być może to zadanie cię zaskoczy. Bo ty przecież nie masz czasu pomyśleć, czego chcesz. Tak bardzo zajęta jesteś tym, co musisz, co powinnaś, co trzeba. Praca, obowiązki, rachunki, trzeba wymienić samochód, trzeba pojechać w tym roku do Grecji, Kowalscy byli i wrócili zachwyceni. A ty? Czym ty będziesz zachwycona? Gdybyś mogła ustalić swoją misję, powiedzieć w jednym zdaniu, po co żyjesz, to jak brzmiałaby odpowiedź? Żeby spłacić kredyt? Żeby zrobić karierę? Żeby kochać? Żeby dać szczęście najbliższym?


Iwona Majewska-Opiełka, psycholog, autorka "Czasu kobiet", swoją życiową misję wypisuje na karteczce. I nosi w torebce. Ty też możesz wypisać swoją misję na karteczce, np.: "Mieć udane życie rodzinne". Następnym razem, gdy zaczniesz ważną rozmowę z mężem, a w telewizorze zadźwięczy czołówka twojego ulubionego serialu, bez wahania pstrykniesz pilotem, by go wyłączyć.

Każde zadanie można zaznaczyć na dwóch skalach: „ważne – nieważne” i „pilne – niepilne”. Odcinek serialu, napotkana znajoma są pilne. Ale nie są ważne. A więc wyłącz telewizor, przeproś znajomą. I zajmij się tym, co – choć nie jest pilne – jest istotne. Choćby zrób sobie chwilę dla siebie. Żyj dniem dzisiejszym. Korzystaj  z  ofiarowywanych ci przez los okazji do nicnierobienia, np. takich jak kolejka do bankomatu, przejazd autobusem do pracy czy domu... Najczęściej w takich momentach ludzie się wyłączają. Patrzą niewidzącym wzrokiem w dal albo nerwowo wystukują SMS-y. A ty... popatrz w siebie. Jakie uczucia towarzyszyły ci danego dnia? Może wyjmij swoją karteczkę z misją, przyjrzyj się jej, zastanów, czy nadal jest ona dla ciebie ważna. Motta ulegają wszak przemianom w ciągu życia.

A jeśli chcesz planować, to tylko na tydzień naprzód. Możesz określić: w środę – zebranie u szefa, w czwartek – wywiadówka, w piątek – dentysta. Ale natychmiast mnóstwo innych spraw zacznie dopominać się, żebyś je załatwiła. Gdybyś chciała wszystkie je uwzględnić, obowiązki znów panowałyby nad tobą, a nie na odwrót. Dlatego podczas planowania zadań do wykonania przyda ci się karteczka z misją. Pamiętaj, że przede wszystkim ją musisz realizować. A więc: nie wchodzi w grę bieganie po sklepach w piątkowe popołudnie, bo wybierasz mecz siatkówki w szkole syna. Odpuścisz też sobie film w telewizji, bo wolisz iść na rower z mężem. Wiele rzeczy się uprości, jeśli ustalisz priorytety. Nie będziesz musiała krzyczeć co rano: "Budzikom śmierć!". Z radością powitasz nowy dzień – przeżyjesz go pełną piersią.

Tekst: Jagna Kaczanowska




Dodał(a): Redakcja , Czwartek 13.01.2011 (aktualizacja: 2011-07-12)
Ocena:

Dodaj komentarz

Wszystkie komentarze

Awatar
Zaloguj się lub zarejestruj jeśli chcesz dodać komentarz.

Zobacz również

×